JP Delaney - W żywe oczy


JP Delaney bez wątpienia znany jest ze świetnie przyjętej powieści "Lokatorka". Chociaż od jej premiery minął przeszło rok to wciąż trudno mi o niej zapomnieć. Była po prostu świetna, intrygująca i na swój sposób bez wątpienia wyjątkowa. Czy druga książka autora dorównała jej?

Tytuł: W żywe oczy
Autor: JP Delaney
Wydawnictwo: Otwarte



Spotkał ją. Uwierzył jej. Nie powinien.

Claire nie ma za sobą łatwej przeszłości. Dom dziecka, rodzina zastępcza i romans, który przekreślił jej karierę aktorską w Wielkiej Brytanii zanim w ogóle się rozpoczęła. Do Stanów Zjednoczonych przyjechała więc w pogoni za marzeniem o grze aktorskiej i lepszym życiu, ale to wcale nie jest takie łatwe, a Claire nie zamierza rezygnować z pogoni za marzeniami bez względu na to jaka będzie stawka.

Kłamstwo przychodzi jej z niezwykłą łatwością. Nic dziwnego, że kłamie zawodowo jako testerka partnerów, która na zlecenie kancelarii prawnej demaskuje niewiernych mężów. To ona dyktuje reguły gry i porusza się w świecie fantazji, który tworzy.

Pewnego dnia dostaje zlecenie od innego pracodawcy. Zlecenie, które jest nie lada wyzwaniem dla jej umiejętności aktorskich. Poznaje przy nim interesującego profesora Patricka Foglera, a każdy krok, który przybliża ją do niego jest krokiem w mrok...

Chodzi o to, by zanurzyć się w prawdziwych emocjach związanych z rolą, aż ta rola stanie się częścią ciebie.

W żywe oczy to jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, który miałam okazję przeczytać z prawdziwą przyjemnością. Autor napisał powieść kilkanaście lat temu, wówczas nie odniosła sukcesu. Za to już po wydaniu "Lokatorki", korzystając ze zdobytego doświadczenia dał jej drugie życie i była to decyzja jak najbardziej słuszna.

Okładka powieści pozostała utrzymana w tym samym motywie co "Lokatorka". Komponuje się to w zestawieniu nadzwyczaj dobrze, ale szczerze mówiąc nie bardzo widzę związek okładki z treścią powieści.

Postacie są wyraziste, intrygujące i zupełnie niejednoznaczne. Nie potrafimy ich ocenić od samego początku. Cały czas zastanawiamy się kto jest sprawcą, kto pomocnikiem i wreszcie kto jest dobry, a kto zły. Tymczasem wszystko wydaje nam się leżeć po środku, a zagadka z pozoru nie ma dobrego rozwiązania. Sama kilkanaście razy typowałam potencjalnego sprawcę, co jakiś czas zmieniając swój wybór.

Powieść wciąga czytelnika od pierwszej strony i aż do końca trzyma go w niepewności i stanie ciągłego napięcia. Obaj główni bohaterowie świetnie kłamią, z tym że to właśnie Claire zajmuje się tym zawodowo, a jej największym atutem aktorskim jest zagłębienie się w postać aż do momentu, gdy traci kontakt z tym co rzeczywiste. Podobne odczucia cały czas towarzyszą czytelnikowi. Co jest prawdą, a co fikcją? Kto kłamie, a kto mówi prawdę?




Autor niezwykle sprawnie porusza się w środowisku aktorów, zaburzeń osobowości i branży testerów wierności, a to wszystko sprawia, że jego najnowsza powieść W żywe oczy jest thrillerem psychologicznym, który wciągnie niejednego czytelnika. Polecam z czystym sumieniem. Radzę sobie jednak zarezerwować trochę czasu, bo gdy już książka nas wciągnie to nie będziemy się potrafili od niej oderwać.

Za egzemplarz powieści dziękuję wydawnictwu
Grafiki wykorzystane w recenzji pochodzą z fanpage'a wydawnictwa.
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)