Listy (nie)miłosne - Natalia Sońska

Chyba nie ma na świecie osoby, która nie przeżyłaby rozstania z ukochaną osobą. I chyba każdy z nas chociaż raz w życiu musiał poradzić sobie z odejściem tej drugiej połówki. Radzimy sobie na różne sposoby. pewnie ile osób tyle sposobów. A jak poradziła sobie z odejściem Igora Zosia - bohaterka najnowszej powieści Natalii Sońskiej?
Tytuł: "Listy (nie)miłosne"
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Zosia z dnia na dzień zostaje porzucona przez Igora. Tak na prawdę bez wyjaśnień i prawa obrony. Bo cóż może znaczyć pozostawiony jeden lakoniczny list i słowa, że do siebie nie pasują? Igor znika bez śladu. Zosia na kilka długich miesięcy popada w nieokreślony stan smutku.
"Starała się robić dobrą minę do złej gry, ale tylko ona wiedziała, ile łez ją to kosztowało, kiedy zostawała zupełnie sama ze swoimi zranionymi uczuciami. Podejmowała wiele prób pogodzenia się z rzeczywistością, cały czas jednak nieuleczona miłość była silniejsza."
Z pomocą przychodzi jej wieloletni, wierny przyjaciel Staszek. Chłopak od wielu lat jest w dziewczynie bardzo zakochany i twierdzi, że jest dla niej w stanie zrobić wszystko. Do tego ma dwie przyjaciółki, które równie mocno ją wspierają. I oczywiście rodzinę. 

Dziewczyna próbuje zapomnieć o Igorze. Ma wyrzuty sumienia w stosunku do Staszka. Ma wrażenie, że wykorzystuje jego uczucie względem siebie, jego dobroć i chęć bycia przy niej za wszelką cenę. I choć bardzo chciałaby pokochać tego poczciwego chłopaka, nie może pozbyć się swoich uczuć do innego.

Pewnego dnia Zosia postanawia zacząć pisać listy do Igora, w których dzieli się z nim swoimi wrażeniami, spostrzeżeniami i pomysłami. Ma nadzieję, że pomogą one zapomnieć jej o byłym narzeczonym. Dodatkowo postanawia zrealizować "zadania" z listy marzeń, które sporządziła z Igorem. Chce w ten sposób zamknąć rozdział pod tytułem "Igor", a móc rozpocząć kolejny wraz ze Staszkiem. Czy będzie miała na tyle siły i samozaparcia? Czy Staszek nadal będzie dla niej wsparciem? Czy wszystko zakończy się szczęśliwie?
"Kiedy się o coś dba, czas nie ma prawa tego zniszczyć. Trzeba tylko osób, które bardzo tego chcą, które pragną utrzymania niezmiennie pewnego stanu, które będą dbać, by nic się nie zmieniło. Potrzeba osób, którym po prostu bardzo zależy, dla których pewne rzeczy mają ogromne znaczenie. To daje poczucie spokoju i pewności."
Natalia Sońska stworzyła piękną, wzruszającą opowieść pełną bólu, cierpienia i nadziei. Nie jest to kolejny ckliwy romans. Choć jest to oczywiście opowieść o miłości. Na kartach powieści pojawiają się jej różne odcienie: miłość między kobietą i mężczyzną, miłość przyjacielska, miłość siostrzana czy miłość w stosunku do kogoś, kto odszedł. Mamy tu różne jej odcienia, a każdy jest inny, wyjątkowy i wzruszający.
"Wierzysz w zrządzenie losu? W to, że często bawi się on naszym życiem? Ja trochę tak. Już nie raz się o tym przekonałam. Mam tylko nadzieję, że następnym razem okaże się łaskawszy."
Historia Zosi jest pięknie pokazana. Autorka doskonale przedstawia nam, jak trudny dla większości z nas jest czas po rozstaniu. I choć niektórzy robią dobrą minę do złej gry i udają twardzieli, to wewnątrz siebie toczą ogromną walkę z emocjami i wylewają wiele łez w samotności. Natalia Sońska uzmysławia nam, jak ważne w takich chwilach jest wsparcie osób bliskich. Jak pomagają nam one stanąć na nogi. I choć czasami mamy ich dość, mamy dość ich nadopiekuńczości, to w głębi serca jesteśmy im wdzięczni za to, że są.



"Listy (nie)miłosne" stanowią doskonałą lekturę na jesienne, szare, długie wieczory. Czyta się ja bardzo szybko i przyjemnie, choć zawiera w sobie bardzo duży ładunek emocjonalny. Mogę Wam ją polecić z całego serca. A ja już wypatruję kolejnej części "Piosenki (nie)miłosne", gdzie będziemy mieli okazję poznać opowieść Igora.
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)