Magdalena Knedler - Klamki i dzwonki


To moje drugie spotkanie z Magdaleną Knedler. Kiedy sięgałam po Klamki i dzwonki wciąż byłam pod ogromnym wrażeniem "Dziewczyny z daleka". Ta historia jest zupełnie inna, niesie za sobą inny bagaż emocjonalny i chociaż nie powaliła mnie na kolana to nadal chcę przeczytać wszystkie książki autorki. Jestem ich bardzo ciekawa.

Tytuł: Klamki i dzwonki
Autor: Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Novae Res

Eliza Ostaszewska - poetka, bibliotekarka na pół etatu i korepetytorka, która wydała własny tomik wierszy, na którego wydanie oszczędzała bardzo długo. Zaczyna się nieźle, od spotkania autorskiego w pubie u znajomego, ludzie przyszli, zadawali pytania, kupowali tomiki, fajnie. Następnego dnia Eliza dostaje telefon ze szpitala, który zmienia cały jej świat.

Przeszłość, każdy z nas jakąś ma, Eliza również. Teoretycznie nigdy nie powinna się zgodzić by jej przeszłość wkroczyła do jej teraźniejszości, ale nie udało się. I tak unikająca bliskich relacji trzydziestolatka od tak została matką dwunastolatki z problemami.

Czy to się może udać? Czy artystka może zostać odpowiedzialną matką obcego dziecka?

Życie to przecież suma chwil, które się wydarzyły, i zbiór idei, które planujemy zrealizować. Wspomnienia i marzenia.

Klamki i dzwonki, to wielowątkowa powieść w wyjątkowy sposób splatająca losy kilku głównych bohaterów. Elizy, która nagle zostaje matką dwunastolatki; Agatki, która musi pogodzić się z nieuchronną śmiercią swojej matki; Alberta prawnika-pracoholika, który jest w toksycznym związku oraz Dagny, która wzięła na siebie winę za coś czego nie zrobiła, bo myślała, że kocha.

Śmiem twierdzić, że głównym motywem książki jest miłość postrzegana w bardzo różny sposób. Trochę jest tu miłości od pierwszego wejrzenia; oddania i przywiązania; miłości matki do córki; miłości, która może przerodzić się w nienawiść; miłości toksycznej. 

Na uwagę zasługują na pewno dwie rzeczy: fabuła oraz kreacje bohaterów.

Tak jak wspomniałam przed chwilą, powieść jest wielowątkowa, a Magdalena Knedler rozplanowała ją bardzo dokładnie i zadbała o to by każdy wątek znalazł swoje rozwinięcie i zakończenie. Dodatkowo warto podkreślić, że autorka uciekła od wszelkich możliwych schematów, tutaj nie ma prostych rozwiązań i cudownego happy endu, jest po prostu życie. Nie podobała mi się mieszana narracja pierwszo- i trzecioosobowa różnych bohaterów. Trochę zbyt duży misz-masz jak dla mnie. W dodatku autorka miesza wspomnienia z teraźniejszą akcją w taki sposób, że czasem można się zgubić.

Przypadły mi do gustu kreacje bohaterów. Nie są oni wyidealizowani, popełniają błędy, wpadają w kłopoty, czasem podejmują decyzje, których wydawać by się mogło nikt o zdrowych zmysłach by nie podjął, a jednak. Każda z kreacji jest realna i takich bohaterów możey spotkać każdego dnia na ulicy, w pracy, w szkole i to jest naprawdę świetne.


Bardzo by ich zdziwiło, że od dłuższego już czasu bawił się nimi przypadek.

Klamki i dzwonki, to ciekawa powieść obyczajowa z wielowątkową fabułą. Na pewno niesie za sobą przesłanie, dużo jest w niej również optymizmu i ciepła, którego na co dzień bardzo często nam brakuje. Jest to dobra powieść, ale dla mnie po lekturze "Dziewczyny z daleka" to nie jest to. Zupełnie inny bagaż emocjonalny i zupełnie inny rozwój fabuły. 

Za udostępnienie książki dziękuję Miłce z bloga Mozaika Literacka :)



Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)