Elżbieta Kosobucka - Mój pomysł na życie


Z Elżbietą Kosobucką jak do tej pory miałam okazję rozmawiać raz przez telefon. Od razu jednak wydała mi się bardzo sympatyczną osobą. W oczekiwaniu na nasze wspólne spotkanie na Nadmorskim Plenerze Czytelniczym w Gdyni, które odbędzie się już jutro, zapraszam na recenzję :)

Tytuł: Mój pomysł na życie
Autor: Elżbieta Kosobucka
Wydawnictwo: Videograf

Melody Sawicka to prawdziwa kobieta sukcesu. Piękna, inteligentna, szalona, uparta. W bankowości odnosi spektakularne sukcesy i szybko pnie się po szczeblach kariery, osiągając co tylko się da. Prywatnie energiczna, pomysłowa kobieta uwielbiająca spędzać czas ze swoimi przyjaciółmi.

Pewnego dnia Melody powoduje stłuczkę. W tak nieprzyjemnych okolicznościach poznaje intrygującego i nieprzyzwoicie przystojnego biznesmena - Pawła Baryckiego. Powiedzieć, że Barycki wprowadza zamęt do jej uporządkowanego świata to lekkie niedopowiedzenie, a to dopiero początek, bo na jednym spotkaniu się oczywiście nie skończy...

Kariera, przyjaciele, druga połówka, czyż to nie jest układanka idealna? Melody brakuje jeszcze kilku kawałków do zbudowania szczęśliwego życia, ale na drodze staje jej zdecydowanie niechciany element. Kobieta dostaje wiadomość, która psuje jej wszystkie plany...



Początkowo chciałam odłożyć książkę na półkę i o niej zapomnieć. Od początku czytało ją się dobrze, ale nie miałam ochoty czytać słodkiego love story. Ona idealna, on idealny, miłość od pierwszego wejrzenia, bogactwo i bla bla bla. To nudne. Muszę Was jednak uprzedzić, to dopiero pierwsze wrażenie, a jakże mylne! Im głębiej w fabułę, im więcej kartek przewróconych tym powieść niesamowicie zyskuje, a sam romans nie wydaje już się taki słodki i idealny.

Pierwszoosobowa narracja pozwala nam śledzić z bliska losy głównych bohaterów i uczestniczyć w nich. Możliwość poznania myśli oraz refleksji Melody Sawickiej bez wątpienia sprawia, że kreacja tej postaci tylko zyskuje. Postać Melody została bardzo ciekawie skonstruowana. Z jednej strony jest kobietą sukcesu, nowoczesną, wyzwoloną, a z drugiej posiada światopogląd, który dzisiaj uznany być może za archaiczny i konsekwentnie dąży do jego wykonania, nawet na przekór sobie.

Każdy dzień jest ważny, każdy dzień jest cenny. Jest pora na smutek i pora, aby go porzucić.

Pęd. Gonitwa. Samotność. Bogactwo. Awans. Sukces. Pęd. Gonitwa. Wyścig szczurów. Taki jest dzisiejszy świat. Każdy z nas chce coś osiągnąć. Młodzi stają na głowie by jak najszybciej piąć się po szczeblach kariery. Wydaje nam się, że ani nikt, ani nic nie jest w stanie nas powstrzymać w naszym dążeniu. Tylko do czego tak naprawdę dążymy? Co chcemy osiągnąć? Czy drogi samochód albo ciuchy od znanego projektanta są warte tego by gnać przed siebie? A co jeśli ktoś nas zmusi do zatrzymania się? Co nam zostanie, jeśli nie będziemy mogli już pędzić do przodu? Czy ten pęd do sukcesu i bogactwa naprawdę był taki ważny? Odpowiedź na to pytanie bez wątpienia znajdziecie w książce.

W dzisiejszym społeczeństwie trudno jest mieć własne poglądy na niektóre kwestie. Część poglądów uważa się dzisiaj za staroświeckie, niemodne, niepotrzebne, a próba ich wyznawania w dalszym ciągu może skończyć się odrzuceniem. Autorka w swojej debiutanckiej powieści porusza problem relacji z rodzicami, akceptacji siebie i swoich wyborów, a także samokontroli i samodyscypliny w wyrażaniu swoich poglądów.

Każda dziewczynka czuje w głębi swojego serca, że jest księżniczką. Potem z tego wyrasta albo raczej zostaje jej to wybite z głowy. Moje marzenie, które dzisiaj chciałam spełnić można byłoby nazwać małym, ale było ono istotą kobiecego serca.

Przypadł mi do gustu styl autorski, który jest niezwykle lekki, ale przede wszystkim kobiecy. Fabuła jest prowadzona delikatnie, powoli, toczy się własnym rytmem, który w pewnym momencie gubi się w tym samym momencie, w którym przed bohaterką zaczynają wyrastać prawdziwe trudności.

Melody musi nagle przewartościować cały swój świat. Zmienić swój styl pracy, podejście do życia, do ludzi inaczej straci to co jeszcze jej zostało. Autorka nie tworzy idealnego poradnika, pozwala Melody się gubić, podejmować złe decyzje, czasem być upartą bez potrzeby, aż w końcu odnajdzie ten swój jeden jedyny unikalny przepis na życie.




Mój pomysł na życie, to książka mi bliska. Razem z Elą w swoich debiutach poruszyłyśmy tak naprawdę problem "carpe diem", a więc poszukiwania szczęścia w życiu, łapania jego ulotnych chwil i korzystania z niego na pełnych obrotach. 

Debiut Eli Kosobuckiej polecam wszystkim z czystym sumieniem. Mam nadzieję, że Wam również przypadnie do gustu i odnajdziecie w nim kilka ważnych prawd. Polecam serdecznie.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)