Mindy McGinnis - Dyskretne szaleństwo




Pierwsza powieść Mindy McGinnis wydana w Polsce, po której lekturze stwierdzam, że z chęcią sięgnęłabym po kolejne książki jej autorstwa. Wcześniej nie słyszałam o „Dyskretnym szaleństwie”, dlatego też nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po tej powieści. W Polsce książka reklamowana jest jako gotycki thriller, natomiast w Stanach Zjednoczonych, co mnie zaskoczyło, również jako powieść YA ( w 2016 roku powieść została nagrodzona Nagrodą im. Edgara Allana Poe za Najlepszą książkę YA). Przyznam się Wam, że nie nastawiałam się jakoś specjalnie na tę książkę. Nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań, więc nie mogę powiedzieć, że je przerosła, ale za to powiem, że jest to jedna lepszych pozycji jakie ostatnio wpadły w moje ręce.

Tytuł: Dyskretne szaleństwo
Autor: Mindy McGinnis
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiecie

Mała informacja dla osób, które jeszcze nie miały okazji przyjrzeć się tej pozycji. Jeśli nie przeczytaliście opisu z tyłu książki, to nie róbcie tego! Opis zapowiadający ją zdradza pierwsze 100 stron powieści (a nawet więcej!), co według mnie, nie jest dla niej korzystne. W mojej recenzji postaram się zawrzeć co konieczne żeby Was do niej zachęcić, ale również nie za dużo żebyście mogli jeszcze sami poznać tą niesamowitą historię. Miłej lektury!

Akcja powieści rozgrywa się w Bostonie i w Ohio, w roku 1890. Czas akcji nie wynika wprost z powieści, ale autorka na portalu Goodreads udzieliła czytelnikom odpowiedzi na to nurtujące pytanie. Bohaterką powieści jest pochodząca z wyższych sfer, młoda Grace Mae, która trafia do przytułku dla obłąkanych. Zostaje umieszczona tam przez ojca, nie ze względu na stan zdrowia psychicznego, ale ze względu na to, że jest brzemienna.  W celu uniknięcia skandalu ojciec postanawia schować Gace w przytułku aż do momentu rozwiązania. Otaczająca Grace brutalna i przerażająca rzeczywistość zmusza ją do ukrycia swojego bystrego umysłu za murem obojętności i milczenia. Poza tym, Grace woli już uchodzić za obłąkaną, niż po tym wszystkim wrócić do swojej rodziny. Czy koszmar Grace zakończy pojawiający się w ośrodku doktor Thornhollow, a może nada on jemu dopiero początek?
„ – Przeciętnemu człowiekowi niełatwo coś takiego zaakceptować – stwierdziła Grace. – Większość chce wierzyć, że trzeba być chorym na umyśle, aby posunąć się do czegoś takiego. – No ale wcale nie trzeba. Właściwie jest dokładnie na odwrót. Samo użycie słów niepoczytalny i poczytalny sprawia, że człowiek może narysować grubą linię, a następnie stanąć po stronie tych zdrowych.”




Przerażający obraz zakładów psychiatrycznych na przełomie XIX i XX wieku w USA ukazany przez Mindy McGinnis mrozi krew w żyłach. Nieludzkie traktowanie pacjentów i okrutne podejście ich opiekunów sprawiają, że czytelnik zaczyna wątpić w to kto w końcu tak naprawdę jest szalony. Niestety nie jest to fikcja. Takie praktyki były normą w tamtych czasach, a zakłady, w których podchodzono do chorych z empatią były wyjątkami.
„ – Proszę się nie dać zwieść przyjemnemu otoczeniu, doktorze – rzuciła ostrzegawczo Grace. – Czasem to w tych najbardziej uroczych miejscach kryją się największe potworności.”

Kolejnym problemem, który ukazuje nam autorka jest to, że do przytułków dla obłąkanych często trafiali ludzie zdrowi na umyśle. Nie stanowiło trudności uznać drugą osobę za szaloną. Zakłady zamieszkiwali, oprócz obłąkanych, na przykład syfilitycy oraz problematyczne kobiety. Wystarczyło zeznanie męskiego członka rodziny i podpis sędziego by umieścić kobietę w przytułku. Przykre, ale jednak stanowiło to jeden ze sposobów na pozbycie się niewygodnego członka rodziny.

Ogromnym plusem „Dyskretnego szaleństwa” są dialogi, które są bardzo dobrze skonstruowane. Dzięki nim powieść czyta się niesamowicie przyjemnie. Na szczególne wyróżnienie w tej kwestii zasługuje postać Nell, której wypowiedzi ożywiały rozmowy pomiędzy bohaterami wywołując nie raz uśmiech na mojej twarzy.

„Dyskretne szaleństwo” również, poprzez postać doktora Thornhollowa, pozwala nam wgłębić się w tematykę psychologii kryminalnej. Razem z bohaterami staramy się analizować sposób postępowania przestępców. Sporządzamy portrety psychologiczne zabójców kierując się zasadą, że najważniejszym źródłem informacji o sprawcy jest jego ofiara.

Do „Dyskretnych szaleństw” mam dwa zarzuty. Po pierwsze powieść ta  jest zdecydowanie  za krótka i z żalem przyjęłam wiadomość, że póki co nie szykuję się jej kontynuacja, a szkoda. Z chęcią poobserwowałabym dalsze losy Grace, zwłaszcza rozwój jej osobowości, a dokładniej jej ewolucję. To jaką osobą staje się Grace i to w jaki sposób zaczyna motywować swoje czyny jest trochę przerażające. Mimo że autorka pod koniec powieści wydaje się mniej skupiać na , nie da się nie zauważyć tego ogromnego mroku i odrobiny szaleństwa, które wkradło się do duszy bohaterki. Kolejnym zarzutem jest zakończenie, które sprawia wrażenie napisanego na szybko, nieprzemyślanego. Moim zdaniem rozwiązanie fabularne, absolutnie nie pasuje do mrocznego, niepokojącego klimatu książki, który był budowany już od pierwszych stron. Ale to ocenicie już sami.

 „ – W pana ustach brzmi to tak, jakby w gruncie rzeczy nikt nie był chory psychicznie. – Wprost przeciwnie, moja definicja jest zbyt rozległa. Uważam, że wszyscy jesteśmy szaleni. Niektórzy z nas zachowują jedynie w tej kwestii większą dyskrecję.”

„Dyskretne szaleństwo” przedstawia różne stopnie szaleństwa. Szaleństwa, które jest ukryte w każdym z nas i które otacza nas czasem ze wszystkich stron. To zależy od nas, czy damy się mu pochłonąć, czy też przejmiemy nad nim kontrolę. Zmierzenie się z własnymi demonami nie jest łatwe, ale czasem konieczne do zachowania zdrowych zmysłów.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)