Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Magdalena Witkiewicz - Czereśnie zawsze muszą być dwie



Czy wiecie, że drzewo czereśni nie potrafi rosnąć samo? Do życia potrzebuje innego drzewa tylko wtedy rośnie i daje owoce, po prostu rozkwita. Czereśnie zawsze muszą być dwie i wtedy rozkwitają, tak jak człowiek, gdy kocha. Nie wierzycie? Przeczytajcie więc najnowszą powieść Magdaleny Witkiewicz. Gwarantuję, że nie będziecie mieli już wtedy żadnych wątpliwości. Czereśnie muszą być dwie i już...


Tytuł: Czereśnie muszą być dwie
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia

Zosia Krasnopolska to dziewczyna, która w dzieciństwie izolowała się od rówieśników. Jej rodzice wymagali dobrych stopni i tego, żeby była grzeczna. Trudno więc było jej wpasować się w szalone towarzystwo wagarowiczów. Nie czuła się wśród nich dobrze. Z tego względu często była sama. W wyniku jednej nieroztropnej decyzji poznała panią Stefanię, z którą zaprzyjaźniła się na długie lata.

Zosia Krasnopolska otrzymała w spadku zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera posiada duszę uwięzioną w dalekiej przeszłości, która jest silnie związana ze Stefanią, po której Zosia odziedziczyła willę, a która była jedną z najważniejszych osób w jej życiu. 

Zosia postanowiła zostawić całe swoje dotychczasowe życie,  i wyjechać, bo w Rudzie Pabianickiej poczuła się jak w domu, otrzymała tam szansę na nowy początek i zamierzała ją dobrze wykorzystać. 

To właśnie tutaj w Rudzie, Zosia poznaje Szymona wraz z nim zaczyna odkrywać tajemnice domu, który otrzymała w spadku, ale nie tylko. Dzięki Szymonowi dowie się czym są prawdziwa przyjaźń i miłość, doświadczy tego na własnej skórze...


Czasem życie daje nam szansę, a my za późno ją dostrzegamy. Czasami możemy dotknąć naszych marzeń, ale odwlekamy te chwile. (...) A czasem trzeba żyć chwilą. Łapać szczęście szybko w dłonie.

Wiedziałam, że przeczytam Czereśnie..., bo spodobał mi się tytuł i uwiodła mnie okładka w moich ulubionych kolorach. Nigdy jednak nie spodziewałam się, że aż tak do gustu przypadnie mi wnętrze książki. W powieści przeszłość przenika się z teraźniejszością, a obie płaszczyzny zdecydowanie warte są poznania. Nawet nie umiem napisać, która zainteresowała mnie bardziej.

Czereśnie...składają się z trzech historii, a właściwie z czterech. Historii Zosi, Szymona, Stefani i nic Wam więcej nie powiem :) Niezwykle trudno jest pisać o tej książce w taki sposób, żeby nie zdradzić nic z niesamowitej fabuły. Pewnie dlatego moja recenzja będzie trochę pokręcona, ale naprawdę trudno mi zebrać myśli. 

Piękna jest miłość, którą serwuje nam autorka. Nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia, bohaterowie nie potrzebują również prędkości światła, żeby zakochać się w okamgnieniu. Rozwija się ona powoli niczym kwitnące drzewo czereśni zanim wyda owoce.

Najbardziej cieszy oczekiwanie. (...) Najpiękniejszy jest moment czekania na coś cudownego. Nie należy tego odwlekać, ale należy się zastanowić, czy czasem nie wydłużyć sobie tego cudownego momentu.

Czereśnie... niosą za sobą dwa cudowne przesłania, po pierwsze: tak samo jak czereśnie zawsze muszą być dwie by kwitnąć, tak samo jeden człowiek musi odnaleźć drugiego by rozkwitnąć; po drugie: każda nasza decyzja ma wpływ na nasze życie.

Nie jest to obyczajówka, w której mamy po prostu romans i tyle. Autorka naładowała ją niesamowitą historią, w której mnóstwo jest nie tylko miłości, ale także bólu, cierpienia, zniechęcenia i smutku.

Uwielbiam złote myśli, które funduje nam Magdalena Witkiewicz. Są piękne, prawdziwe i niezwykle potrzebne, bo czasami najtrudniej uświadomić sobie najprostsze rzeczy. Jedyny minus jaki zauważyłam w związku z nimi to, to że czasami wydawały się one nie na miejscu (dosłownie kilka razy), nie byłam w stanie uwierzyć, że bohater w takim momencie mógłby recytować złote myśli. Było to nienaturalne.



Czereśnie zawsze muszą być dwie to wspaniała opowieść o tym, że każda podjęta przez nas decyzja, nawet ta najgłupsza, ma wpływ na nasze dalsze życie, a także o tym, że człowiek tak jak drzewo czereśni potrzebuje drugiego człowieka, żeby być szczęśliwym.

Nie wiem czy Czereśnie... są najlepszą książką w dorobku pisarki, bo całego dorobku nie znam, ale na pewno są pozycją dobrą, ciekawą i przede wszystkim wyjątkową. Mogę je polecić z czystym sumieniem, a 16 maja wybieram się na spotkanie z Magdaleną Witkiewicz w Szczecinie i jestem ciekawa co autorka powie na temat swojej książki :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka