Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Remigiusz Mróz - Turkusowe szale



- Stay in formation, stay in formation! This is a direct order. I repeat, stay...
- Nic nie rozumiem. Po rosyjsku trochę panimaju, po francusku świetnie je parle, po niemiecku coś tam sprechen, ale ten twój język, chłopie, jest dla mnie kompletnie niezrozumiały. Żebyś jeszcze wyraźnie wymawiał, to może. Ale nie, musisz mamrotać.

Nie czytałam jeszcze trylogii Parabellum, więc Turkusowe szale, to pierwsze moje spotkanie z Mrozem i wojennym klimatem. Jak wypadło?

Muszę przyznać, że powieść mnie naprawdę porwała. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Myślę, że wznowienie powieści było świetnym pomysłem, bo poprzednia wersja na Allegro zdecydowanie sporo kosztowała. Także cieszmy się odświeżonym wydaniem w rozsądnej cenie. Już na wstępie polecam wszystkim powieść (znowu wyjdę na bezkrytyczną recenzentkę, ale moje pazurki w przypadku pana Mroza bywają przytępione) i zapraszam na recenzję...

Tytuł: Turkusowe szale
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Bellona


307 Dywizjon Myśliwski Nocny "Lwowskich Puchaczy" - jednostka lotnicza Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Angielska nazwa dywizjonu: 307 Polish Night Fighter Squardon.

Polski 307 dywizjon nocami patroluje brytyjskie niebo, poszukując wrogich samolotów, wówczas piloci są zagrożeni, ale wolni od ziemskich problemów. Za dnia czekają na nich: kłopoty z aklimatyzacją w środowisku brytyjskich lotników, przestarzałe samoloty nazywane latającymi trumnami, brak zaufania ze strony dowódców, bariera językowa i problemy w podrywaniu Brytyjek w licznych pubach. 

Polscy piloci są wyjątkowi. Marzą tylko o tym by wzbić się w przestworza i zestrzelić kilka wrogich samolotów, na ziemi się marnują i źle działa to na ich psychikę. Niestety brak zaufania brytyjskich dowódców początkowo im to uniemożliwia. RAF nie chce wysyłać polskich lotników do walki, bo boi się ich braku dyscypliny i uważa ich za gorzej przeszkolonych. Lwowskie Puchacze przez długi czas siedzą więc bezczynnie i dosłownie marnieją w oczach.

Pewnej nocy jeden z pilotów i dwójka jego kompanów, bierze sprawy w swoje ręce i rzuca się w wir walki. Nic nie jest jednak proste i oczywiste. Lwowskie Puchacze powoli zyskują uznanie, ale ich jednostce towarzyszy pech, który sprawia, że wielu uzdolnionych pilotów ginie w wyniku wypadków, a może to nie pech? Może to czyjaś ingerencja?



Polak stoik i Anglik furiat. Dobrani jak sierp i młot.

Wszyscy znają polski dywizjon 303, który dokonywał rzeczy niemożliwych. Jednak dywizjon 303 nie był jedynym polskim dywizjonem, który został uformowany w Wielkiej Brytanii. Remigiusz Mróz, w swojej powieści, skupił się na mniej znanym 307 Dywizjonie Myśliwskim Nocnym "Lwowskich Puchaczy" i zrobił to w naprawdę dobrym stylu.

Turkusowe szale, to powieść wojenna, ale trudno nazwać ją typową. Nie brakuje w niej oczywiście sensacji i wojennego klimatu, pojawił się w niej strach, pot i łzy, ale także śmiech oraz romans. 

Nie sprawdzałam tego w jakim stopniu autor trzymał się faktów historycznych, sam wiele wyjaśnia w posłowiu, dla mnie wystarczające jest to, że powieść całościowo trzyma się kupy, a autor wprowadza czytelnika w świat polskiego dywizjonu na brytyjskiej ziemi.

Wsadzić rękę w dupę źle. W mrowisko gorzej. W ul jeszcze bardziej. Zaś ładowanie jej w niewybuch, to kwintesencja debilizmu. Pamiętajcie jesteście lotnikami, a nie wypuszczonymi na wolność pacjentami szpitali psychiatrycznych, których dla niepozoru nazywa się saperami.

Przede wszystkim powieść wyróżniają bohaterowie. Autor zdecydowanie wykreował ich w taki sposób, że bardzo trudno o nich zapomnieć.

Początkowo bałam się trochę wielości postaci. W powieści jest ich naprawdę sporo, bo autor szarpnął się w końcu na historię 307 dywizjonu, a nie jednego wybranego pilota i chociaż dwóch spośród nich zdecydowanie można uznać za głównych, to każdy z bohaterów występujących w powieści jest wyjątkowy.

Polacy o ciętym języku, herbaciarze o stoickim spokoju, niemieccy żołnierze o zbyt długich jęzorach, mieszkaniec wyspy, który kochał niezwykle mocno. W tej powieści każdy z bohaterów jest ważny i można go odróżnić. Nawet teraz po jej przeczytaniu pamiętam także te postaci, które można uznać za epizodyczne. Naprawdę nie jest łatwo coś takiego osiągnąć przy dużej liczbie bohaterów.

... jeśli spadasz z wysokiego klifu, to równie dobrze możesz spróbować polecieć niczym ptak, bo co ci szkodzi.

Bardzo spodobał mi się sposób w jaki autor nakreślił patriotyzm. Pokazał jak wiele nasi rodacy znosili na ojczyźnie, a także to, że ogień, który w nich płonął po prostu nie gasnął. Polacy zawsze gotowi byli do walki i marzyli o tym by zestrzelić jak najwięcej niemieckich samolotów nawet jeśli wiązało się to z ogromnym ryzykiem.

Oczywiście Remigiusz Mróz poszedł trochę w bohaterów-herosów lub bardziej dosadnie bohaterów-kotów o co najmniej dziewięciu żywotach. I co prawda w czasie wojny wydarzyło się wiele nieprzewidzianych zdarzeń i wręcz niemożliwych do wyobrażenia historii, ale tak czy tak autor w niektórych momentach odrobinę przegina, a jego bohaterowie odradzają się niczym feniksy z popiołów. 

Powieść ma bardzo dobrze skonstruowaną fabułę, która powoli wciąga czytelnika, rozwija się, aż w końcu wydarzenia przyśpieszają, by ponownie na chwilę zwolnić i dać czytelnikowi złapać oddech, a nim się obejrzymy nastąpi koniec historii. Nie brak w niej intrygi oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji, które w przypadku tego autora są naprawdę nieoczekiwane. 


- Polnische Schweine... - wycedził nawigator, spoglądając na polską flagę, widniejącą na brytyjskim mundurze.
- O proszę, tyle dobrze - burknął Felo, jednak podnosząc ręce. - Przynajmniej wy kojarzycie kolory. Herbaciarze myślą chyba, że nasza flaga jest biało-czarna. Wyobrażasz sobie?

Turkusowe szale, to naprawdę dobra powieść osadzona w wojennym klimacie. Autor posługuje się lekkim piórem, a powieść wciąga już od pierwszych stron. Pomimo tego, że jest to powieść wojenna i sporo w niej bólu, cierpienia oraz chęci do walki w przestworzach są momentu, w którym naprawdę trudno nie wybuchnąć śmiechem, z kolei szybkie zwroty akcji sprawiają, że czytelnik wstrzymuje oddech na bardzo długo.

Możecie mnie nazwać zbyt łagodną recenzentką, ale ja szczerze polecam powieść. Mnie naprawdę przypadła do gustu.

1 komentarz :

  1. Kocham Mroza! A po tym co dzisiaj ujawnił, całkiem przepadłam 😊

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka