Sylwia Trojanowska - A gdyby tak...


Grafika pochodzi z fanpage'a autorki

Sylwia Trojanowska to jedna z autorek, które miałam okazję poznać osobiście i wielokrotnie uczestniczyć w jej spotkaniach autorskich. Ilekroć wspominam trylogię autorstwa autorki - Szkoła latania, to myślę o niej bardzo pozytywnie. Szczerze kibicowałam Sylwii i ciesze się, że udało jej się wydać książkę w tak znakomitym wydawnictwie. Niestety o samej powieści nie mogę wypowiadać się w samych superlatychwach...





Tytuł: A gdyby tak...
Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Czwarta strona






Istnieją książki, które zostają z nami na dłużej. Opowiadają historie o ludziach takich jak my, z krwi i kości, którzy borykają się z problemami podobnymi do naszych. Po ich przeczytaniu mamy wrażenie, że nasze życie znacznie się wzbogaciło, że być może jeszcze do tej książki wrócimy. Co z A gdyby tak...? Cóż...myślę, że gdybym jej nie przeczytała to zaoszczędziłabym sporo czasu, który mogłabym kreatywnie wykorzystać.


Miłość należy się każdemu, 
kto ma odwagę po nią sięgnąć.


Zuzanna wybrała się na konferencję szkoleniową, która zapowiadała się nadzwyczaj nudno. Nieoczekiwanie na salę wykładową wchodzi Aleksander, który na studiach złamał jej serce. Dzisiaj mają po czterdzieści lat, a za sobą nieudane małżeństwa. 

Czyżby los dał im kolejną szansę? Czy pisane jest im szczęście? Czy będą musieli odpowiedzieć za błędy z przeszłości?

Jak możesz coś zmienić, zmień to. 
Jak nie możesz, zaakceptuj albo zakończ.


Na początek coś pozytywnego. Styl Sylwii jest lekki, przyjemny, słowem maluje obrazy, które z chęcią przyswajamy. Za plus można uznać główną bohaterkę, która została całkiem zgrabnie wykreowana i miejscami naprawdę wpisuje się w rzeczywistość, bo my kobiety jesteśmy  w końcu bardzo różne. Możliwe jest więc, że na świecie istnieje Zuzanna i pewnego dnia stanie na naszej drodze. I ostatni plus - okładka, jest naprawdę piękna, bardzo klimatyczna i wiosenna. Tylko pozazdrościć.

No dobrze, a teraz nie będzie miło... Fabuła powieści została źle skonstruowana albo inaczej nieproporcjonalnie wyważona. Około 85% tej historii stanowi romans, który nie jest jakiś specjalnie frapujący. Oczywiście zdarzają się zabawne sytuacje i nie można go zupełnie skreślić, ale jest schematyczny i standardowy. Akurat w tej kwestii naprawdę każdy może mieć swoje zdanie. Myślę, że wielbicielom romansów akurat ten wątek się spodoba.

 Jakieś 10% historii stanowi wątek przemocy domowej. Sam wątek został  dobrze skonstruowany i nakreśla problem, który w rzeczywistości bardzo często się pomija, dlatego zawsze warto o nim mówić. Problem w tym, że sens jego pojawienia się jest marny, a sam wątek jest niezwykle krótki i wiele do historii nie wnosi. Z kolei ostatnie 5% stanowi kulminacja historii. Stanowi ona szybki zwrot akcji pod sam koniec powieści. I z jednej strony jest to motyw, który ostatnimi czasy dosyć często się pojawia szczególnie w serialach popularnonaukowych, ale jednocześnie jest on na tyle ciekawy, że zamiast wprowadzać go na sam koniec i zupełnie go nie rozwijać można była na jego kanwie zbudować całą powieść. 

Właśnie na tym polega problem. Autorka stworzyła dwa ciekawe wątki poboczne, które pojawiły się w powieści "na marginesie", a szkoda bo na pewno lepiej wypadły niż standardowy romans.

Czasami wściekam się na życie, 
na zły los, ale wiem, że on nie jest zły. 
On jest po prostu taki, jaki ma być.

Powieść ma bardzo pozytywne opinie w Internecie, wystarczy spojrzeć choćby na te na Lubimy Czytać. To tylko potwierdza, że stara paremia rzymska de gustibus non est disputantum - gusta nie podlegają dyskusji. Nie zachęcę Was do przeczytania tej powieści, ale również nie zniechęcam do tego. Warto wyrobić sobie własne zdanie.

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu


Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)