Ilona Andrews - Magia zabija



Powiedzieć o tej serii, że jest bardzo dobra to zdecydowanie za mało, ponieważ nie tylko wciąga ona jak czarna dziura gwiazdę, ale również uzależnia i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Tytuł: Magia zabija
Autor: Ilona Andrews
Wydawnictwo: Fabryka słów


Ze względu na to, że po raz pierwszy seria ta pojawia się na łamach naszego bloga, pozwolę sobie poświęcić jeden akapit na nakreślenie Wam dokładnie, o czym ta książka jest. Za stworzeniem tej wspaniałej serii stoi małżeństwo – Ilona i Andrew Gordon. Ten uzupełniający się idealnie pisarski duet stworzył serię, którą nie tylko się dobrze czyta, ale która potrafi wywołać uśmiech na twarzy prawie każdego czytelnika. Czytając kolejne przygody Kate Daniels można na stałe pożegnać się z nudą oraz z przespanymi nocami. Jak już raz na dobre wejdziecie w ten świat, to zapewniam Was, powrót do rzeczywistości będzie okrutnie bolesny i tak jak ja, będziecie nękać wydawcę o jak najszybsze wydanie następnych części. Seria ta skupia się na historii Kate Daniels, w której żyłach płynie nie tylko krew, ale również i magia. Żyje ona w świecie po magicznej apokalipsie, w którym raz króluje technika, a raz magia. Podczas pojawiających się bez ostrzeżenia fal magii wszelkie zdobycze techniki przestają działać, a do głosu dochodzą siły, o których istnieniu wcześniej ludzie nie mieli pojęcia. Miejsce wprost idealne dla najemnika, którym jest Kate. Jednak bycie bezstronnym w świecie układów i intryg może okazać się niewystarczające, by odkryć najmroczniejsze sekrety Atlanty.


„Magia zabija” jest już piątym tomem przygód Kate Daniels i równocześnie dowodem na to, że seria nadal może przyciągać uwagę, nawet jeśli jest już którąś częścią z kolei. Pisarski duet dokonał czegoś absolutnie wyjątkowego, ponieważ można by się pokusić o stwierdzenie, że seria o Kate Daniels z tomu na tom staje się po prostu coraz lepsza. W tej części Kate po opuszczeniu Zakonu Rycerzy Miłosiernej Pomocy postanawia rozkręcić swój własny biznes. Jednak klientów mogących skorzystać z jej usług ni widu ni słychu, dlatego gdy w końcu nadarza się okazja do podjęcia się pierwszego zlecenia, Kate długo się nie zastanawia. Oczywiście nie będzie to łatwe zadanie, a stawkę podbije ocalenie miasta, którego los położony będzie na szali. Czasu jak zwykle jest za mało, a zagadek do rozwiązania za dużo.


I znów, Ilona i Andrew to zrobili. „Magia zabija” wciąga już od pierwszych stron. Tępo akcji utrzymywane jest na odpowiednim poziomie, a na gruncie fabularnym cała historia skałda się w spójną całość. Jest interesująca, dobrze poprowadzona i ma sens, który często w innych seriach tego typu niestety autorzy zatracają. Każda z dotychczasowych powieści o Kate Daniels sama potrafi się obronić i tak jest również w przypadku „Magii zabija”.  W tej serii uraczymy jednego z najgorętszych fantastycznych romansów, jednakże, co ważne nie jest on rdzeniem tych powieści. Stanowi on jedynie idealne dopełnienie do bogato wykreowanego świata oraz ciekawej historii za nim się kryjącej. Mocną stroną tych książek, co znajduje potwierdzenie również i w piątym tomie, są dialogi, zwłaszcza te pomiędzy Władcą Bestii a Kate. Pełne iskry, sarkazmu, przekomarzania się i żartów, co sprawia, że niesamowicie dobrze je się czyta,  a uśmiech momentami nie schodzi z twarzy. Bardzo podoba mi się to, że Ci bohaterowie z tomu na tom ewoluują. Rozwijają nie tylko swoje umiejętności, ale pogłębiają relacje między sobą i nie chodzi mi tu tylko o Kate i Currana, ale o całą paletę bohaterów drugo i trzecioplanowych. Dzięki temu cały wykreowany przez autorów świat po prostu żyje.



Wczoraj za granicą ukazał się „Magic Triumphs” , dziesiąty tom serii. Natomiast już  12 września w Polsce będzie miał premierę szósty tom - „Magia wskrzesza”. Po cyklu wznowień w odnowionej szacie graficznej, zapoczątkowanym już w ubiegłym roku, w końcu przyszedł czas na kontynuowanie tej serii. Bardzo się cieszę, że postanowiono przerobić projekty okładek, ponieważ wcześniejsze wydania, mówiąc dość delikatnie, do ładnych nie należały. Za te piękne ilustracje odpowiada Aleksei Vinogradov, którego styl przypadł mi do gustu. Mimo że Kate na każdej okładce wygląda trochę inaczej, to każdy jeden z tych projektów jest małym arcydziełem. 
Z niecierpliwością wypatruję wrześniowej premiery szóstego tomu. Nie mogę się doczekać  kolejnej niesamowitej przygody w Atlancie, o której na pewno Wam opowiem!



Za możliwość zrecenzowania tej książki dziękuję wydawnictwu Fabryka słów!



Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)