Metoda na wnuczkę - Marta Obuch

 

Metoda na wnuczkę” Marty Obuch to pierwsza jej książka jaką przeczytałam. Uwielbiam kryminały. Z chęcią czytam również komedie kryminalne.  Autorka rzekomo od samej Chmielewskiej usłyszała: “Pisz więcej takich książek!”. Czy Chmielewska miała rację?



Tytuł: Metoda na wnuczkę 
Autor:  Marta Obuch 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia


Przypadkowe spotkanie Adama i Ewy na przystanku autobusowym rozpoczyna ciąg dziwnych ale za razem zabawnych wydarzeń. Biblijna para od samego początku wplątuje się w najdziwniejsze kłamstwa, które z każdym kolejnym spotkaniem się nawarstwiają.

Z domu dziadków dziewczyny ginie rodzinna pamiątka jaką jest portret prababci Ewy namalowany przez samego Malczewskiego. Dziewczyna postanawia go odnaleźć. Ewa również stara się zapobiec małżeństwu swojego brata. Zarówno w pierwszej jak i drugiej sprawie pomaga jej Adam. Co z tego wyniknie? Czy odnajdą obraz? I czego jeszcze przy okazji się dowiedzą i w co wplątają?  Żeby otrzymać odpowiedzi na te pytania, koniecznie trzeba sięgnąć po niniejszą komedię kryminalną.

Książkę czyta się niesamowicie szybko. I wywołuje salwy śmiechu. Zdecydowana większość scen w książce obfituje w absurdalne sytuacje. Może czasami nawet tego absurdu jest ciut za dużo. Ale może też dzięki temu jest tak zabawna. Główni bohaterowie sporo mają „za uszami” i każde ich spotkanie to istna komedia omyłek. A gdy dołożymy do tego jeszcze babcię Ewy, która jest specjalistką od fochów, ciętego języka i  mistrzynią zemsty, to czeka nas ból brzucha z powodu śmiechu.

„Owszem, Adam zobaczył ją w okolicznościach naturalnych, na co dzień nie zawracała sobie przecież głowy anturażem. Musiało być jej wygodnie. Natomiast randki – tak, to co innego, na randkę potrafiła się odstrzelić, panowie aż spadali z krzeseł. Ale w zwykły dzień? Jeździć pół godziny pędzlem po twarzy, tylko po to, żeby kupić w Tesco selera?...”

Marta Obuch stworzyła postacie bardzo charakterne i temperamentne. I nieco przerysowane. Ale wiadomo, tego wymagała fabuła książki. Autorka wyciągnęła na światło dzienne niektóre bardzo brzydkie cechy nas ludzi. Uwidoczniła i niejednokrotnie wyśmiała. Dzięki temu możemy dostrzec niektóre nasze „zalety” w innym świetle.

Nieźle bawiłam się czytając „Metodę na wnuczkę”. Może nie jest tak świetna jak Joanna Chmielewska. Może mniej zabawna niż Alek Rogoziński.  A może nie należy porównywać tych autorów, bo każdy ma swój własny indywidualny styl i przez to jest wyjątkowy. Niemniej jednak serdecznie polecam i zachęcam do przeczytania tej książki.



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu
 


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)