"Serce z piernika" - Magdalena Kordel



Niebawem święta. I choć będzie to Wielkanoc, to ja zapraszam Was na Boże Narodzenie. Dla mnie wszystkie święta są wyjątkowe. I choć za oknami powoli nadciąga już wiosna, to ja z całą przyjemnością zapragnęłam poczuć atmosferę zimowych świąt. A może to książka sama mnie wybrała. Uwielbiam twórczość Magdaleny Kordel, od lat jestem jej wierną czytelniczką i fanką. Jej książki zawsze podnoszą mnie na duchu. Jej „Serce z piernika” choć bardzo korciło do grudnia leżało na półce z tzw. zaległościami. Być może trochę problemów w życiu osobistym, trochę trosk i zmartwień skłoniło mnie do sięgnięcia po tę powieść. Wiedziałam bowiem, że tam znajdę otuchę w mądrych słowach i wytchnienie od codzienności. Nie zawiodłam się.

Tytuł: „Serce z piernika”
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Znak

Główna bohaterka Klementyna zawodowo zajmuje się pieczeniem pierników. Ich zapach roznosi się po jej mieszkaniu przez niemal okrągły rok. Ale życie bohaterki nie jest już tylko przepełnione słodkościami, znajduje się w nim też nieco piernikowej goryczy. Klementyna musi zmierzyć się z tajemniczą i trudną przeszłością swojej babki, która odciska swoje piętno do dnia dzisiejszego na życiu jej i jej własnej córki.


Pod wpływem chwili, snu Klementyna postanawia opuścić miasto, w którym ma swój dom i udać się do miejsca, w którym wychowała się jej babka. To właśnie tam postanawia odnaleźć przyczynę trudnych zachowań swojej babci. Czy jej się uda, bo w końcu pierniki można piec wszędzie? Czy małomiasteczkowa społeczność przyjmie z otwartymi ramionami nową mieszkankę? Z czym przyjedzie zmierzyć się Klementynie? I czy prawda rzeczywiście wyzwala?
 



"Mam tę opowieść (...). I odkąd tu przyjechałam, dowiaduję się o rzeczach, o których wcześniej nie wiedziałam. I postaram się, żeby moja córka była bogatsza o tę wiedzę. Bo chyba właśnie tak tworzy się pamięć pokoleń, która potem pomaga nam odnaleźć swoje miejsce na świecie."

Tego mi właśnie było trzeba – nabrania dystansu do tego, co się wokół mnie dzieje, do spojrzenia na swoje sprawy z innej perspektywy. Bo nie zawsze nasze spojrzenie jest takie jakie być powinno. Po przeczytaniu tej książki bardzo wiele do mnie dotarło. Chyba właśnie potrzebowałam tej lektury. Główna bohaterka wierzy w znaki. I ja uwierzyłam, że właśnie na ten moment czekała to książka – by pomóc.


Książka napisana lekkim piórem, którą czyta się bardzo przyjemnie. Sama fabuła typowo utrzymana w klimacie bożonarodzeniowym, bohaterowie wykreowani w sposób realistyczny, a zwroty akcji powodowały ciągłe „zamieszanie”. Magdalena Kordel pozostawia otwarte zakończenie, tym samym dając nadzieję na kontynuację książki. Jak dla mnie idealna do przeczytania w jeden wieczór. Dawno nie czytałam książki dającej nadzieję na lepsze jutro i wiarę w ludzi.



Pomimo wiosny za oknem zachęcam do sięgnięcia po „Serce z piernika”. Tym bardziej, że już za dwa miesiące (23 maja 2018r.) ukaże się kontynuacja losów Klementyny w powieści „Serce w skowronkach”. Ja już nie mogę doczekać się, by dowiedzieć się, co nowego spotka bohaterów „Serca z piernika”. Ktoś czytał już tę powieść? Podzielcie się opiniami, czy Wam się również podobała?
 
Previous
Next Post »
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)