"Coś do ukrycia" - Iwona Kowalska [Przedpremierowo]


Coraz częściej do recenzji trafiają mi się debiuty. Głównie polskie debiuty. Z lękiem sięgam po kolejne, gdyż zdarza się, że są one jednym wielkim rozczarowaniem. Ale tym razem debiut jaki sprezentowało mi wydawnictwo: Novea Res jest po prostu świetny, choć ma jedną małą niedoskonałość. Mowa tu o "Coś do ukrycia" Iwony Kowalskiej. 

Tytuł: "Coś do ukrycia"
Autor: Iwona Kowalska
Wydawnictwo: Novea Res

Julię poznajemy w momencie kiedy ulega wypadkowi w pracy. Jest aktorką w teatrze animacji. Wypadek został spowodowany przez jej dwójkę przyjaciół: Baśkę i Mietka. Bohaterka złamała nogę i pokiereszowała twarz. Ale to nie jest jej główne zmartwienie. Za kilka dni podczas Bożego Narodzenia miała zostać przedstawiona rodzinie ukochanego Filipa. Mięli oni też zamiar na przyjęciu świątecznym powiadomić rodzinę o ich planach małżeńskich. 

"Ociągałam się z tym telefonem i mama nadal nie wiedziała, co się zdarzyło. Wtedy myślałam, że będzie lepiej. [...] Chciałam mieć w zanadrzu dobrą wiadomość o zaręczynach i o tym, że rodzina Filipa mnie uwielbia. Tak dla przeciwwagi."

Filip niezbyt zachwycony wypadkiem narzeczonej decyduje się jednak na przedstawienie jej swojej rodzinie. Ale od początku nic nie szło zgodnie z planem. Najpierw babcia Nina nie okazała zbytniego entuzjazmu w stosunku do Julii, a później już było tylko gorzej. Każdy z rodziny miał coś do zarzucenia Julii.

"Patrzyłam na wyrwany księdzu i podsunięty mi pod nos archiwalny numer "Slajdów", którego niemal całą okładkę zajmowało moje niedoskonałe, nie do końca ubrane ciało i nie mogłam wykrztusić słowa."
 To przeważyło szalę na niekorzyść dziewczyny. A fakt, że o tych zdjęciach nie wiedział sam Filip, przyczyniło się do rzucenia Julii bez słowa. I choć Julia twierdziła, że to tylko epizod z zamierzchłej przeszłości, nie mogła stać się częścią rodziny z tradycjami. 

Co może zatem zrobić porzucona dziewczyna? Kiedy zostaje urlopowana do odwołania? Pierwotnie rozpacza i pogrąża się w żalu. Ale od czego ma się przyjaciół? W szczególności takich jak Baśka i Mietek, którzy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Za plecami Julii układają plan zemsty na niedoszłej rodzinie. W końcu wtajemniczają w to samą zainteresowaną. Ta początkowo odmawia. Jednak po pewnym czasie daje się namówić na szalony plan udowodnienia "nieskazitelnym" członkom rodziny Filipa, że każdy ma coś do ukrycia przed światem i najbliższymi.

I tu zaczyna się prawdziwe szaleństwo. Na pierwszy ogień idzie wujek Zdzisio - słynny psycholog, psychoanalityk i trener asertywności. Przy okazji Julia poznaje "słynnego" kuzyna Mareczka. Jego jako jedynego nie było na feralnym przyjęciu. W dalszej kolejności zemsta dosięga ciocią Zosię. Później już idzie jak z płatka. Chcesz się dowiedzieć, co zaplanowała trójka przyjaciół? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Mareczek? I czy zemsta zawsze bywa słodka? Jeśli tak to koniecznie sięgnij po "Coś do ukrycia" Iwony Kowalskiej. Na pewno nie pożałujesz.

Czy radca prawny może napisać tak zabawną powieść? Oczywiście, ze tak. I tak właśnie uczyniła autorka "Coś do ukrycia". Lekka i przyjemna lektura przy której przyszło mi spędzić jeden wieczór. Nie powiem ubawiłam się bardzo. Momentami łzy same ciekły mi po twarzy ze śmiechu.

Akcja powieści toczy się wartko, następują szybkie zwroty. Czytelnik nie ma prawa się nudzić. Komizm sytuacyjny jest całkiem na miejscu. A i bohaterowie są bardzo realistyczni. Każdy z nas w swoim otoczeniu znalazłby taką Baśkę czy Mietka. Sytuacje i wydarzenia, w których uczestniczą mogłyby się wydarzyć faktycznie. Jednak coś mi nie pasuje do końca w tej fabule.

Bohaterowie wciąż wcielają się w nowe role. Są aktorami z wykształcenia i zawodu. Jednak wydaje mi się nieco naciągane to, że pomimo iż spotykają rodzinę Filipa kilkukrotnie nie zostają rozpoznani. Trochę to mało realne, tym bardziej, że nie stosują tu fachowych technik do zmiany wyglądu, a jedynie zmiana koloru włosów, fryzury czy sposobu ubierania się. To jedyny minus tej książki. A z drugiej strony czy ktoś powiedział, że w książkach wszystko musi być jak od linijki jasne i przejrzyste?

Podobał mi się pomysł na konstrukcję książki. Każdy rozdział zaczynał się wprowadzeniem jak w dramacie. Została opisana sceneria, osoby występujące czy osoby w centrum zainteresowania. A wszystko to utrzymane w charakterystycznym dla powieści klimacie humorystycznym. Wielki ukłon w stronę autorki, tym bardziej debiutantki.

Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy mają ochotę się pośmiać. Oprócz wątku miłosnego, zemsty znajdziecie również wątek kryminalny. Gorąco zachęcam do przeczytania "Coś do ukrycia" Iwony Kowalskiej.

A za możliwość zrecenzowania niniejszej powieści dziękuję wydawnictwu:



Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)