7 złotych pytań do Maxa Czornyja



JAK POPEŁNIĆ KRYMINAŁ IDEALNY?
na podstawie 7 złotych pytań kryminalistyki


PYTANIE PIERWSZE
Quis? [Co?]
Kryminał od razu kojarzy się ze zbrodnią, inaczej się nie da, jednak skąd taką zbrodnię wytrzasnąć? Z kodeksu karnego? Z gazety? A może po prostu ją wymyślić?

Zbrodnia jest w każdym z nas. Do kodeksu karnego czy gazety trafiła, bo ktoś ją popełnił albo może popełnić. Najświętszy człowiek jest w stanie zabić w afekcie czy w obronie własnej lub swoich bliskich. Mówimy tu oczywiście o zbrodni w jej nieprawniczym, powszechnym znaczeniu – jako o działaniu, którego rezultatem jest czyjaś śmierć. W kryminale nie zawsze motywacja sprawcy zasługuje na szczególne potępienie. Na przykład pozbawienie życia na żądanie śmiertelnie chorego jest również penalizowane. Dlatego sprawca czynu mógłby próbować unikać odpowiedzialności, co już tworzy niezłą oś fabularną.

Autor ma mnóstwo inspiracji. Punktem wyjścia jest zazwyczaj wyobraźnia, bo ją ograniczają jedynie osobnicze predyspozycje twórcy. Trafiając na jałową ziemię, można sięgnąć po gazety czy akta sądowe. To proces odwrotny do tego, który przebiega u niektórych morderców, wcielających w życie wymysły pisarzy. Mamy już przecież dwójkę polskich Hannibalów Lecterów.

Dla mnie przerabianie rzeczywistych wydarzeń byłoby masochizmem. Pisanie jest monotonną i nudną robotą, a cała przyjemność tkwi w wymyślaniu historii. Bez tego elementu wolałbym zająć się czymkolwiek innym.


PYTANIE DRUGIE
Ubi? [Gdzie?]
Czy do pisania kryminałów potrzeba specjalnego miejsca? Czy można je pisać wszędzie? W kawiarni? W pracy? W domu?

Vladimir Nabokov pisał w zaparkowanym na odludziu samochodzie, a Agatha Christie w wannie, Hemingway tworzył na stojąco, Joyce w łóżku, leżąc na brzuchu. Nie ma znaczenia, czy pracuje się nad kryminałem, romansem, czy reportażem. Pisać można wszędzie. Gdyby to było konieczne, gdyby nad autorem wisiał bat, miejsce stałoby się nieistotne. Istotne są za to wygoda i upodobania. To one wpływają na jakość oraz sprawność pisania. Często piszę półleżąc w hamaku. W tej pozycji pracuję po prostu najwydajniej. Nie miałbym jednak problemu z tworzeniem w barze czy w sali koncertowej. W wannie byłoby to najmniej wygodne.



PYTANIE TRZECIE
Quando? [Kiedy?]
Jaka jest najlepsza pora roku do pisania? Radosna wiosna? Upalne lato? Melancholijna jesień? Czy mrożący krew w żyłach grudzień?

Tak samo jak miejsce, pora roku nie ma znaczenia. Przynajmniej co do zasady. Byle nie zacinał deszcz, a temperatura nie groziła zamrożeniem lub rozpuszczeniem laptopa. Wtedy pisanie na dworze jest utrudnione. Trzeba zamknąć się w czterech ścianach i tam robić dalej swoje. Chyba, że weźmie się zeszyt i ołówek, bo i długopis na zimnie zawodzi.


PYTANIE CZWARTE
Quomodo? [W jaki sposób?]
W jaki sposób napisać kryminał? Jakiego narzędzia użyć? Długopis? Ołówek? Komputer? Maszyna do pisania?

Co kto lubi. Przez długi czas pisałem właśnie ołówkiem w grubych zeszytach. Nie lubię nowoczesnej techniki, więc miałem opory przed tworzeniem na laptopie. Jednak jeszcze bardziej nie lubię tracić czasu, dlatego w końcu uległem. Kraszewski napisał prawie trzysta powieści piórem, ale gdyby miał komputer byłoby ich pewnie dziesięć razy więcej. 



PYTANIE PIĄTE
Cur? [Dlaczego?]
O to pytanie, które warto sobie zadać. Po co w ogóle pisać kryminały? Czy to fascynujące zajęcie? Czy po prostu forma psychoterapii - lepiej zabijać fikcyjnie niż realnie?

Wspomniałem, że pisanie to żmudna i męcząca robota. Przepisuje się sceny, które już siedzą w głowie. Dla mnie to jednak przede wszystkim natręctwo. Wewnętrzny imperatyw, który każe wziąć ołówek, pióro czy laptopa i coś stworzyć. Jako dziecko streszczałem przeczytane książki, prowadziłem dziennik, kaleczyłem poezję, jako nastolatek siedziałem nad opowiadaniami, na studiach przyszedł czas na publikacje naukowe. Oczywiście, właśnie konieczność pisania, a nie jedynie zgłębianie wiedzy stanowiło moją idée fixe... Kryminały to rezultat ewolucji tego natręctwa.


PYTANIE SZÓSTE
Quibus auxilis? [Czym?]
Jakimi środkami dysponuje autor? Czy ma rzesze konsultantów? Czyta literaturę naukową, inne kryminały? A może siedzi godzinami w internecie, szukając rozwiązania na forach internetowych?

Niektórzy autorzy chlubią się dziesiątkami konsultantów, inni tym, że piszą całkowicie bez weryfikowania swoich pomysłów z rzeczywistością. Najlepiej, w tym rzadkim wypadku sprawdza się reguła złotego środka. Prawda, ale też licentia prosaica. Rzeczywistość zazwyczaj bywa mało plastyczna. Gdyby tworzyć ściśle autentyczny kryminał prawniczy, który toczyłby się na polskiej sali sądowej powstałaby wielotomowa, niestrawna kobyła. Akcja rozciągnęłaby się na lata, a jej dramatyzm przypominał zmagania wędkarskie. Trzeba wkroczyć z pewnymi uproszczeniami. Tak samo opisując pracę śledczych. Czytelnik zasnąłby na wynurzeniach dotyczących standardowych procedur, raportów, setek godzin nic nie wnoszących przesłuchań.

Tak zwany research jest jednak czasem niezbędny. Autor kryminałów w ciągu kilku godzin pisania bywa policjantem, patologiem, adwokatem, mordercą, a jak wena da, to ima się jeszcze kilku innych profesji. Chloroform, który służy za standardowy, filmowy środek usypiający przykładany do nosa ofiary, w rzeczywistości działa po kilku minutach. Osoba, która się powiesi ma zazwyczaj głowę skierowaną do góry, nie w dół. Aby wyprostować kończyny zwłok, nie łamie się kości. To tylko kilka bredni, które funkcjonują i mają się dobrze. W świecie kryminałów rozbieżności z rzeczywistością jest znacznie więcej, ale zazwyczaj nie wynikają z próżności autora, a z chęci podkręcenia zabawy.


PYTANIE SIÓDME
Quid? [Kto?]
Kto był w stanie popełnić kryminał idealny? Czy znany jest taki autor?

Nie ma, nie było i nie będzie ideałów. Kryminalne cymelium dla jednego czytelnika będzie gniotem dla drugiego. O indywidualnym ideale można by mówić posiadając pełny materiał porównawczy. A w przypadku literatury, na jego zebranie na pewno nie starczy życia.
Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)