Until November - Aurora Rose Reynolds

 

„Until November” to pierwszy tom cyklu Until.  I jak dla mnie ostatni. Jeszcze nigdy dotąd nie napisałam recenzji książki, która mi się nie podobała. Gdyby nie to, że podjęłam się napisania jej recenzji pewnie nie dobrnęłabym nawet do połowy tej książki. A dlaczego? Przekonajcie się sami.


Tytuł: Until November 
Autor:  Aurora Rose Reynolds 
Wydawnictwo: Editio Red


November przeprowadza po tragicznym wypadku się z Nowego Jorku do Tennesiee do swojego ojca.  Tam podejmuje pracę jako księgowa w rodzinnym klubie ze striptizem. I także tam poznaje Ashera. I od tego w zasadzie momentu staje się „jego własnością”. Ma niewiele do powiedzenia i każdą decyzję musi praktycznie zmieniać, bo nie podoba się to Asherowi.


„Odkąd byłem dzieckiem, mój ojciec i dziadek powtarzali mi, że ja i moi bracia jesteśmy przeklęci, że możemy znaleźć w życiu tylko jedną miłość. Gdy spotkamy kobietę, która jest nam przeznaczona, to będzie eksplozja; nic oprócz tej kobiety nie będzie się liczyć. Sądziłem, że to bzdury, ale teraz już nie jestem tego taki pewien.”

Asher to typowy piękny, umięśniony i bogaty chłopak, za którym szaleją wszystkie dziewczyny w okolicy. A on wykorzystywał je tylko w jednym celu. Kiedy poznał November wszystko się zmienia. Twierdzi, że w jego rodzinie to przeznczenie. Staje się zaborczy, zazdrosny i niemal kontroluje każdy ruch swojej dziewczyny. Ta próbuje się buntować, jednak ma niewiele do powiedzenia. Klasyczny przypadek zachowań Jaskiniowca. Natomiast zachowanie November określiłabym jako dziecinne, proste a wręcz „głupiutkie”. A sama fabuła? Na jednej z pierwszych stron November poznaje Ashera, a jakieś dwie strony później już ze sobą mieszkają i śpią w jednym łóżku. To już mówi samo za siebie.


Brak w tej powieści postaci z charakterem. Wszystko jest takie mdłe i cukierkowe. Jest miłość od pierwszego wejrzenia. I na tym koniec. Zero jakichkolwiek zaskoczeń, zero emocji. Natomiast sporo miejsca zajmuje seks i wulgaryzmy. Wiem, że gatunek Young Adult tego wymaga, ale tu już było przegięcie.  Chciałam, żeby mi się podobała, bo czytałam wiele pozytywnych opinii. Jednak Grey też miał dużo pochlebnych ocen, a jak było naprawdę wszyscy wiedzą.


Wątek kryminalny został zepchnięty gdzieś na samo dno. A można by go ładnie rozwinąć, tu był potencjał mocno niewykorzystany. A szkoda. Język literacki również nie powala na łopatki. Jest wiele różnych powtórzeń. A biorąc pod uwagę, że sama książka liczy 250 stron i akcja jest bardzo skondensowana to są one zupełnie zbędne.


Nie rozumiem zachwytów nad tą książką i tylu pozytywnych ocen. Editio Red  przyzwyczaiło mnie do dobrych historii. Tej jednak taką nazwać nie można. Na pewno nie sięgnę już po następny tom i nie polecę jej innym.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu
 


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)