"Jesienny bluszcz" - Magdalena Kubasiewicz

Magdalena Kubasiewicz w swojej najnowszej powieści pokazuje skomplikowane relacje rodzinne i przyjacielskie. Nie jest to jednak kolejna łzawa opowiastka, ale prawdziwa powieść o życiu. Zapraszam Was do lektury "Jesiennego bluszczu".
Tytuł: "Jesienny bluszcz"
Autor: Magdalena Kubasiewicz
Wydawnictwo: Replika

Powieść "Jesienny bluszcz" pokazuje losy czterech różnych kobiet: Kariny, Kaśki, Wioli i Anny przez niektórych nazywanych Julią. Ich znajomość trwa już kilka lat, choć nie wszystkie znają się dość blisko. Każda z kobiet zmaga się ze swoimi problemami i demonami.
„Miała dwadzieścia siedem lat, kompletnie nieprzydatny dyplom magistra stosunków międzynarodowych i jakieś dwanaście tysięcy oszczędności.Niemiałazatopracy,narzeczonegoinspe,
 mieszkaniaaniżadnegoplanunażycie.” 
Kaśka pod wpływem chwili wylała kawę na głowę swojego faceta, niestety na swoje nieszczęście też szefa. Powód miała słuszny -zdrada z koleżanką z pracy. Tym samym straciła nie tylko "narzeczonego", pracę ale i wynajmowane mieszkanie u owej koleżanki. Znów musiała zacząć od nowa.
„Wiolka nerwowo wyłamała sobie palce. Walcząc z chęcią przeproszenia za to, że ciągle przeprasza.”
Wiolka ofiara przemocy domowej, która pod wpływem chwili ucieka od swojego oprawcy i dzwoni do swojej dawnej koleżanki ze studiów - Kaśki. Ta postanawia pomóc dziewczynie. Wiolka boi się własnego cienia, na dźwięk dzwonka najchętniej schowałaby się w mysiej norze. Niestety bez grosza przy duszy, mieszkania i pracy, podobnie jak Kaśka musi zacząć życie od nowa. Ale najpierw musi przestać się bać.
„Jesteś jak bluszcz, powiedziała jej kiedyś podpita Anna, i Karina obraziła się o to na dwa tygodnie. Potrzebujesz opleść coś i nie umiesz sama przyjąć żadnego kształtu. Sploty bluszczu nie poradzą sobie bez podpory, a mogą ją zadusić…”
Karina - Matka Polka trójki dzieci. Nie musi pracować, zajmuje się prowadzeniem domu, edukacją swoich pociech oraz dbaniem o swój wygląd. Niestety musi mieć wszystko pod kontrolą i jest wiecznie niezadowolona. Od dzieci wymaga zbyt wiele i nakłada na nie zbyt wiele obowiązków w postaci zajęć pozalekcyjnych. Zdradzona w przeszłości przez męża, nie do końca potrafi pogodzić się z tą sytuacją.

Anna - w przeciwieństwie do pozostałych dziewczyn nie mieszka w Warszawie a w Krakowie. Przybrana szwagierka Kariny.  Poza pracą zajmuje się opieką nad teściem, który ostatnio podupadł na zdrowiu. O jej losach wiemy najmniej.

Kiedy Kaśka i Wiolka zostają bez dachu nad głową, Anna zaprasza je do Bluszczowego Dworu pod Krakowem - swojego rodzinnego domu. W tym samym czasie pojawia się tam Karina ze swoimi pociechami. Każda z kobiet jest inna, dźwiga inny bagaż doświadczeń. Ich charaktery nie pozwalają im na spokojne funkcjonowanie we własnym gronie. Co rusz pojawiają się ostrzejsze wymiany zdań. Jednak zawsze dochodzą do porozumienia i większej lub mniejszej zgody.

Magdalena Kubasiewicz porusza bardzo wiele trudnych tematów na łamach "Jesiennego bluszczu". Znajdziemy tu nie tylko opisy relacji rodzinnych czy przyjacielskich. Autorka ukazuje wiele aspektów związanych z wychowaniem dzieci, problemem przemocy domowej i to nie tylko wśród dorosłych ale również i dzieci. Porusza też problem kryzysów w małżeństwie.

Autorka pokazuje nam jak czasami trudno odnaleźć własną drogę. Czasami niestety trzeba spaść na samo dno, by móc się od niego odbić i stanąć na własnych nogach. Niestety czasami potrzebna jest też pomocna dłoń, która wyciągnie nas na powierzchnię i poprowadzi ku słońcu. Najważniejsza jednak jest wtedy szczerość wobec innych, ale też siebie.

"Jesienny bluszcz" to poniekąd kontynuacja powieści "Sonata dla Motyla". Ale spokojnie można ją przeczytać jako osobną powieść, jak i ja to uczyniłam. Owszem są nawiązania do poprzedniej części, ale wszystko na bieżąco jest wyjaśniane i nie odczuwa się dyskomfortu niewiedzy.

Magdalena Kubasiewicz stworzyła słodko - gorzką opowieść o życiu  kilku kobiet. Kobiet, które mogły by żyć tuż obok. Kaśka mogłaby być spokojnie moją przyjaciółką, a Wiolka znajomą z którą urwał się kontakt...

Zapraszam Was serdecznie do lektury "Jesiennego bluszczu". Szczególnie teraz kiedy za oknem zaczyna się wszystko złocić i czerwienić. Atmosferę, nie tylko złotej polskiej jesieni odnajdziecie w Bluszczowym Dworze, którego klimat zachęca do wspólnego przebywania. To miejsce, które przyciąga nie tylko dorosłych życiowych rozbitków. Tu schronienie znajdzie uratowany kociak czy zagubione dziecko.

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu:

Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)