Max Czornyj - Grzech [PRZEDPREMIEROWO]


Kim jest Max Czornyj i co robi w takim wydawnictwie jak Filia? To doskonałe pytanie. Debiutantów na polskim rynku jest mnóstwo i to nie podlega dyskusji, a mimo to są takie wydawnictwa, w których debiutantów jest jak na lekarstwo z różnych powodów, jednym z nich jest Filia.

W wydawnictwie Filia pojawił się Max Czornyj. Urodzony w 1989 roku, zamieszkały w Lublinie. Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Pewny siebie, inteligentny, sympatyczny, tak dobrze się domyślacie, miałam okazję wymienić z autorem kilka maili. Jak jednak odebrałam jego debiut? Czy Filia słusznie zaryzykowała?

Tytuł: Grzech
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 11 październik 2017 rok

W Lublinie dochodzi do serii zaginięć, których przyczyna nie jest znana. Kobiety po prostu znikają, prawdopodobnie zostają porwane, ale ich rodziny otrzymują tajemnicze listy, których treści nikt nie jest w stanie rozszyfrować. 

Sprawę zaginięć prowadzi komisarz Deryło, który wybucha nader często szczególnie, gdy sprawa nabiera tempa. Wkrótce zostają znalezione pierwsze zwłoki, a na miasto pada strach, presja wywierana na prokuraturę i policję wciąż rośnie. Tropów jest wiele, ale nie sposób zrozumieć ich znaczenia. Krąg podejrzanych tylko się poszerza, a morderca coraz bardziej umyka śledczym.

Miejsce zbrodni szokuje. Ciało kobiety zostało okrutnie zbezczeszczone w sposób, którego znaczenia nikt nie jest w stanie pojąć. Sprawca z rozmysłem ułożył ciało i porzucił je na jednym z lubelskich cmentarzy, aby na pewno zostało znalezione. Do sprawy dołącza profiler Miłosz Tracz, w którego zadaniem jest sporządzenie profilu psychologicznego nieuchwytnego i niezwykle brutalnego sprawcy.

Co w tej sprawie naprawdę ma znaczenie? Sposób porzucenia zwłok? Klucz, według którego sprawca wybiera ofiary? Symbolika religijna? Czy zapłatą za grzech jest śmierć?



Powieść Grzech zaczyna się naprawdę nieźle. Pierwszych kilka stron dostępnych jest w Internecie, zdecydowanie intrygują one czytelnika. Jak jest później? Okazuje się, że całkiem nieźle. W książce są krótkie rozdziały, które autor kończy cliffhangerami, co napędza nie tylko akcję, ale i zainteresowanie czytelnika.

Generalnie fabuła Grzechu toczy się swoim rytmem. Od pierwszej strony ciekawi ona czytelnika, powoli się rozwija, pojawiają się nowe szczegóły, kolejne tropy, a z czasem akcja przyśpiesza i szalone tempo utrzymuje się do końca książki.

Warto wspomnieć także o stylu autora. Odniosłam wrażenie, że nie ma w nim miejsca na niepotrzebne słowa. Max nie pozwala sobie na zbytnie rozwlekanie akcji. Znalazł również bardzo dobry balans pomiędzy dialogami, a opisami, co sprawia sporo problemów, szczególnie debiutantom. 

Co do głównego bohatera - Eryk Deryło, to postać stosunkowo ciekawie wykreowana. Z jednej strony odrobinę znudzony policjant, który niekoniecznie jest świadomy tego czym jest empatia, trudny w obejściu szef, a z drugiej kochający mąż i ojciec. Wbrew początkowemu wrażeniu leniwca, jest on również jednym z policjantów najbardziej zaangażowanych w śledztwo, który nie spocznie dopóki nie zostanie ono oficjalnie zakończone.

Co mamy zrobić jutro, zróbmy dziś. 
Jutro dłużej się polenimy.

Miłosz Tracz to bohater, o którym również powinnam Wam sporo napisać. Profiler o lekko przerośniętym ego, przekonany o swojej wiedzy i niezachwianym osądzie. Brzmi ciekawie? No właśnie, autor ma za to u mnie minus. W swojej powieści wykreował intrygującego profilera, rozpoczął wątek profilowania i tak naprawdę go nie pociągnął. Zdecydowanie niewykorzystana sytuacja. Mam nadzieję, że poprawi się w kolejnym tomie.

Zabrakło mi również miejscami budowania napięcia. Nad tym autor musi trochę jeszcze popracować. Napięcie pojawia się i znika i chociaż akcja rozwija się, śledztwo jest ciekawe, a sama książka niepokojąca i intrygująca, to tego napięcia miejscami jeszcze zabrakło.

Nie wspomniałam jeszcze o okładce! Jest naprawdę klimatyczna i świetnie wykonana. Bez wątpienia wyróżnia się wśród innych pozycji, przykuwa wzrok i zapada w pamięć.

Jeżeli jest życie po śmierci, ta suka będzie marzyła, aby powtórnie umrzeć.

Powieść Grzech można oceniać w różnych kategoriach, a więc jako debiut, na tle innych debiutów, na tle innych powieści kryminalnych, czy wreszcie zapowiadającą dalsze losy autora. Jak w nich wypada?

Grzech, to debiut Maxa Czornyja, ale uwierzcie mi niewiele on ma z debiutem wspólnego. Akcja jest przemyślana, fabuła dobrze rozplanowana, a styl autora jest całkiem niezły. Na tle innych debiutów również wypada bardzo dobrze, powiedziałabym nawet znakomicie, bo niewiele jest na polskim rynku debiutów, którym udaje się ustrzec większość błędów. Czy jest to najlepszy debiut tego roku? Ocenicie sami, ale na pewno zajmuje bardzo wysokie miejsce w takim rankingu. Debiutancka powieść Maxa całkiem nieźle prezentuje się również na tle innych powieści z tego gatunku. Grzech jest lepszy od wielu kryminałów, które czytałam w ostatnim czasie, nie jest to jeszcze poziom moich ulubionych pozycji z tego gatunku, ale słowa "jeszcze" użyłam nie przez przypadek.

I wreszcie na koniec, Grzech naprawdę dobrze zapowiada autora. To nie jest szczyt możliwości Maxa i jestem o tym przekonana. Dobrze zaczął i jestem pewna, że z każdą kolejną książką rozwinie się jeszcze bardziej. Daję mu więc dzisiaj kredyt zaufania i mam nadzieję, że zrobicie to samo. Grzech to debiut, ale moim zdaniem wart przeczytania.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)