Aneta Jadowska - Dziewczyna z Dzielnicy Cudów / Akuszer bogów / Diabelski młyn



Aneta Jadowska ponownie zabiera czytelników do świata znanego z heksalogii o Dorze Wilk. Tym razem odwiedzamy alternatywną Warszawę, w której magia płynie swoim indywidualnym torem, a czkawa dopada mieszkańców nie tylko po podrażnieniu przepony.

Tytuł: Seria o Nikicie. Dziewczyna z Dzielnicy Cudów/Akuszer bogów/ Diabelski młyn
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Jeżeli miałabym wskazać na książki, przy których najlepiej spędziłam czas i mogłam się totalnie wyluzować, to zdecydowanie wskazałabym bez wahania książki urban fantasy. Silni i wyjątkowi bohaterowie z niesamowitym poczuciem humoru, lekki styl, połączenie współczesności z magią – w dużym uproszczeniu to główne rzeczy, które charakteryzują tego typu powieści, które stanowią wyjątkową atrakcyjną mieszankę fantasy, powieść detektywistycznej, kryminalnej i sensacyjnej oraz miejskich legendy czy też różnych mitologii lub religii. Do mojej ulubionej serii z tego gatunku należy niepodważalnie seria o Kate Daniels autorstwa Ilony Andrews. Nic więc dziwnego, że w innych powieściach tego typu próbuję szukać tego, co tak mocno zafascynowało mnie w powieściach Ilony Andrews i praktycznie nie odpuszczam żadnemu tytułowi urban fantasy, który ukazuje się na polskim rynku wydawniczym. Tym samym zapoznałam się z Dorą Wilk, główną bohaterką cyklu urban fantasy polskiej autorki – Anety Jadowskiej. Historię rozpoczętą w heksalogii autorka postanowiła kontynuować z inną bohaterką i w innym mieście. Tak powstała seria o Nikicie, na którą składają się trzy tomy – „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów”, „Akuszer bogów”, „Diabelski młyn”.



Bardzo się cieszę, że autorka zdecydowała się zapoznać nas bliżej z Nikitą i jej historią. Jak sama Aneta Jadowska pisze o tej serii: „cała trylogia Nikity to historia drogi, którą przeszła Nikita. Od skonfliktowanej, nieszczęśliwej, zamkniętej i oceniającej się w jak najgorszy sposób kobiety, która odkrywa, że całe jej życie jest kłamstwem... do, no właśnie.”. Rzeczywiście jest to pełno wymiarowa historia drogi, podczas której bohaterka ewoluuje, rozwija się i przechodzi ogromną przemianę, ale… może zaczniemy od początku?


Otwierający serię tom od razu wprowadza nas w niebezpieczny świat zabójców zapraszając nas do szatni Zakonu Cieni, w której nasza bohaterka, umazana od stóp do głów w krwi potwora, próbuje dojść do porządku po wykonanym zleceniu. Nie jest to idealny czas na rozpoczęcie znajomości z nowym partnerem, jednak tuż po przymusowym prysznicu Nikita poznaje swojego nowego, tajemniczego i niechcianego współtowarzysza Robina. A teraz drodzy czytelnicy zapnijcie proszę pasy bezpieczeństwa ponieważ czeka Was jazda bez trzymanki po najniebezpieczniejszych miastach alternatywnych - Warsie i Sawie.  „Dziewczyna w Dzielnicy Cudów” jest naprawdę bardzo dobrym wprowadzeniem nas w świat Nikity. Bardzo interesujące dla mnie okazały się alternatywne wersje Warszawy, czyli Wars i Sawa. Autorka ciekawie przedstawia oba te miasta, sprawiając, że aż chce się poznać je jak najbliżej (chcę więcej Sawy!). Akcja poprowadzona jest w tym tomie naprawdę bardzo sprawnie. Przy Nikicie nie da się nudzić, a jej cięty język i akcje, w które się wplątuje sprawiały, że nie byłam w stanie oderwać się od lektury. Mimo że całość czytało mi się bardzo dobrze to w pamięci utkwiła mi pewna scena, która skutecznie zaburzyła piękny obraz "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów". Mamy taką scenę, w której nasza kochana bohaterka robi niemałą i dość głośną rozróbę w magazynie, a siedzący w samochodzie i czytający książkę strażnik w ogóle tego nie słyszy. Jak to się stało? Ewidentnie nieszczęsny strażnik nie jest głuchy, ponieważ jest w stanie odpowiedzieć na parę pytań wściekłej Nikity, więc dlaczego w żaden sposób nie reagował wcześniej? Ja rozumiem, że książka czasem potrafi wciągnąć, ale bez przesady :"D. Mimo tego i innych paru zgrzytów podczas lektury od razu sięgnęłam po drugi tom.



Niestety „Akuszer bogów” już mnie tak nie porwał, jak pierwszy tom serii. W tym tomie akcja przenosi się do magicznej Norwegii nabierając wyjątkowego klimatu podsycanego mitologią nordycką, z którą Nikita jest nierozerwalnie związana. W poszukiwaniu prawdy o samej sobie musi odnaleźć Akuszera bogów, który pomoże jej odkryć to, co zostało zapomniane. Mimo że lubię czytać książki inspirowane mitologią nordycką, jak i książki o niej traktujące, to niestety w drugim tomie przygód Nikity ten norweski klimat nie za bardzo przypadł mi do gustu. Książka miejscami mi się trochę dłużyła, a zwroty akcji i rewelacje pojawiające się na stronach „Akuszera bogów” nie zrobiły na mnie dużego wrażenia. Podkreślę jednak to, że nadal bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę, która była dla mnie idealnym towarzyszem podczas upalnych sierpniowych dni.


Uważam, że „Diabelski młyn” jest najlepszym tomem z całej serii.  Już nawet podczas lektury miałam nadzieję, że będę mogła Wam napisać, że nie mam do niego praktycznie żadnych zarzutów. Prawie tak się stało, jednak czuję, że muszę wspomnieć o tym, co moim zdaniem nie do końca zagrało w drugiej połowie tej książki. Czytając drugą połowę „Diabelskiego młynu” miałam wrażenie, jakbym czytała opis questów w grze Wiedźmin 3 Dziki Gon. Bohaterowie w pewnym momencie wykonują zadania, które tak właściwie nic nie wnoszą do samej fabuły. Są takimi zapychaczami, dosłownie questami pobocznymi, które wykonujemy w grach komputerowych i które, co prawda, nie sprawią, że uratujemy świat, ale przynajmniej pozwolą nam na zdobycie uznania kowala, który da nam zniżkę na super zbroję w jego sklepie. Jeżeli chodzi o zakończenie to jestem usatysfakcjonowana tym, jak autorka postanowiła je napisać. Jest do dobre domknięcie pewnego rozdział w historii Nikity i idealne rozpoczęcie czegoś całkowicie nowego. Ciekawa jestem, gdzie dalej wyobraźnia zaprowadzi naszą autorkę :).

Lubię czytać powieści Anety Jadowskiej, ponieważ doceniam bardzo styl pisania autorki. Język, którego używa jest bardzo bogaty, a specyficzne poczucie humoru bohaterów idealnie trafia w moje gusta. Każdą książkę jej autorstwa, którą do tej pory miałam okazję przeczytać, czytało mi się bardzo dobrze i nie inaczej było z serią o Nikicie.


Popełniłabym ogromny błąd, za który na pewno Nikita skopałaby mi tyłek, gdybym Wam również nie opowiedziała o przepięknych ilustracjach, które znajdziemy w każdym tomie z serii. Autorką tych małych dzieł sztuki jest Magdalena Babińska. Ilustracji w każdym tomie jest całkiem sporo, co wyjątkowo pobudza czytelniczą wyobraźnię. Chciałam Wam pokazać moją ulubioną ilustrację na zdjęciu, jednak suma summarum nie mogłam wybrać, która najbardziej mi się podoba, ponieważ wszystkie są absolutnie niesamowite. Jednak zdecydowałam się na ilustrację przedstawiającą z profilu główną bohaterkę z pewnym nietypowym podarunkiem ;).

Z niecierpliwością będę czekała na kolejne książki Anety Jadowskiej i mam nadzieję, że może w przyszłości otrzymamy historię partnera Nikity – Robina?

Za egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN!


Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)