"Mortem" - Łukasz Jarosz [Przedpremierowo]



„Mortem” po prostu oznacza śmierć. Taki też tytuł nosi powieść Łukasza Jarosza. Kiedy próbowałam rozeznać się, czy to kolejny debiut literacki jaki trafił w moje ręce, okazało się, że nie. Autor ma już na swoim koncie książkę „Ludojad”. Wydaną jedynie jako e-book. Niestety nie zdążyłam jej jeszcze przeczytać do końca, ale mogę powiedzieć, że jest tak samo „mocna” jak ta, której recenzję zaraz oddam w wasze ręce.

Tytuł: „Mortem”
Autor: Łukasz Jarosz
Wydawnictwo: Novea Res

Para młodych komisarzy Łukasz Kowalczyk i Edyta Nornicka prowadzą śledztwo w sprawie popełnianych morderstw. Szybko łączą fakty i stwierdzają, że morderca, nazywany przez nich Przystojniakiem vel Krwawym Rzeźnikiem, jest seryjnym zabójcą. Wskazuje na to kilka śladów – precyzyjnie dokonane cięcie skalpelem chirurgicznym oraz to, że morderstwa popełniane są na młodych kobietach w ich własnych domach. Poza tym nie pozostawia po sobie śladu, nie ma ani jednego włosa, ani jednego skrawka naskórka czy choćby fragmentu odcisku palca. Komisarze są nieco bezradni, czekają na potknięcie się Przystojniaka.

Równolegle w „fabryce” toczą się inne śledztwa, w które para komisarzy jest zaangażowana. Najpoważniejszą wydaje się sprawa nowego gangu w mieście – „Bestii”. Ale jest też kilka pomniejszych spraw, jak dzieciobójstwo, pornografia dziecięca.

Łukasz, pieszczotliwie nazywany przez swoich kolegów Nietzsche, ma niekonwencjonalne metody pracy oraz jak przystało na „zabójcę” bardzo szerokie grono znajomych w półświatku. Do tego sam często bywa pod wpływem narkotyków, miewa wizje, majaki a także doskonałą intuicję. Czasami ma się wrażenie, że ma nadprzyrodzone zdolności i wie, kiedy ktoś jest niewinny. Jego metody pracy często wydają się dość brutalne, ale przynoszą efekty.

Wydawałoby się, że sprawa Krwawego Rzeźnika utknęła w martwym punkcie, a sprawa zabójstwa policjanta i kobiet przez „Bestię” się posuwa do przodu. Nagle do Łukasza zgłasza się Gerd Kovik i ma dla niego pewne „rewelacje”. Jaki mają one związek z toczącymi się śledztwami? Czy Przystojniak w końcu popełni błąd, a tym samym uda się go namierzyć komisarzom? Jaki będzie finał powieści? Przekonaj się sam, sięgając po „Mortem” Łukasza Jarosza.
„- No dlaczego jest dobrym gliną? […]
Ilona Wolnicka zrobiła krótką pauzę w dyskusji, po czym szczerze odparła:
- Bo jest trochę nienormalny, przez co sprawniej rozumie pomylone umysły.”

Krótko, zwięźle i na temat. Choć charakterystykę Świra, bo i tak mówią na Kowalczyka w „fabryce”, można by opisywać na wiele stron. Ciężkie dzieciństwo w bidulu zakonnym, wyrzuty sumienia z powodu wypadku, w którym giną kobiety jego życia Monika i maleńka córeczka Olivia, to wszystko musiało odcisnąć piętno na młodym człowieku, zwichrować jego psychikę. Nieco samotny, choć w jego otoczeniu jest wiele kobiet, które chętnie wzięłyby go pod swoje skrzydła. Sam Łukasz jednak nie jest gotowy na nową miłość, przynajmniej tak twierdzi. A jak jest w rzeczywistości?

Łukasz Jarosz pięknie pokazał osobowość swojego głównego bohatera. Z jednej strony złośliwy, chamski i brutalny. Z drugiej skrywający masę pozytywnych uczuć, pełen empatii i zawsze gotowy nieść pomoc potrzebującym. Pozostałe postacie wykreowane przez autora są równie wyraziste. Cała plejada postaw, zachowań, charakterów, tych dobrych i złych, sprawia, że powieść jest bardzo emocjonująca.

Sama fabuła bardzo przemyślana, momentami dość dosadnie wręcz brutalnie opisująca miejsce „zdarzenia”. Akcja toczy się szybko, wartko i nie ma czasu na nudę. Wciąga i nie puszcza do ostatniej strony. I choć książka ma prawie czterysta stron, nawet nie wiem kiedy ją przeczytałam.

Dużym plusem jest język i opisy policyjnej pracy. Podejrzewam, że autor ma coś wspólnego z tym środowiskiem. Niemal na każdej stronie pojawia się slang policyjny, który powoduje, że wszystko staje się jeszcze bardziej wyraziste i rzeczywiste. Dobra znajomość środowiska potęguje mroczność fabuły.

To nie jest książka dla każdego. Na pewno nie poleciłabym jej osobom o słabych nerwach. Opisy są bardzo dosadne i mocne na tyle, że sami komisarze nie są wstanie utrzymać nerwów na wodzy a ich żołądki odmawiają posłuszeństwa. Seria filmów polskiej produkcji, które pewnie znacie „Pitbull”, również pokazują dosadnie pracę polskiej policji. Mam jednak nieodparte wrażenie, że Łukasz Jarosz stworzył dzieło o wiele, wiele bardziej makabryczne. Już sama okładka i opis robią wrażenie i sugerują, to czego można spodziewać się po treści. I faktycznie tak jest. Niemniej jednak jeśli masz chęć samemu sprawdzić jaka jest twórczość Łukasza Jarosza – to ja polecam tę książkę.
 
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:



 
Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)