Marissa Meyer - Scarlet


Jak już może wiecie z niecierpliwością wyczekiwałam wznowienia Sagi księżycowej autorstwa Marissy Meyer na polskim rynku wydawniczym. Wydawnictwo Papierowy Księżyc spełniło moje najskrytsze marzenia i postanowiło w całości wydać w twardej oprawie, z oryginalną szatą graficzną Sagę księżycową. Niezaprzeczalnie wydania te prezentują się absolutnie wyjątkowo i przepięknie wyglądają zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Jeżeli chodzi o treść tych książek to na razie jest równie bajecznie, ponieważ książki te są niepowtarzalnymi retellingami znanych baśni osadzonych w tajemniczym, fantastycznym świecie przyszłości.

Tytuł: Scarlet
Autor: Marissa Meyer
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

W drugiej części Sagi księżycowej poznajemy nową bohaterkę – tytułową Scarlet. Jej historia jest, tak jak historia Cinder, luźnym retellingiem baśni dobrze znanej każdemu z nas. Tym razem poznajemy całkowicie przerobioną przez autorkę wersję Czerwonego Kapturka. Jednakże niech to Was nie zmyli, ponieważ tak jak i w „Cinder” znajomość oryginalnej baśni absolutnie nie sprawi, że odgadniecie zwroty akcji, jak i cały przebieg tej historii. „Scarlet” stanowi spójną kontynuację poprzedniej części Sagi księżycowej, dlatego wszystkim od razu rekomenduję rozpoczęcie przygody z tą historią od początku zaczynając od "Cinder".


Niestety muszę zacząć od drobnego narzekania, ponieważ coś niedobrego stało się z samym początkiem tej książki. Nie wiem, czy jest to wina tego, że „Scarlet” czytałam w dość dużym odstępie od „Cinder”, czy po prostu początkowe sto stron jest po prostu napisane średnio. Niby mamy kontynuację akcji z poprzedniego tomu, czyli ucieczkę Cinder z więzienia, ale moim zdaniem przez to, że te rozdziały przeplatane są ze początkowymi rozdziałami o Scarlet, którą dopiero co poznajemy, cała akcja traci na swojej dynamiczności. Lepszym zabiegiem moim zdaniem chyba byłoby całkowite poświęcenie Scarlet pierwszych ponad stu stron, a dopiero później powrót do Cinder, ewentualnie w odwrotnej kolejności. Niemniej podziwiam autorkę, że zdecydowała się przenieść dużą część akcji na nową bohaterkę, po tak mocnym początku serii, jakim był „Cinder” z świetnie wykreowaną główną bohaterką. Autorka podjęła naprawdę duże ryzyko obejmując za główną bohaterkę swojej drugiej książki całkowicie inną osobę. Tak jak już wspomniałam początek zwiastował małą katastrofę, ale już w połowie sytuacja znacznie się poprawiła przypominając mi to, za co pokochałam pierwszą część, czyli ciekawe zwroty akcji i świetną zabawę w bogato wykreowanym oraz barwnie opisanym świecie przyszłości.



Marissa Meyer przenosi  w drugim tomie trzon akcji z Pekinu do Francji, w której to będzie rozgrywać się historia Scarlet i Wilka, którzy wyruszą w podróż żeby odszukać zaginioną babcię Scarlet. Przyznam, że nie polubiłam tak bardzo Scarlet, jak Cinder, co pewnie wynika z tego, że nadal ta bohaterka jest dla mnie zbyt świeża i mimo że została na nią przeznaczona lwia część książki, to mam odczucie jakbym nadal mało o niej wiedziała. Myślę, że za jej rudymi włosami kryje się jeszcze niejedna historia, którą z chęcią bym poznała.

Na koniec muszę wspomnieć również o głównym czarnym charakterze całej tej historii, który w tej części pobudził moją ciekawość i przykuł zainteresowanie. W poprzedniej części  Levana odgrywała rolę takiej złej figury czyhającej gdzieś na horyzoncie, stanowiącej realne ale znikome zagrożenie dla bohaterki. Natomiast w "Scarlet" Królowa Levana zaczyna nabierać kształtów. Mimo że nadal bardzo mało poświęconych jej zostało stron, to autorka uchyla nam rąbka tajemnicy pokazując trochę obrazów z kolonii na Księżycu. Levana w tym tomie uzbraja się dosłownie i w przenośni w pazury, ponieważ wie, że nie może lekceważyć swojej nieoczekiwanie pojawiającej się przeciwniczki.

Mimo że "Scarlet" podobała mi się mniej niż "Cinder", to czytało mi się ją równie przyjemnie. Seria zdecydowanie utrzymuje bardzo dobry poziom, a autorka przykuwa uwagę czytelnika bogato wykreowanym i ciekawym światem. Mam nadzieję, że nie będzie dane nam czekać długo na trzeci tom Sagi księżycowej, ponieważ ja już nie mogę się doczekać kontynuacji tej historii!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję bardzo Wydawnictwu Papierowy Księżyc!


Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)