"Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalałych" - Sylwia Winnik



„Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet.” -  to pozycja obowiązkowa dla wszystkich. Książka poruszająca do głębi. Wyznania siedmiu więźniarek nazistowskiego obozu zagłady „Auschwitz – Birkenau”. Kto choć troszkę poznał historię wie, jakie piekło zostało zgotowane wszystkim przebywającym za murami. A hasło nad wejściem do obozu macierzystego „Arbeit macht frei” nie powinno nikogo zmylić. Książka ta powinna być przestrogą dla wszystkich tych, którzy wyznają ideologie na tle wyższości jednej rasy nad drugą, jednego wyznania religijnego nad drugim, czy jakiegokolwiek zróżnicowania.
Tytuł: "Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet"
Autor: Sylwia Winnik
Wydawnictwo: Muza

Książka podzielona jest zasadniczo trzy części:

Pierwszą część stanowi krótki wstęp - wprowadzenie do tematyki książki. Autorka przedstawia w bardzo krótki i zwięzły sposób fakty dotyczące utworzenia obozu zagłady w Oświęcimiu – Brzezince oraz dane dotyczące masowej zagłady ludności. Przedstawia też w skrócie bohaterki jej powieści.

Druga zasadnicza część to opowieści dwunastu kobiet, które przeżyły „Oświęcim” a po nim także inne obozy między innymi w Ravensbruck, Matchausen, Lipsku czy Berlinie.

Bohaterki dokładnie opisują swój fragment życia związany z życiem obozowym. Przytaczają też wydarzenia poprzedzające ich aresztowanie, a także to jak ułożyło im się życie już po wyzwoleniu. Przerażający jest fakt, że tytułowe „dziewczęta” to niekiedy wręcz dzieci a nawet niemowlęta.

Autorka przedstawia nam tutaj losy następujących „dziewcząt”:



Ostatnią część stanowi krótkie zakończenie, jak gdyby podsumowanie. Ale w przeciwieństwie do wstępu nie ma tutaj suchych faktów czy danych liczbowych. Jest to swoista refleksja autorki nad tym, jak wygląda nasze życie, a co było ważne dla „obozowiczów".

„Udało mi się przetrwać w Auschwitz, bo miałam silną psychikę. Nie rozckliwiałam się nad sobą, bo to osłabiało. A słaby więzień to trup. Żyłam z dnia na dzień. Modliłam się o siłę i to dodawało mi otuchy. Nigdy nie zwątpiłam w Boga. W końcu to ludzie ludziom zgotowali taki los. Homo homini lupus est. O Auschwitz trzeba mówić, trzeba pisać. Jesteśmy świadkami historii, kiedy my odejdziemy, książki zostaną.”
Książka porywająca. Zarówno myśli jak i serce. Historie przedstawione przez bohaterki wyciskają niejednokrotnie łzy z oczu. Czasami aż się nie chce wierzyć, że „człowiek człowiekowi zgotował ten los”. Wiele słyszałam o obozach zagłady, obozach pracy. Kilkakrotnie odwiedziłam „Oświęcim – Brzezinkę” a także inne obozy. Zawsze przepełniał mnie w takich miejscach strach. Strach w czasach pokoju. A jaki musiał panować tam strach podczas wojny Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.

Czytając wyznania „dziewcząt” miałam przed oczami opisywane przez nie miejsca i wydarzenia. Czasami zaciskały mi się zęby i pięści na myśl o okrucieństwie ludzi w tym niestety naszych rodaków. Wierzyć się nie chce, że Polak Polakowi wilkiem. Ale też doskonale wiem z opowiadań mojego dziadka, który miał „okazję” przebywać w jednym z obozów niemieckich na terenie dzisiejszej Austrii, że niestety tego typu kanalie się zdarzały. Niestety zarówno dziadek jak i babcia nie chcieli zbyt wiele mówić, nie chcieli wspominać. Mam od nich zaledwie strzępy informacji i jakieś zdjęcie zrobione przez Amerykanów po wyzwoleniu. Wiem jednak, jak to w nich siedziało i jak wspomnienia wracały. Jednak podobnie jak jedna z bohaterek książki „Dziewczęta z Auschwitz” moi dziadkowie wychodzili z założenia: było minęło, trzeba żyć dalej.

Wszystkie historie wzruszały i ściskały za serce. Jednak najbardziej poruszyła mnie historia Leokadii Rowińskiej, która do obozu przybyła będąc w trzecim miesiącu ciąży. Urodziła już podczas marszu śmierci.

„Synka tuliłam przez dziewięć dni. Niestety Ireneusz Antoni zmarł. Odszedł w ciszy, tak samo jak w niej przyszedł. Nie zapłakał ani razu. Za Porębą stała kapliczka Świętego Józefa. Znajdowała się pomiędzy dwiema lipami. Tam, w pudełku po makaronie, pochowałam mojego synka.”
Książki o tematyce obozowej czy wojennej w ogóle bronią się same. Nie można tu dyskutować z wydarzeniami opisującymi ten czas „horroru”. Jednak gdyby książka nie była dobrze napisana – nie była by po prostu dobra. A książka Sylwii Winnik jest doskonała w swej prostocie. Oprócz opowieści, wspomnień w książce znajduje się cała masa zdjęć przedstawiających sam obóz ale również znajdziecie tam zdjęcia z archiwów prywatnych „dziewcząt”. Odnaleźć również można twórczość obozową.


Chylę głowę przed „dziewczętami”, ale również przed autorką. Podjęła się ona bardzo trudnego, pełnego bólu i cierpienia tematu. Tym większy mój szacunek, gdyż jest to debiutancka książka Sylwii Winnik.

„Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalałych kobiet" Zostały wydane tuż przed 73 rocznicą wyzwolenia obozu. Schylmy więc głowy i pomilczmy w ciszy oddając cześć tym wszystkim, którzy przeżyli gehennę obozową ale również tym, którzy nie wyszli z tego piekła na ziemi.

Za umożliwienie recenzji książki dziękuję wydawnictwu:

Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)