Wraz z upływem czasu... - Mary Higgins Clark [PRZEDPREMIEROWO]




Mary Higgins Clark jest autorką trzydziestu pięciu powieści kryminalnych, czterech zbiorów opowiadań, powieści historycznej, wspomnień i dwóch książek dla dzieci. Nazywana jest Królową suspensu. Zawsze z niecierpliwością oczekuję jej kolejnej powieści. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Tym razem było podobnie. Kryminał "Wraz z upływem czasu..." przeczytałam jednym tchem.



Tytuł: Wraz z upływem czas…

Autor:  Mary higgins Clark

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera: 07.09.2017 r.



Delaney Wright - dziennikarka telewizyjna zostaje współprowadzącą wiadomości telewizyjne. To dla niej ogromna szansa. Tym bardziej, że przypadło jej w udziale relacjonowanie głośnego procesu o morderstwo. Poza pracą stara się odnaleźć swoją biologiczną matkę. Pomagają jej znani z wcześniejszych powieści kryminalnych Alvirah i Willy Mehan.


Betsy Alan Grant -  wdowa po bogatym lekarzu, który od wielu lat chorował na Alzheimera. Oskarżona o zamordowanie z premedytacją swojego męża. Twierdzi, że nigdy by nie skrzywdziła swojego męża. Była już u kresu wytrzymałości fizycznej i w przeddzień morderstwa zdecydowała się oddać męża do domu opieki. Adwokat namawia Betsy do zawarcia ugody z prokuratorem. Ta jednak odmawia i postanawia udowodnić swoją niewinność.


Jonathan Criuse - dziennikarz śledczy. Prowadzi sprawę o przedawkowaniu narkotyków przez syna znanego reżysera filmowego. Tropy prowadzą do  lekarzy, którzy nielegalnie wypisują recepty na leki o silnym działaniu psychotropowym.


Co łączy te trzy osoby? Czy Delaney odnajdzie biologiczną matkę? I czy wreszcie Betsy faktycznie okaże się niewinna? Jeśli chcecie znaleźć odpowiedź na te pytania koniecznie sięgnijcie po najnowszą powieść kryminalną Mary Higgins Clark "wraz z upływem czasu..."



"Kiedy wszystko jest dobrze kłopot czai się za rogiem".

To słynne powiedzenie  pojawia się tuż na początku książki. I faktycznie autorka udowadnia, że jest ono jak najbardziej prawdziwe. Przekonują się o tym nie tylko główni bohaterowie powieści.


M. H. Clark jak zwykle w sposób charakterystyczny dla swoich kryminałów kreuje postacie. Nie ma tu nic wyszukanego, przerysowanego. Jest cała gama postaci tak prawdziwych, jakby mogły być naszymi sąsiadami. Cała sytuacja, charakter zbrodni oraz realia procesu są bardzo rzeczywiste.


Może nie jest tak nieprzewidywalna jak Jo Nesbo, bo zabójców odkryłam już w połowie książki. Niemniej jednak czyta się ją doskonale. Recenzję mogę podsumować w jednym zdaniu: Babcia amerykańskich thrillerów powraca w najwyższej formie.



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu



Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)