George R. R. Martin - Ręka umarlaka




Dziś zaprezentuję Wam książkę, która mimo że sama stanowi osobną historię, to również jest częścią ogromnej całości, która swoją wielkością może wprawić w Was w zdumienie. „Ręka umarlaka” jest bowiem siódmym tomem 24-tomowej (do tej pory)  serii, tworzonej wspólnie przez wielu autorów, takich jak: Roger Zelazny, Walter Jon Williams, John Jackson Miller, Melinda M. Snodgrass, Tom Wolfe, Carrie Vaughn, Lewis Shiner, Howard Waldrop czy Hunter S. Thompson. Natomiast nad całością czuwa sam George R. R. Martin. Ten ogrom autorów zwłaszcza pod zwierzchnictwem jednego z czołowych twórców fantastyki z góry powinien zapewniać o wysokiej jakości historii, porywającej akcji i nietuzinkowych bohaterach. Jak poradzili sobie autorzy w siódmym tomie Dzikich kart? Przekonacie się w tej recenzji!

Tytuł: Ręka umarlaka
Autor: George R.R. Martin, John Jos. Miller
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



Wyobraźcie sobie alternatywną historię naszego świata, w którym podczas II Wojny Światowej, na skutek nasilającego się konfliktu, tajemniczy wirus zaatakował Ziemię. Wpłynął on na kod genetyczny ludzi obdarzając nielicznych ocalałych nadprzyrodzonymi mocami. Tym samym narodzili się dżokerzy, charakteryzujący się dziwnymi deformacjami ciał oraz asy, posiadające wyjątkowe zdolności umysłowe i fizyczne. W serii "Dzikie karty" poznamy niesamowite historie dotyczące zarówno tej pierwszej, jak i drugiej grupy, a nawet wiele więcej, ponieważ ta mozaika powiązanych ze sobą historii składa się w spójne, rozbudowane uniwersum, które przywodzi na myśl Marvel’a czy DC.

W „Ręce umarlaka” razem z dwójką bohaterów staramy się odkryć tajemnicę brutalnego morderstwa Poczwarki, dżokerki będącej królową półświatka i właścicielką Kryształowego Pałacu – renomowanego lokalu w dzielnicy Dżokerów. Rozwiązania tej krwawej zagadki i ujęcia sprawcy podejmuje się z własnych powodów dwóch mężczyzn. Prywatny detektyw – Jay Ackroyd oraz samozwańczy stróż sprawiedliwości – Yeoman , którego ktoś próbuje wrobić w to zabójstwo. Każdy z nich na własną rękę postanowi odnaleźć zabójcę. Nie podejrzewają jednak, że próbując to zrobić wplątani zostaną w polityczną intrygę oraz pełną przemocy grę pełną iluzji i tajemnic, które nigdy nie powinny zostać odkryte.


„ – Ackroyd, być może jest pan czołowym autorytetem na świecie, jeśli chodzi o niewiernych mężów, ale nie wie pan nic o zabójcach. Oni nie zwykli dopuszczać się najgorszych okrucieństw wobec nieznajomych. Zostawiają je dla rodziny i przyjaciół.”


„Ręka umarlaka” stanowi bardzo ciekawe połączenie powieści science fiction oraz kryminału z politycznymi intrygami w tle. Czyta się ją naprawdę bardzo dobrze i mimo że nie zapoznałam się ze wszystkimi dotychczas wydanymi tomami Dzikich Kart, to muszę przyznać, że już od pierwszych stron zaintrygowana wciągnęłam się w tę historię. To barwna i porywająca historia, w której miejscami karkołomne zwroty akcji nie zostawiały miejsca na nudę czy również zaczerpnięcie głębokiego oddechu
Muszę jednak przyznać, że jeżeli na co dzień nie czytacie tego typu książek z zwariowanym i fantastycznym światem może być Wam ciężko wgryźć się w tę historię. Ze względu na to, że jest już to siódmy tom serii, to przytłaczający może wydać się bogaty świat przedstawiony oraz ogrom wątków i postaci. Mimo że sama uwielbiam być wrzucana bez żadnego przygotowania w nowe światy żyjące wyobraźnią twórców, to czułam się przez chwilę zagubiona w świecie rządzonym przez dzikie karty. Jednak autorzy nie pozwolili mi przebywać zbyt długo w tej mgle niewiedzy, wprowadzając mnie w brutalny i zawiły świat, za przewodników dając mi dwie niesamowicie dobrze skonstruowane, oryginalne postaci jakimi są Jay Ackroyd oraz Yeoman. Mimo że każdym z nich kierują inne pobudki i dążą do różnych celów, to czytelnik jest w stanie zrozumieć obie stony i zapałać sympatią do każdego z głównych bohaterów (choć mi osobiście bardziej bliższy był Yeoman). Autorzy wykonali niesamowitą robotę tworząc tę historię pełną akcji, suspensu i tajemniczości oraz kreując szczegółowo unikalnych bohaterów głównych, jak i pobocznych. 




 „ – Ma pan jakieś nadzwyczajne moce, o których pan nie wspomniał, czy sam będę musiał się tym zająć? – zapytał detektyw.- A czy bogactwo można zaliczyć do nadzwyczajnych mocy? – zapytał ze śmiechem Dutton.- Może i tak. Jeśli nas zaatakuje, niech pan spróbuje rzucić w nie garścią stu dolarowych banknotów. Przekonamy się, czy to coś da.” 



„Ręka umarlaka” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Sprawiła, że z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że sięgnę po kolejne, jak i poprzednie tomy Dzikich kart. Uważam, że stanowi ona obowiązkową pozycję dla fanów tego uniwersum. Natomiast osobom, które dopiero zaczynają z tą serią przygodę polecam sięgnięcie po poprzednie tomy dla lepszego poznania świata. Jednak jeżeli nie boicie się wypłynięcia na głęboką wodę i interesuje Was dobrze napisany kryminał w klimatach sci-fi to serdecznie polecam Wam tę pozycję.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!



Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)