"Dziewczyna ze snów" - Michał Gałwa [Przedpremierowo]


Ostatnio mam przyjemność recenzować książki wydane przez Novea Res. Z reguły są to książki, które mogę zaliczy do bardzo dobrych lub wyśmienitych. Tak jest i tym razem. Mam dziś przyjemność zrecenzować dla was nową książkę Michała Gałwy "Dziewczyna ze snów". I choć zakończenie książki nieco mnie rozczarowało, to mogę z czystym sumieniem ją polecić. Spytacie dlaczego? Przeczytajcie tę recenzję, a później koniecznie sięgnijcie po samą książkę.



 Tytuł: Dziewczyna ze snów
Autor: Michał Gałwa
Wydawnictwo: Novea Res

"Przypomina mi to pewną aborygeńską legendę. Otóż Aborygeni wierzyli, że oprócz naszego świata istnieje jeszcze świat snu. Mogli w nim spotykać innych ludzi, a nawet zmarłych przodków. Badaliśmy kiedyś to zagadnienie. Staraliśmy się sprawdza autentyczność tej tezy. Ale to były szalone czasy."

Siedemnastoletni Jake Hopkins przeprowadza się wraz z ojcem do Iglastych Wzgórz. Niestety nie jest z tego faktu zadowolony, gdyż Iglaste Wzgórza wykreowane są tutaj na "koniec świata". Senne z pozoru miasteczko posiada jednak i swoje tajemnice. Chłopak nie zna swojej matki, która umarła tuż po porodzie. Ojciec chłopaka nic nie chce o niej zdradzić. Bohater stara się czegoś dowiedzieć - w końcu tu, w tej mieścinie poznali się jego rodzice.

Jake od kiedy pamięta miewa koszmary. Nie zna ich przyczyny, jednak nawiedzają go one co noc. Po przeprowadzce do Iglastych Wzgórz senne majaki zmieniają się w bardzo realne sny. Chłopak odkrywa w nich swoje "alter ego" i poznaje mroczną stronę swojego ja. Podejrzewa się też o dokonanie zabójstw kilku osób podczas snu. Jaka jest prawda, czy faktycznie to on? Czy Jake dowie się, kim była jego matka? I co z tym wszystkim ma wspólnego tytułowa Dziewczyna ze snów - Lucy? Jesteś rządny odpowiedzi. Wiesz, gdzie je znaleśc.

Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania tej książki, przeczytałam jej opis, przyjrzałam się okładce. Nie powiem, że i jedno i drugie mnie zaintrygowało i zrobiło wrażenie. Zdecydowałam się na przeczytanie jej i podzielenie się swoją opinią. I tak też się stało. 

Niemniej jednak spodziewałam się nieco innej konstrukcji i nieco innej fabuły. nie myślcie jednak, że mnie rozczarowały. nie, nic z tych rzeczy. A wręcz odwrotnie. Były miłym zaskoczeniem. Spodziewałam się thrillera o klasycznej konstrukcji, gdzie analizowane są myśli, odczucia i czyny bohaterów. A co dostałam?

Dostałam świetnie skonstruowaną powieś, gdzie rzeczywistość przeplata się ze snami. Nawet sam bohater nie do końca jest przekonany co jest snem, a co dzieje się naprawdę. Dopiero kiedy się obudzi potrafi to rozróżnić. Nie ma tu zbędnej analizy psychologicznej. A całość trzyma w dużym napięciu i niepewności, co do dalszych losów bohaterów.

Zaskoczeniem było dla mnie to, że polski autor nadaje obcojęzyczne imiona i nazwiska. Do tej pory jakoś nie spotkałam się z tym zjawiskiem. Podobnie z opisem Iglastych Wzgórz. Mogłoby się wydawać, że to opis prowincjonalnego miasteczka w Stanach Zjednoczonych. Sama akcja powieści toczy się w roku 1967. Nie do końca jestem przekonana co do tej formy w polskiej powieści. Ale może autor tez zabieg zastosował celowo. Może chciał pokazać, że obojętnie kiedy, obojętnie w jakim miejscu i obojętnie komu może się zdarzyć popaść w "obłęd". Zgaduję intencje autora, który przecież mógł mieć zupełnie coś innego na myśli.

Nie do końca przekonało mnie zakończenie. Ale jak w przedmowie pisze sam autor: " Jak zawsze będziesz obserwatorem, który pozna całą historię, ale od ciebie będzie zależało, jaki będzie jej koniec". 

Michał Gałwa stworzył bardzo ciekawy thriller, który do samego końca trzyma w napięciu. Trudno oderwać się od czytania. Trudno odłożyć książkę i nie myśleć, co dalej będzie się działo. Czyta się szybko. Polecam wam bardzo serdecznie.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)