Menu

POZNAJ/PRZECZYTAJ/POKOCHAJ

Marta Reich - Sztuki i sztuczki


Marta Reich Sztuki i sztuczki to książka, na którą naprawdę czekałam. Debiut autorski "Morderstwo i cała reszta" był bardzo udany, ale mnie nie przekonał do siebie w 100% przez co trochę marudziłam i w recenzji, i w prywatnej rozmowie z Martą przy okazji wywiadu. W drugim tomie cóż...Marta wytrąciła mi oręż z rąk i jest w zasadzie jedna rzecz, której uparcie będę się czepiać, ale to nie zmienia faktu, że książkę kupuję w 100% i Wam też radzę po nią sięgnąć!

Tytuł: Sztuki i sztuczki
Autor: Marta Reich
Wydawnictwo: Oficynka

Tak przy okazji jakby ktoś pytał te dwie cieniutkie książeczki w twardej oprawie to dwa cudowne wydania sztuk Szekspira, uwielbiam je i nie mogło ich zabraknąć na zdjęciu :)

Izabela Zawilska to kobieta showbiznesu przez duże SHOW. Obdarzona talentem, urodą, pieniędzmi, sławą oraz rzeszami adoratorów, ale nie tylko, bo przy tych wszystkich niewątpliwych zaletach posiadła również tak ciężki w obyciu charakter, że nikt nie był w stanie zrozumieć w jaki sposób dostała rolę Ofelii w Hamlecie, ale o tym trochę później.

Wielkimi krokami zbliża się premiera Hamleta w warszawskim teatrze Iluzja, w którym rolę Ofelii zagra wcześniej wspomniana Zawilska. Wydaje się, że Zawilska ma wszystko, a jeśli nawet nie to jest o krok przed osiągnięciem tego wszystkiego, być może to właśnie ten spektakl ma postawić kropkę nad "i" w jej karierze. Niestety to właśnie w tym momencie w jej życiu zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Zaczyna się od listów z pogróżkami, następnie makabrycznych przesyłek, kilka wypadków, w których o mało nie straciła życia, a wszystkie zostały niewątpliwie zaaranżowane.

Ilona Zawilska z niewiadomych względów nie zgłasza sprawy na policję. Za to postanawia zwrócić się o pomoc do znanej nam już Poli Białohorskiej. Pola nie wierzy aktorce, jest zdania, że ta po prostu histeryzuje i zdecydowanie wyolbrzymia swoje problemy albo sprowadziła je na siebie sama, żeby narobić trochę medialnego szumu. Kiedy jednak aktorka zostaje zamordowana pod swoim domem w strzelaninie odczuwa na swoich barkach ciężar poczucia winy. Szczególnie, że Zawilska nie jest jedyną osobą, która nagle ginie. Pola kierując się wyrzutami sumienia rzuca się w wir nowego śledztwa chociaż zarzekała się, że pod żadnym pozorem tego nie zrobi.


Zacznijmy od moich żali co do poprzedniego tomu i tego co Marta poprawiła, żebym nie mogła się absolutnie do niczego przyczepić, choćbym nawet bardzo chciała, bo w końcu mój blog to Recenzje z pazurem, a nie Recenzje bez pazura. 

Po pierwsze okładka. Pierwsza kojarzyła mi się z dzikim zachodem i nikt mi nie powie, że jest inaczej, nie byłą moją ulubioną, ale czaszkę i skojarzenie z Hamletem od razu pokochałam, także pierwszy punkt do marudzenia odpadł mi z marszu.

Po drugie Pola. W pierwszym tomie jej kreacja nie przypadła mi do gustu. Pola zachowywała się jak rozpieszczona, wścibska bogata panienka, której się nudzi i chociaż wiele elementów się nie zmieniło to odniosłam wrażenie, że Pola odrobinę się zmieniła. Jej pozycja w prowadzonym śledztwie była inna, jeśli korzystała z szantażu to z wyczuciem, a nie jak rozpieszczone dziecko. Zdecydowanie polubiłam bardziej Polę z drugiego tomu i podoba mi się ta subtelna zmiana oraz rozwój tej kreacji.

Po trzecie Bartek. W poprzednim tomie wypadł źle. Nie zachowywał się jak dobry policjant, wiecznie Poli ustępował, nie był w ogóle widoczny i generalnie chociaż jego postać miała potencjał to jakoś mi uciekła. W tym tomie było inaczej za co Marcie bardzo dziękuję. Na dopracowaniu postaci Bartka, który zaczął się Poli stawiać i przede wszystkim stał się prowadzącym śledztwo z Komendy Stołecznej pełną gębą  zdecydowanie powieść zyskała.


Intryga została sprytnie osadzona w świecie sztuki, gdzie pełno aktorów, dużych pieniędzy, niezwykłej sławy oraz nienawiści. Bardzo spodobał mi się klimat tej powieści oraz sposób poprowadzenia jej przez autorkę. Ta historia ma tak wiele wątków, że aż trudno uwierzyć z jaką gracją Marta je poprowadziła. Z zazdrością powtarzałam w myślach "no weź, zapomnij chociaż o jednym wątku; zrób coś nielogicznie", ale Marta podołała. Każdy rozpoczęty przez nią wątek miał wstęp, rozwinięcie i zakończenie, a to że cała fabuła jest zakręcona i łatwo się w niej pogubić jest po prostu genialne.

Marta w tym tomie rozwinęła również wątek miłosny. Miłość Poli i Alexa kwitnie, co jest miłe dla oka. Szczególnie, że autorka sprytnie do dosyć subtelnego wątku miłosnego przemyca problemy. Jakie? Jak przeczytacie to się dowiecie.

Nie chcę pisać zbyt wiele, bo książka jest naprawdę dobra i powinniście ją przeczytać od deski do deski, chociaż w przypadku tak grubej książki trochę to trwa. Styl Marty jest naprawdę dobry. Lubię jej powolny styl prowadzenia fabuły, zapętlania jej do granic możliwości, a później powolnego jej rozplątywania, tylko czasami Marta pozwala sobie na szybki zryw, ale przez to jej powieść ma w sobie jakiś niecodzienny urok.

Postanowiłam wytknąć jednak dwie rzeczy. W końcu nie chcę być posądzona o stępienie pazurków, a więc:
1) W książce nie ma "Rozdziału 5", tak tak naprawdę go tam nie ma. Przejrzałam wszystko strona po stronie, po rozdziale 4 jest od razu rozdział 6, oczywiście to szczegół, no ale coś muszę wytknąć, prawda? ;)
2) Z Martą rozmawiałam kiedyś na temat słowa "prokuratorka", które strasznie mnie drażni; ja rozumiem, że feministki, ja rozumiem, że kobietom się nudzi i robią z murarza-murarkę, z mordercy-morderczynię, z psychologa-psycholożkę i tak dalej, ale jak widzę "prokuratorkę" to mnie nosi. Czy ktoś nazywa kobietą wykonującą zawód sędziego "sędziną"? Nie, bo "sędzina" to żona sędziego, czasem potocznie się to słyszy, ale mimo wszystko sędzia to sędzia. Z prokuratorem powinno być podobnie. "Prokurator" to organ władzy państwowej, "prokuratorka" nie istnieje.


Do debiutu Marty miałam kilka zastrzeżeń, nie byłam przekonana do niego w 100%, chociaż doskonale wiedziałam, że autorka się rozwinie, a jej debiut to był ciężki (dosłownie też) kawał powieści i to dobrej powieści, w dodatku kryminalnej chociaż odrobinę nietypowej.

Drugi tom Sztuki i sztuczki jest świetny. Marta wytrąciła mi cały oręż z rąk i nie jestem w stanie znaleźć wystarczająco wielu wad by powieść skrytykować. Jestem nią absolutnie zachwycona i nie mogę się doczekać kolejnej książki, która wyjdzie spod jej pióra. Wiem, że będzie jeszcze lepsza :) W tym miejscu dziękuję również autorce za umieszczenie mnie w podziękowaniach z tyłu, nie ma co ego rośnie!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)

RECENZJE Z PAZUREM © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka