Marion Zimmer Bradley - Mgły Avalonu



„Mgły Avalonu” nazywane klasyką literatury fantasy. Wspaniały, monumentalny retelling legend arturiańskich opowiedziany przez kobiety. Ukazuje on autorską wersję dziejów narodzin, rozkwitu i upadku świetności dworu króla Artura. Po paru latach powracam do świata wykreowanego przez Marion Zimmer Bradley. Bardzo cieszę się z tego powrotu, ponieważ miałam szansę spojrzeć na tę historię okiem kobiety z pewnym bagażem doświadczeń, co niestety zabiło zapamiętaną przez nastolatkę parę lat temu magię, ale skłoniło mnie do paru przemyśleń i spojrzenia na pewne kwestie bardziej krytycznym okiem.

Tytuł: Mgły Avalonu
Autor: Marion Zimmer Bradley
Wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Wydawnictwo Zysk i S-ka nie osiada na laurach i zaskakuje czytelników kolejnym pięknie wydanym wznowieniem. Najnowsze wydanie „Mgieł Avalonu” przyciąga i hipnotyzuje wspaniałym projektem okładki, który idealnie oddaje klimat książki. Tak jak i w przypadku poprzedniego wydania nadal mamy tu do czynienia z prawie 1200 stronicową cegłą, która niestety zmieści się tylko w dużych torebkach i podda Wasze nadgarstki nie lada próbie. Jednak ja zdecydowanie popieram takie duże obszerne wydania. Po pierwsze nie dzielą się na parę części, za które w sumie trzeba zapłacić znacznie więcej niż za całość, a po drugie pięknie prezentują się w biblioteczce, co dla książkoholika takiego jak ja jest równie ważne :D.


"Miłość to jedyna modlitwa, jaką znam."

„Mgły Avalonu” są wyjątkową powieścią autorstwa Marion Zimmer Bradley. Bardzo spodobało mi się, że autorka uczyniła głównymi bohaterami tej książki właśnie kobiety, które zazwyczaj w innych autorskich wersjach legend arturiańskich pozostawały w cieniu mężczyzn. Wobec czego już tutaj ostrzegam wszystkich panów, że jest to powieść wyjątkowo kobieca. Lwią częścią tej powieści są osobiste dramaty głównych bohaterek, ich rozterki miłosne, czy knucie intryg zmierzających do przejęcia władzy. Wyjątkowość tej pozycji przejawia się w tym, że porusza ona rolę kobiety w mrocznych wiekach. Były to czasy podczas, których doszło do konfrontacji wierzeń celtyckich z chrześcijaństwem, które zaczęło podbijać wyspy brytyjskie. Rozpoczął się proces zmian systemu wartości oraz zależności społecznych. Religia chrześcijańska przewartościowała różne ważne wartości i zmieniła rolę kobiety w społeczeństwie, która w dobie pogańskich wierzeń była zgoła inna.
Jest to powieść wielowątkowa, trochę skomplikowana ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Bogactwo postaci przede wszystkim kobiet i wyzwania, przed którymi stają potrafią przykuć uwagę i zaangażować czytelnika w stworzoną przez Marion Zimmer Bradley historię, sprawiając, że mimo jej pokaźnych rozmiarów nie będziecie się w stanie od niej oderwać.


"Słowa, które mówimy, tworzą cienie tego, co ma nadejść i wypowiadając je, pomagamy im się spełnić."

Nie jest to jednak powieść bez wad. Przede wszystkim musicie wiedzieć, że momentami nacechowanie feministyczne tej powieści zaczyna przeszkadzać i przytłaczać czytelnika. Zdaję sobie sprawę, że autorka chciała dać upust swoim feministycznym zapędom, jednak moim zdaniem miejscami przesadziła. Przejawia się to w braku balansu pomiędzy postaciami kobiecymi a męskimi, który czasem jest aż nazbyt widoczny. Lubię bardzo czytać o różnych kobietach, dlatego lektura "Mgieł Avalonu" przyniosła mi dużą satysfakcję przyprawioną jednak goryczką wywołaną tą dysproporcją.  
W powieści również autorka przedstawia czytelnikowi rozpoczynający się konflikt pomiędzy wierzeniami celtyckimi a wkraczającą do Brytanii religią chrześcijańską. Jest to bardzo ciekawy i wdzięczny temat, jednak poprzez widoczne faworyzowanie pogaństwa przez autorkę staje się  on przytłaczający i monotonny. W książce wszyscy przedstawiciele chrześcijaństwa wydają się być słabi i niepotrafiący obronić swojej wiary, co już na wstępie zabija  jakąkolwiek dyskusję. Autorka wręcz nie kryje swoich pogańskich preferencji i nawet niechęci do wiary chrześcijańskiej. O ile szanuje jej zdanie, to jednak jestem zdania, że ten wątek mógł zostać poprowadzony znacznie lepiej, zwłaszcza, że został on rozciągnięty praktycznie na całą powieść. Autorka próbuje w tej z góry nierównej walce korespondować z chrześcijaństwem, co z przedstawionych wyżej powodów niezbyt jej wychodzi. 


"Bądź wobec siebie szczery. Jeśli poznasz swoje serce, zawsze będziesz miał przyjaciela, który nie kłamie."

Sama autorka nie cieszy się jednak teraz dobrą opinią. W świetle tego, co wyznała jej córka, wydaje się być wręcz potworem. Sprawia to, że teraz inaczej patrzyłam na jej monumentalne dzieło. Nie będę tu rozpisywać się o tym, jednak chciałabym byście mieli to na uwadze i sami, jeżeli chcecie poznali jej historię. Piszę o tym, ponieważ wiem, że może mieć to dla Was znaczenie przy wyborze lektury. Co prawda, ja jestem zdania, że „Mgły Avalonu” powinno się przeczytać w separacji od tego kim była autorka, jednak wiedza o tym może przełożyć się na inny odbiór tej powieści.

Niemniej bardzo trzymam kciuki by Wydawnictwo  Zysk i S-ka w całości w takich pięknych wydaniach wydało cały cykl arturiański tej autorki. Z chęcią poznałabym go w końcu w całości.

Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz recenzencki!



Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)