Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Sylwia Trojanowska "Szept wiatru" [FRAGMENT]


Z wielkim zadowoleniem patrzyłam na taką matkę. Cieszyłam się, że po prostu przeistoczyła się w kobietę, która nie dawała się już tak perfidnie wykorzystywać, jak wcześniej. Coraz częściej pokazywała ciotce, choć nie bez trudu, że była kimś więcej niż tylko służącą. Nieraz zastanawiałam się nad tym, co takiego się wydarzyło, że nagle moja matka zmieniła się. Przecież jeszcze w październiku asertywność była z pewnością jej najsłabszą stroną. Jej funkcja w rodzinie koncentrowała się na usługiwaniu ojcu, ciotkom i wujkom. Stanowiła dla nich raczej milczące tło niż pełnoprawnego członka rodziny. Coraz częściej dochodziłam do wniosku, że to ja ją zmieniłam. Wydawało mi się, że patrząc na moją walkę o nowe ciało, przekonała się, iż każda zmiana jest możliwa, niezależnie od punktu wyjścia. Jej transformację łączyłam również z tym, że chciała mi udowodnić, iż jest wystarczająco silna, by stanowić dla mnie oparcie.

— No tak, Małgorzato, kieliszki to przyniosłaś, a szampan?

— Nie mówiłaś nic o szampanie — automatycznie odpowiedziała matka.

Ciotka spojrzała się na nią podejrzliwie i niezbyt przychylnie, sprawiając, że matka się odrobinę spłoszyła.

— Ale to chyba oczywiste, że do napicia się oprócz kieliszków potrzebny jest również jakiś trunek!

— Matyldo — odezwał się ojciec — ja też bym się nie domyślił.

— No, akurat tobie to się nie dziwię. Nigdy nie byłeś zbyt dobrze zorientowany w domowych sprawach, ale Małgorzata przecież głównie tym się zajmuje, więc powinna takie rzeczy łapać w mig.

Zagotowało się we mnie! Ciotka Matylda po raz kolejny pokazała się ze swojej prawdziwej i zarazem chyba najgorszej strony. Byłam gotowa powiedzieć, a nawet wykrzyczeć jej to w twarz, ale… zostałam ubiegnięta.

— Matyldo, kiedyś pewnie przygryzłabym wargi — rzekła moja matka w sposób zdradzający dużą pewność siebie — i po raz setny dusiłabym w sobie słowa, które powinnam najzwyczajniej w świecie wypowiedzieć na głos, ale dzisiaj jestem już inną osobą i chciałabym, żebyś przyjęła do wiadomości, że…

Matka na chwilę zawiesiła głos i spojrzała bratowej prosto w oczy. Ciotka, poruszona niespodziewanym zachowaniem matki, podparła się obiema rękoma o stół i poczerwieniała, najpewniej ze złości, a nie z zakłopotania.

— …że nie życzę sobie, abyś traktowała mnie jak kogoś gorszego od siebie.

— Ja ciebie przecież tak nie traktuję, Małgorzato! To przesada! Stwierdziłam po prostu, że oprócz kieliszków powinnaś również przynieść szampana — powiedziała, dużo grzeczniej niż poprzednio.

— Być może tak ci się wydawało, jednak twoje słowa były kąśliwe i nie na miejscu!

— Ciekawe! Robercie, ty możesz potwierdzić, że twoja żona przesadza, prawda? — Ojciec nie odezwał się, tylko przerzucił wzrok z siostry na żonę. — Robercie?

— No, w zasadzie może Małgorzata ma rację — odparł, nie patrząc na ciotkę.

— Pięknie! I ty przeciwko mnie?!

— Matyldo, nikt nie jest przeciwko tobie! Nikt! To ty sprawiasz wrażenie, że jesteś przeciwko nam! No, przeciwko mnie na pewno!

Nie mogłam uwierzyć, że moja matka zebrała się na tak odważne słowa. Duma po prostu mnie rozpierała. Chciałam rzucić się jej na szyję i ją wycałować. Napięcie, które wyczuwalne było w powietrzu, nie pozwalało mi jednak aż na taką zuchwałość. Ta nad wyraz gęsta atmosfera, potęgowana jeszcze dojmującym milczeniem, nieoczekiwanie rozpierzchła się.

— A co tu się wydarzyło? — W drzwiach salonu pojawił się pan Wiesław, przyjaciel ciotki, którego poznałam na jednej z Matyldowych kolacji, a nie usłyszawszy odpowiedzi i robiąc szybki ogląd emocji, rysujących się na naszych twarzach, dodał. — Matyldo?

— Och, Wiesławie! — stęknęła ciotka. — Mamy tu drobne nieporozumienie.


Kolejny fragment znajdziecie już niebawem na Książki w eterze.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka