Mary E. Pearson - Fałszywy pocałunek




Ostatni miesiąc wymęczył mnie co nie miara. Odbiło się niestety to na moim tempie czytania, które radykalnie zmalało. Jednak w końcu powoli przełamuje tę czytelniczą niemoc, a w zadaniu tym pomagają mi lekkie, idealne dla mnie na tę porę roku powieści młodzieżowe i fantastyczne. Tym samym w moje ręce trafił „Fałszywy pocałunek” M. E. Pearson, który mimo że ukazał się na polskim rynku wydawniczym już jakiś czas temu, a na Instagramie widziałam pewnego czasu wysyp zdjęć zarówno polskiej, a jak i zagranicznej okładki, to dopiero niedawno trafił on w moje ręce. Przyznam, że oprócz okładki to wcześniej nie wiedziałam specjalnie nic o tej powieści i powiem Wam, że najlepiej po nią sięgnąć właśnie nie wiedząc o niej nic. Jednak dla tych z Was, dla których to opisy są zachęcającym czynnikiem, następny akapit poświęcę krótkiemu ukazaniu zarysu fabuły.

Tytuł: Fałszywy pocałunek
Autor: Mary E. Pearson
Wydawnictwo: Initium

„Fałszywy pocałunek” opowiada historię Lii, która jest księżniczką i pierwszą córką. Jej rodzice aranżują jej małżeństwo w celach politycznych z nieznanym księciem z innego królestwa. Księżniczka Lia jednak ponad tradycję i potrzebny sojusz postanawia przełożyć swoje szczęście i marzenie życia z dala od królewskiego dworu oraz obowiązków. Dlatego w dniu swojego ślubu wraz z służącą Pauline ucieka z zamku by znaleźć schronienie i możliwy przyszły dom w malutkiej wsi na obrzeżach królestwa. Jej tropem wyrusza odtrącony książę oraz zabójca, któremu zlecono zamordowanie księżniczki.




Mary E. Pearson historię opowiada z perspektyw paru bohaterów. Dominujący jest punkt widzenia księżniczki, jednak czytelnik ma również możliwość zapoznać się z myślami księcia i zabójcy. Co ciekawe, autorka tak prowadzi narrację, że przez większą część powieści trudno jest jednoznacznie stwierdzić, który z panów został wysłany po głowę księżniczki, a który jest jej niedoszłym małżonkiem. Sprawia to, że powieść niewątpliwie przykuwa uwagę czytelnika i trzyma w napięciu mimo że znaczna większość akcji pierwszej części Kronik Ocalałych rozgrywa się w sielankowej wiosce.

Powiecie zapewne „o nie… Księżniczka, Zabójca i Książę… trójkąt miłosny. Znowu” i niestety będziecie mieli rację. W tej powieści jest trójkąt miłosn i przyznam, że trochę się go obawiałam. Jednak ratujący sytuację jest fakt, że nie jest on aż tak oczywisty, jak mogłoby się to wydawać i w tej części (nie wiem jak będzie w pozostałych odsłonach tej trylogii) nie ma go aż tak dużo. Akcja nie skupia się wyłącznie na miłosnych przygodach samej księżniczki, ponieważ również przeplatana jest politycznymi intrygami i konfliktem, który z dnia na dzień zaognia się pomiędzy królestwami.

Muszę niestety zaznaczyć, że powieść ta powiela pewne schematy, które powiedzmy doświadczony czytelnik jest już w stanie zauważyć. Zwłaszcza w oczy rzuca się sama postać księżniczki, która z początku nie widzi nic innego poza własnym szczęściem, a dopiero pod wpływem pewnych wydarzeń postanawia ponieść konsekwencje swoich czynów i ponieść na barkach ciężar odpowiedzialności, którego wcześniej nie potrafiła udźwignąć. Jednak warto zaznaczyć, że mimo tej schematyczności „Fałszywy pocałunek” potrafi zaskoczyć, ponieważ Lia jest bohaterką walczącą z tradycją i która opiera się jak może osobom, które w jakikolwiek sposób będą próbowały ją kontrolować. Jest gotowa zawalczyć o swoje i ze strony na stronę nabiera doświadczenia i ewoluuje jako postać. To ona jest trzonem tej całej historii, ponieważ i książę i zabójca przez to, że początkowo trudno nam określić kto jest kim wydają się przedstawieni jedynie połowicznie. Liczę, że w przyszłych częściach się to zmieni i dane mi będzie bliżej zapoznać się z nimi, jak i innymi postaciami pobocznymi.  




Pierwszy tom Kronik Ocalałych zaintrygował mnie przede wszystkim swoim światem. Autorka, mimo powielanych schematów, kreuje coś nowego i ciekawego. Przyczyniło się to do tego, że śledziłam każdą nawet najmniejszą informację dotyczącą tego świata przekładając to nad śledzenie akcji. Ze względu na to, że mamy tu do czynienia z pierwszym tomem nie poznajemy od razu odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Autorka przedstawia nam jedynie ogólny zarys świata, który z strony na stronę niesamowicie się powiększa. Mimo że akcja rozgrywa się w taki ala średniowiecznym świecie, to miałam wrażenie jakby był to świat przyszłości, w którym ludzkość cofnęła się w rozwoju poprzez jakąś wielką katastrofę. Nie wiem, czy są to trafione domysły, czy po prostu za dużo naczytałam się prozy N. K. Jemisin, ale bardzo to przypuszczenie mi się spodobało i dlatego pragnęłam się nim z Wami podzielić. Bardzo ciekawa jestem wszelkich praw rządzących tym światem i co spowodowało powstanie Ocalałych. Intrygują mnie również pierwsze córki i moce, które mogą posiadać. Skrycie mam wobec tego nadzieję, że autorka w następnych tomach pozwoli czytelnikowi na większą eksplorację wykreowanego przez siebie świata i będę mogła dowiedzieć się o nim czegoś więcej!

„Fałszywy pocałunek” jest bardzo lekką i przyjemną lekturą. Nie znajdziecie w niej dużo znanych z gatunku fantasy chwytów, ale za to uraczycie sporo romansu, intryg i pogoni za własnym szczęściem Z niecierpliwością będę wyczekiwać następnego tomu, mam nadzieję, że wydawnictwo nie każe nam długo czekać!



Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)