Paweł Reszka - Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy


Paweł Reszka to polski dziennikarz, korespondent "Rzeczpospolitej" w Moskwie oraz szef działu śledczego "Dziennika", członek redakcji "Tygodnika powszechnego" i od stycznia tego roku dziennikarz "Newsweek Polska". Na swoim koncie ma kilka książek w tym "Chciwość", w którym opisał bezwzględny system działania banków.

Tytuł: Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy.
Autor: Paweł Reszka
Wydawnictwo: Czerwone i czarne

Czego tym razem dokonał autor? Zatrudnił się jako sanitariusz w szpitalu by na własne oczy poznać system, który dla wielu z nas jest niedostępny. Przeprowadził również rozmowy z lekarzami różnych specjalności, rezydentami, studentami, a także członkami izb lekarskich i przedstawicielami Narodowego Funduszu Zdrowia.


Myślę, że miałam okazję poznać środowisko lekarskie z dwóch stron. Trochę od środka przez rodzinę, ale także jako pacjentka. Właśnie dlatego bardzo chciałam przeczytać tę książkę, żeby zrozumieć wiele rzeczy, chociaż część z nich nawet po przeczytaniu pozostaje dla mnie zagadką.

Reszka: Jak byłem sanitariuszem, przerażała mnie izba przyjęć przed SOR. Zaczynałem dwunastogodzinny dyżur i widziałem ludzi czekających na swoją kolej. Gdy po "dwunastce" schodziłem z dyżuru, bywało, że widziałem te same twarze.
Lekarz SOR: (śmiech) Nie wiem, jak tam było u pana w szpitalu, ale to fakt, że mamy sposoby, żeby pacjent skruszał. Jeśli przyjechał na SOR z przeziębieniem, to posiedzi tutaj kilka albo kilkanaście godzin. Nikt go nie przyjmie choćby stał na rzęsach. To jest działanie wychowawcze. Niech siedzi, patrzy na krew, złamania, słucha jęków, żeby wiedział, po co jest SOR.
Reszka: I nikt się nie czepia? Nie buntuje?
Lekarz SOR: Na SOR-ze to ja jestem bogiem. Ja decyduję, kim, w jakiej kolejności będę się zajmował. Nikt nie ma prawa się wtrącać.

Uwielbiam kolejki w poradniach do lekarzy specjalistów albo w przychodniach. Jeśli lekarz ma 5-10 minut na jednego pacjenta to mamy problem, bo wystarczy, że jeden pacjent, np. ja nie wejdę na 10 min tylko na 35 min i wtedy mamy opóźnienie, a ja nie jestem jedyną pacjentką, która potrzebuje więcej czasu. Pacjenci uwielbiają marudzić na temat stania w kolejkach. Winą zawsze obarczają lekarza, nie ma innej możliwości. Gorzej jest gdy jakiś lekarz ośmieli się wyjść na kilka minut z gabinetu, wtedy nie ma już życia, a na korytarzu lecą najlepsze wiązanki przekleństw. Oczywiście pod adresem lekarzy, którzy mają przecież prawo do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych, zjedzenia czegoś czy po prostu kilku minut spokoju. Opóźnienie to nie jego wina, a jest tym obarczany. Jak to wygląda z punktu widzenia pacjenta? Źle. Sama nieraz marudzę, że tyle czekam. No bo ile można? Ja też mam w końcu jakieś życie, coś do załatwienia, a kwitnę na krzesełku (o ile w ogóle je mam) i czekam. Z tym, że akurat ja zawsze wchodzę do gabinetu z uśmiechem na ustach, bo wiem, że w ten sposób więcej uzyskam. Zawsze? Nie, tylko do tych lekarzy, których lubię i szanuję, do innych wchodzę zirytowana. No i to jest ten problem. Obie strony są biedne, lekarze i pacjenci, żadna z nich nie jest winna, winny jest system. I o tym właśnie jest ta książka. O lekarzach, pacjentach widzianych ich oczami oraz o chorym systemie, który jest jaki jest i trzeba potrafić się w nim odnaleźć.

Zasada: Pamiętajcie, że pacjent zawsze kłamie.

Paweł Reszka stara się pokazać prawdę, przedstawić system i ludzi w nich tkwiących takim jakim jest i takim jakimi oni są w rzeczywistości. Niczego nie ubarwia, a książka napisana jest w formie rozmów, w prostej, przystępnej formie. Strona techniczna jest po prostu świetna, a treść wstrząsająca, absorbująca i uzależniająca.

Wystarczyło ledwie kilka dyżurów, żebym zachował się w sposób, którego nie rozumiem i do dziś się wstydzę

Czy lekarze zarabiają za mało? Kiedy widzimy drogie samochody często rozmyślamy nad tym. Prawda jest taka, że podstawa pensji lekarza nie jest ani mała, ani duża. Rezydenci też niech nie marudzą, bo dostają od państwa dwa tysiące, gdzie dla przykładu aplikanci adwokaccy, czy radcowscy od państwa nie dostają nic, a dodatkowo za aplikację muszę zapłacić ponad pięć tysięcy rocznie. Oczywiście. Specyfika pracy inna, odpowiedzialność inna, ale zaangażowanie włożone w naukę na podobnym poziomie, prawda? Lekarze zarabiają dużo, bo dużo pracują. Czasami o wiele za dużo, jak anestezjolog z Białogardu, która zmarła w pracy, będąc kolejną dobę na dyżurze. Można powiedzieć - niech przestaną pracować. Problem w tym, że wtedy oczywiście dostaną więcej czasu, ale będzie mniej pieniędzy, znacznie mniej niż tych dorabianych dyżurów. Nie współczujecie im? A wiecie, że jest za mało lekarzy? No i co teraz? Jakby wszyscy nagle zaczęli pracować na jeden etat, to co my pacjenci byśmy zrobili? A to tylko jeden z poruszonych w książce tematów, bo problemów jest o wiele więcej.

(...) Aż nagle zauważyłem, że zapieprzam więcej niż inni i nie spotyka mnie za to żadna szczególna nagroda, apanaże. Ratuję ludzie życie, więc wydaje mi się, że moja praca nie jest jednak zupełnie nieważna. Wiele ode mnie zależy, a gówno z tego mam. No i w związku z tym zacząłem się frustrować: "Tak nie powinno być. To skandal". Dlatego właśnie tacy jesteśmy dla siebie i dla innych. Jesteśmy źli, bo jest nam źle.

Paweł Reszka napisał porażający reportaż, o chęci władzy, decyzji, pasji, zaangażowaniu, wypaleniu zawodowym, pieniądzach, profitach, łapówkach, ambicji, niewolnictwie. To bardzo ciekawy reportaż i zaskakujące spojrzenie na system, który działa w Polsce. Myślę, że warto przeczytać.

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)