Adam Faber - Kroniki Jaaru. Księga luster







Są takie książki, które pozwalają nam zapomnieć o zmartwieniach. Potrafią ukoić nasze nerwy po ciężkim dniu i zaciągnąć nas raz jeszcze do baśniowego świata, tak dobrze znanego nam z czasów dzieciństwa. Taką książką była dla mnie ostatnio pierwsza część „Kronik Jaaru” autorstwa Adama Fabera. „Księga luster” była dla mnie niezastąpionym towarzyszem w czasie jednego wieczoru, podczas którego, pokonana przez przeziębienie, leżałam w łóżku szczelnie opatulana kocem z herbatą w dłoni.


Tytuł: Kroniki Jaaru. Księga luster
Autor: Adam Faber
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Kate Hallander jest zwyczajną nastolatką, która, ze względu na nieuchronnie zbliżający się rozwód jej rodziców, zamieszkała u swojej cioci w Londynie. Jej życie nie wyróżnia nic szczególnego, do czasu gdy jej wzrok napotyka na wystawiony w witrynie sklepu kamień, który wydaje się ją do siebie przyciągać. Mimo przestróg ciotki, Kate postanawia odwiedzić tajemniczy sklep należący do znajomej jej cioci. Będzie to koniec jej zwyczajnego życia, a początek wielkiej przygody po magicznej krainie, w której żyją baśniowe stworzenia. Kate będzie musiała poszukać odpowiedzi na wiele dręczących ją pytań i stanąć do walki z czającym się zarówno w Jaarze, jak i w naszym świecie, złem.




Piękny i unikalny świat wykreowany przez Adama Fabera przyciąga. Czytając „Księgę luster” mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się do baśniowej krainy pełnej magii i fascynujących stworzeń. W powieści tej znajdziemy fery, jednorożce, nimfy oraz niebezpieczne likantusy. Powieść napisana jest w bardzo przystępny sposób. Czyta się ją bardzo łatwo i szybko. Nie jest napisana w zawiły sposób, przez co czytelnik od razu odnajdzie się w świecie wykreowanym przez Adama Fabera.
Bohaterowie również są poprawnie skonstruowani. Ci co mają wzbudzać naszą sympatię, oczywiście to robią, natomiast postaci złych, nie da się lubić. „Księga luster” jest powieścią przez to dość schematyczną, jednak broni się ciekawą kreacją świata i intrygującą, choć prostą, fabułą.





"- Nie jesteśmy swoimi pragnieniami. -"

Żałuję bardzo, że bohaterka „Księgi luster” nie jest młodsza. To jest mój główny zarzut, który stawiam autorowi. Myślę, że lepiej wpłynęłoby to na strukturę powieści, jak i na docelową grupę czytelników, gdyby bohaterka miała choćby 12 a nie 17 lat. Zresztą Kate, nawet w moim odczuciu, wydawała się młodsza. Gdyby nie to, że jej wiek został w powieści wspomniany, to myślałabym, że mam do czynienia ze znacznie młodszą dziewczyną. Jej zachowanie było dość dziecinne i nieodpowiednie dla jej wieku. Zwłaszcza jeżeli skonfrontujemy ją z Harrym Potterem, którym z podobnymi wyzwaniami mierzył się mając zaledwie siedem lat.

W „Księdze luster” zdecydowanie mocno odczuwane są inspiracje światem wspomnianego Harrego Pottera, wykreowanym przez J.K. Rowling. Może nie byłoby to, aż tak oczywiste gdyby nie to, że na tylnej stronie okładki czeka na nas krzywdząca, moim zdaniem, informacja „Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!”. Rozumiem, że jest to oczywisty chwyt marketingowy, ale takie porównania według mnie znacznie umniejszają oryginalności danej powieści. Przez to w szczególności rzucają się w oczy sceny łudząco podobne do tych z Harrego Pottera. Na przykład scena lotu Kate na motylu – czytając ją nie mogłam pozbyć się wrażenia, że gdzieś w tle słyszę Buckbeak’s Flight z ścieżki dźwiękowej do trzeciej części przygód Harrego Pottera (utwór podczas którego Harry leci na Hipogryfie) oraz scena końcowa z Eos – jakbym czytała scenę z Harrego Pottera i kamienia filozoficznego, podczas której Harry słucha wyjaśnień Dumbledora, dlaczego Quirrell nie mógł wyciągnąć kamienia ze zwierciadła Ain Eingarp. Czy Wam również te sceny wydały się znajome?





"Zresztą... Jawa czy sen - jakie to miało znaczenie?"

Koniecznie muszę Wam również przekazać, że wydawnictwo Czwarta Strona po raz kolejny stanęło na wysokości zadania i przepięknie wydało tę powieść. Twarda oprawa, mieniące się litery i unikalny projekt okładki wykonany przez Tojko, którą poznaliście przy okazji mojej recenzji „Żniwiarza. Pustej Nocy”.

„Księga luster” jest debiutem wartym uwagi. Czyta się ją bardzo szybko i zdecydowanie będziecie dzięki niej mogli oderwać myśli od przyziemnych spraw na wieczór lub dwa. Premiera drugiego tomu miała miejsce 11 października i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła z Wami podzielić się opinią na jej temat!







Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona!



Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)