David Eddings - Belgariada [PRZEDPREMIEROWO]





Zapraszam Was dziś na, tak jakby przedpremierową, moją recenzję Belgariady. Dlaczego tak jakby przedpremierową? Zbiór ten jest, jak możecie się już domyślać, wznowieniem, wydanego parę lat temu cyklu Belgariada. Już jutro na półkach księgarni zawita kompletne wydanie przygód Gariona i jego drużyny.
  
Tytuł: Belgariada
Autor: David Eddings
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera: 7 listopada 2017 r.

Belgariada to cykl pięciu powieści, na który składają się następujące tomy: „Pionek proroctwa”, „Królowa Magii”, „Gambit magika”, „Wieża czarów” oraz „Ostatnia rozgrywka czarodziejów”. Pierwszy tom, który jest idealnym wprowadzeniem do serii, przedstawia nam głównych i pobocznych bohaterów oraz zakreśla nam wyraźnie problem, z którym ci bohaterowie będą musieli się zmierzyć. Głównym bohaterem cyklu jest młody chłopiec, który ma na imię Garion. Prowadzi on zwyczajne życie w swojej krainie mieszkając od urodzenia na farmie u swojej tajemniczej cioci Pol.
Wszystko jednak zmienia się z dnia na dzień, a nasz bohater w wyniku pewnych niefortunnych zdarzeń zostaje wciągnięty w wir wydarzeń. Od tej pory już nic nie jest tym,  czym mogłoby się wydawać. Garion będzie musiał wyruszyć z niebezpieczną misją, by odzyskać legendarny Klejnot, który został skradziony. Czy uda mu się odzyskać ten potężny przedmiot i wypełnić proroctwo? Od jego decyzji i postępowania zależą bowiem losy świata.



Z początku chciałam Belgariadę, ze względu na jej schemat, porównać do serii „Miecz prawdy” albo do serialu fantasy „Xena: Wojownicza księżniczka”. Jednakże nie byłoby to sprawiedliwe, ponieważ powyższe dwa tytuły ukazały się dekadę po wydaniu całego cyklu. Mając to na uwadze uważam, że jednak najbardziej adekwatnym porównaniem będzie tu przywołanie J. R. R. Tolkiena, co nie dziwi. Dużo powieści fantasy, a nawet science fiction, opiera się na tzw. tolkienowskim schemacie – podróży grupki bohaterów w celu pokonania zła. Belgariada od tego schematu nie uciekła i również go realizuje. Nie brakuje tu również dobrze wszystkim czytelnikom znanego motywu „od zera do bohatera”. Jednak Eddings zgrabnie używa tych, wydawać by się mogła utartych motywów i schematów, co idealnie wpasowuje się w historię przedstawioną w Belgariadzie.

Fabuła całej serii nie jest skomplikowana. Z początku czytelnik może poczuć się przytłoczony różnymi nazwami i imionami wymyślonymi przez autora, jednak pierwszy tom stanowi tak dobre fabularne wprowadzenie, że nie sposób zagubić się w następnych tomach. W tych powieściach nie znajdziecie oszałamiających zwrotów wydarzeń, nawet pokuszę się o stwierdzenie, że niektóre z nich mogą być dla Was dość przewidujące. Mi jednak nie zniwelowało przyjemności z czytania tych powieści.
Mimo że Belgariada w sumie jest dość obszernym cyklem to zapewniam Was czyta się ją sprawnie i przyjemnie. Jest to bardzo lekka lektura, przez którą można przyjemnie przepłynąć jeżeli lubicie takie baśniowe, fantastyczne klimaty.




"Magia to robienie różnych rzeczy umysłem zamiast rękami. Większość ludzi nie wykorzystuje jej, ponieważ na początku ten drugi sposób jest znacznie łatwiejszy."


Nie sposób odmówić autorowi tego, że wykreował piękny, złożony świat. Przemierzając z bohaterami różne krainy możemy zauważyć, jak został on ciekawie skonstruowany. Nie natrafimy w nim jednak na elfy czy krasnoludy, natomiast pojawią się driady, lud wężowy oraz ludzie, którym przez to, że żyją w różnych kręgach kulturowych trudno czasem się porozumieć. Autor postawił w tym cyklu na różnorodność bohaterów. W większości są to poprawnie skonstruowane postacie, jednak czasami niektóre z nich, poprzez swoje niczym nieumotywowane zachowanie lub wahania emocjonalne, których nie powstydziłaby się chyba żadna kobieta w ciąży, tracą na swojej realności i stają się niewiarygodni. Bardzo przypadła mi do gustu osobliwa postać Belgaratha, który mimo swej pozycji zachwyca swoim racjonalnym i prostym sposobem myślenia, a także czasami ekstrawaganckim stylem bycia, który niekoniecznie mu przystoi. Autor dobrze również zbudował wokół niego otoczkę tajemnicy, która może podziałać na czytelnika niczym magnes. Natomiast główny bohater, Garion, to typowy młody chłopak u progu dojrzałości. Zachowuje się odpowiednio do swojego wieku, jego zachowania są miejscami infantylne, jednak widoczna na przestrzeni powieści staje się jego przemiana w młodego mężczyznę, który dźwiga ogromne brzemię.  
Ze względu na wiek głównego bohatera, jak i sposób prowadzenia narracji uważam, że książka ta kierowana jest raczej do młodszych czytelników, którzy mogą łatwo utożsamić się z głównym bohaterem ze względu na problemy, z którymi się boryka – pierwsza miłość, zrozumienie i akceptacja samego siebie, rozdarcie między buntem a posłuszeństwem. Starszy czytelnik również może odnaleźć w tych powieściach coś dla siebie, na pewno będzie to dla niego nostalgiczny powrót do czasów młodości i klasyki gatunku.



Ze względu na to, że, jak wspomniałam już wcześniej, jest to wznowienie pięciotomowej serii, nie sposób przejść obojętnie obok wydania tej powieści. Piotr Cieśliński (Dark Crayon) znowu zachwyca. Jest on jednym z moich ulubionych ilustratorów, tuż obok Dominika Brońka, a jego projekt okładki do Belgariady wyróżnia się i cudownie wkomponuje się w inne zbiorcze wydania. Trzeba pochwalić wydawnictwo Prószyński i S-ka za zdecydowanie się na zatrudnienie tego grafika do opracowania okładek zbiorczych do klasyki fantasy. Ogromnie ucieszyłam się z wydania trzech zbiorów Ursuli K. Le Guin. Do grona tych trzech zbiorów dołącza teraz Belgariada. Piękny powrót i odświeżenie klasycznej literatury fantastycznej, o której nie powinniśmy zapominać. Mam nadzieję, że dzięki tym cudownym wydaniom wiele czytelników zanurzy się w tych misternie wykreowanych przez autorów światach po raz kolejny, bądź po raz pierwszy.
Trzymam mocno kciuki za zbiorcze wydanie również i Malloreonu!

Bardzo żałuję, że jeszcze nie miałam okazji pokazać Wam tego wydania na żywo, ale jeżeli będziecie chcieli je ujrzeć w moim obiektywie to zapraszam Was serdecznie na mojego Instagrama - @bookslikeair, bo tam w przyszłości pojawią się zdjęcia pięknie wydanej Belgariady!



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka!


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)