Pasja z ksiażką




Pracuję z młodzieżą. A jak wiemy, młodzież nie lubi czytać. Ale największym zaskoczeniem było dla mnie pewne zdarzenie mające miejsce w „mojej” szkole. 

Któregoś dnia w związku ze zbliżającym się DEN, dyrekcja wpadła na pomysł zarażenia naszych podopiecznych swoimi pasjami. W pokoju nauczycielskim zawrzało. Pojawiły się różne głosy, różne propozycje. Jedni postanowili pokazać jak tworzy się rękodzieło, inni chcieli pochwalić się wyrobami cukierniczymi, jeszcze inni modelarskimi. I nagle słychać rozmowę:


„- Ja uwielbiam czyta książki. Mam przynieś jakiś kryminał i czytać? Czy opowiedzieć o ulubionych książkach? – spytała jedna z koleżanek.

- Ja mam podobny problem, bo jak dziś zachęcić do czytania? – powiedziała polonistka.

- Ja nie mam czasu na czytanie, czytam co najwyżej jedną książkę w ciągu roku – odparła inna osoba.

- Ale jak to, jak można nie czytać? – Zdziwiłam się ja. Ja czytam 3-4 książki tygodniowo.

- Przy małym dziecku? Masz na to czas? – matematyczka była w szoku.

- A no mam – odparłam – nie wyobrażam sobie dnia bez książki.

- Ja rozumiem Dorotę – wtrąciła anglistka – sama czytam po 6-7 książek na tydzień.

- Ale powiedzcie mi dziewczyny, co wam to daje? Co daje czytanie książek? – spytała inna osoba.


Szczerze powiedziawszy zamurowało mnie. Jak to osoba, która pracuje z młodzieżą, zadaje tak podstawowe i zasadnicze pytanie? Wydawałoby się, że osoba wykształcona, po studiach…


Długo w domu myślałam nad tą rozmową. Po raz kolejny zaczęłam zastanawiać się, po co czytamy. Powodów może by kilka. Czytamy, bo:

- nas nauczono (to oczywiste);

- w szkole się tego wymaga (i kiedy wkraczamy w dorosłość, przestajemy czytać. Choć w wielu przypadkach to okres przejściowy);

- nobilituje nas to społecznie (najczęściej posiadanie wielu książek a nie samo ich przeczytanie);

- udajemy kogoś innego, bardziej wykształconego, uczonego (w tym przypadku czytamy książki, które trzeba znać, choć niekoniecznie je rozumiemy);

- i chyba bardziej oczywista rzecz – bo lubimy.
Nie wiem, jak dla innych, ale dla mnie czytanie jest czymś oczywistym. Postaram się wam wyjaśnić, jakie mam powody, by sięgną po książkę. Choć najczęściej robię to bez powodu. Przedstawię swój punkt widzenia, co dają mi książki. 

Czytam -  ponieważ czytanie uczy myślenia. Człowiek od wieków posługiwał się pismem. Początkowo obrazkowym, a następnie już ikonograficznym czy literowym.  Nie od dziś wiadomo, że słowo pisane nie jest jedynym nośnikiem informacji. Dziś wiele informacji dostarczane jest w formie dźwięku czy obrazu. Ale dla mnie to nie to samo. Nie od dziś wiadomo, że osoby, które zerwały z cywilizacją słowa, rzadko mają swoje zdanie, a samodzielne myślenie ich męczy.


Czytam – ponieważ czytanie pobudza wyobraźnię. Telewizja pokazuje nam gotowe obrazy, nie musimy już sobie niczego wyobrażać. Wszystko mamy podane na tacy: scenerię, mimikę jak i intonację głosu  Inaczej jest w przypadku słowa pisanego. Tu trzeba się wczuć i ruszyć wyobraźnią, aby móc faktycznie „przeżyć” książkę.


Czytam – ponieważ czytanie rozwija umiejętności wysławiania się. Wiadomo nie od dziś, że czytanie wymaga zdolności językowych. Równocześnie też je rozwija. Jest to ściśle związane nie tylko z czytaniem, ale i mówieniem. Osoby, które nie czytają mają mniejszy zasób słownictwa, często brakuje im słów i często można od nich usłyszeć: „No ten, tego” czy „No wiesz o co mi chodzi”.


Czytam – ponieważ czytanie mnie wycisza, uspokaja i jest dla mnie rodzajem autoterapii. Kiedy sięga po książkę, to skupiam się tylko na niej. Odrywam się od codzienności, od szarości dnia, od wszelkich kłopotów. Tu znajduję chwilę wytchnienia, a niejednokrotnie rozwiązanie moich problemów. Potrafię też odnaleźć emocje i wyciszyć je. Zrozumieć to, co czasami jest niezrozumiałe.


Czytam – ponieważ lubię czytać. Od kiedy tylko nauczyłam się składać literki. I nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Książki były ze mną zawsze i mam nadzieję, że będą. I swoje dziecko już od najmłodszego też uczę obcowania z książkami, szacunku do nich i wartości które ze sobą niosą.

Podsumowując zaserwuję Wam cytat z książki, którą obecnie czytam: 

"Powiem nawet i więcej - masz z książkami lepiej niż z mistrzem jakimś. Starzec gromadzi latami mądrość, ale i gromadzi gniew. Nie lubi więcej dawać, tylko tyle, ile sam uzna, że chce dać. Podobnie jak pszczoła, co gromadzi, ale nie lubi, jak jej zabierają. A z książek możesz wziąć tyle słodyczy, ile tylko potrzebujesz, ile zamarzysz."
Manuela Kalicka "Koniec i początek"



A jak u Was drodzy czytelnicy to wygląda? Dlaczego sięgacie po książki? Co Wam to daje?


Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)