Jazda na rydwanie - Julian Hardy

Gdy otrzymałam książkę Juliana Hardego „Jazda na rydwanie” byłam niemalże przerażona. Gruba, z małym drukiem i do tego z niezbyt zachęcającą okładką. Ale obiecałam ją zrecenzować. Choć nie powiem, że początkowo chciałam się poddać.



Tytuł: Jazda na rydwanie

Autor:  Julian Hardy



W chwili, w której go poznajemy, Robert Meissner jest uczniem klasy maturalnej szkoły średniej w Bydgoszczy 1938 roku. Po trudnym dzieciństwie spędzonym z choro nerwową matką stara się odnaleźć w przedwojennej rzeczywistości. Wraz z Robertem przyjdzie nam przeżyć jego pierwszą miłość i młodość zburzoną przez koszmar wojny. Meissner wstąpi do wojska, by wkrótce po porażce Armii Krajowej znaleźć się w Paryżu, a niedługo potem w Londynie, gdzie rozpocznie studia. Ale i to nie koniec jego tułaczki. Dość szybko trafia do Niemiec, gdzie poznaje swoją przyszłą żonę Marion. Na nielegalnym przemycie zegarków dorabia się pierwszej fortuny. Długo jednak nie zagrzeje miejsca w Hamburgu. Los rzuca go niemal po całym świecie w poszukiwaniu szczęścia i własnego miejsca.


„Przychodzimy na świat, wędrujemy w czasie i przestrzeni, odchodzimy. Życie każdego z nas składa się z danej nam liczby dni. Spośród tych dni każdy jest równie ważny. Są takie podczas których niezależnie co zrobimy, niezależnie co powiemy i co pomyślimy, przyszłości w żaden sposób nie zmienimy. Są też dni szczególne, w tych dniach decyduje się nasz los.”


„Jazda na rydwanie” to swoista hybryda literacka. Łączy w sobie elementy obyczajówki, literatury szpiegowskiej, historycznej ale i erotycznej. Nawet można powiedzić, że momentami i podróżniczej. Wielowątkowość powieści sprawia, że czyta się ją dość ciężko i powoli. Do tego elementy historii i polityki. Coś za czym nie przepadam. Szczególnie za polityką. Niemniej jednak trzeba oddać pokłon autorowi, gdyż odwołuje się do faktycznych wydarzeń historycznych (np. Plan Wulkan). Rozpiętość czasowa (1938-1974) i niewielkie przeskoki czasowe dość dokładnie pokazują życie Meissnera. Tylko zadaję sobie pytanie czy było to absolutnie konieczne?


Odniosłam wrażenie, że pan Hardy wraz ze swoim bohaterem przechodzili wewnętrzną metamorfozę. Na początku mogło wydać się bardzo przeciętnie, ale w później autor i bohaterowie temu zaprzeczali.  Sam bohater to postać tragiczna. Nie wyidealizowana. Autor wciąż rzuca mu kłody pod nogi. Ale i też mistrzowsko sobie radzi z problemami.


Jak dla mnie za dużo tu erotyki, ba nawet bym rzekła pornografii. Autor nie stroni od długich i dokładnych opisów miłosnych igraszek, które uwielbia główny bohater. Na początku opisane sceny nieco szokują, by po pewnym czasie stać się powtarzalne i nudne. Łapałam się nawet na tym, że po pewnym czasie zaczęłam omijać te opisy, które zajmowały znaczną ilość z ponad pięciuset stronicowej książki.


Nie potrafię się do końca ustosunkować do tej powieści. Z jednej strony nieco przydługa, nużąca i z niepotrzebnymi moim zdaniem przydługimi opisami. Z drugiej zaś strony kunszt literacki oraz znajomość faktów historycznych i politycznych powala na kolana. Widać, że autor jest człowiekiem oczytanym, potrafiącym również wyciągać wnioski i twórczo wykorzystać to, co przyswaja.  Zatem zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, choćby po to by samemu ocenić czy warto na nią poświęcić czas.


Za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji - dziękuje samemu autorowi.


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)