"Siedemdziesiąt siedem słoni" - Piotr Biedrzycki [Przedpremierowo]


"W życiu każdy dzień przynosi coś nowego. Wiara, los i łut szczęścia lub jego brak, prowadzą nas po nieznanych ścieżkach do celu, jakim jest nieznany ląd, a rzeczywistość wydaje się być niechcianą iluzją i złym snem." Takimi słowami rozpoczyna opowieść o swojej wyprawie do Indii Piotr Biedrzycki. Może masz ochotę wyruszyć razem z nim i przeżyć niesamowite przygody?

Tytuł: "Siedemdziesiąt siedem słoni"
Autor: Piotr Biedrzycki
Wydawnictwo: Novea Res 

Piotr Biedrzycki opis swojej wyprawy rozpoczyna od momentu wylądowania na lotnisku w Bombaju. I od razu wprowadza nas w klimat Indii. Od razu można poczuć upał i zapachy  charakterystyczne dla tego kraju.
"Po pierwszym gorącym uderzeniu w moją skołowaną świadomość poczułem drugie. To był zapach. Wszechobecny zapach uryny i kadzideł, kwitnących kwiatów, szamba, przypraw, oceanu, gnijących organicznych resztek i oleju kokosowego, który codziennie rano Induski wcierają sobie w kruczoczarne włosy..."
Wyprawa autora miała trwać rok i miała powstać z tego wyjazdu książka i zdjęcia. Jednak bardzo szybko Piotr Biedrzycki przekonał  się, że w Indiach nic nie jest takie jak z pozoru się wydaje. Już pierwszego dnia zostaje zaatakowany i traci cały swój bagaż oraz pieniądze. Pozostaje mu jedynie paszport. Pobity z wieloma urazami trafia do slumsu, gdzie zostaje mu udzielona pomoc.

W slumsie spędza dłuższy czas. Przez przypadek odzyskuje część skradzionych mu pieniędzy, a przy okazji dostaje przydomek Dzutakarorpati czyli "buciany milioner". Postanawia więc kontynuować swoją podróż. Co jeszcze czeka autora "Siedemdziesięciu siedmiu słoni"? Jakie przygody? Ja już wiem, a Ty? Chcesz się przekonać? Zapraszam więc do lektury.
"Mogłem czekać, donikąd się nie spieszyłem, tym bardziej że na wszystkie godziny oczekiwania na jedno ujęcie zupełnie nieźle mi płacono.  Czekanie jest jednym z powszechniejszych ludzkich zajęć w dzisiejszym świecie. Czeka się na narodziny dziecka, na wypłatę, na spóźniającego się kontrahenta. [...] Czekamy na cud i szczęście. Mój cud już się wydarzył - "buciany" cud, a szczęście, na które wcale nie czekałem, niepostrzeżenie i bez zaproszenia przyszło niebawem."
Powiem szczerze, że jak zobaczyłam tę "cegłę" to byłam przerażona. Pomyślałam sobie, że zanim przebrnę przez tę lekturę, to miną wieki. Aż wstyd się przyznać, ale byłam w wielkim błędzie. Tak mnie wciągnęła opowieść Piotra Biedrzyckiego, że zanim się obejrzałam już zamykałam ostatnią stronę. Napisana barwnym językiem, z wielką pasją i wielkim uczuciem.

Autor w bardzo interesujący i ciekawy  sposób opisuje swoje przygody. Nie chciałabym zbyt wiele zdradzić z fabuły książki, ale jeśli lubicie książki przygodowe, to na pewno będziecie zachwyceni. Poznacie ciekawe miejsca, poczujecie zapachy, wczujecie się w klimat Indii.

Zachęcam Was zatem do lektury "Siedemdziesięciu siedmiu słoni" Piotra Biedrzyckiego. Na pewno nie będzie to stracony czas. 

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu: 
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)