Martyna Senator - Z nicości



Książki Martyny Senator działają jak miód na moje serce. Uwielbiam się w nich zaczytywać w towarzystwie cieplutkiej herbatki. Bardzo się cieszę, że „Z nicości” dopiero ostatnio wpadło w moje ręce, ponieważ cudownie rozgrzało mi serce w jeden z pierwszych, zimnych, jesiennych wieczorów.

Tytuł: Z nicości
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona

„Z nicości” jest kolejną częścią serii z gatunku young adoult polskiej pisarki Martyny Senator, opisującą losy młodych dorosłych w malowniczym Krakowie. Możecie przeczytać ją nie znając poprzednich części, jednak polecam zachować porządek chronologiczny, ponieważ akcja bynajmniej nie dzieje się paralelnie. Więc jeżeli nie mieliście jeszcze do czynienia z tą serią i poczuliście się zainteresowani, to odsyłam Was do moich opinii na temat pierwszego tomu –  „Z popiołów” – oraz drugiego tomu – „Z otchłani”. Wszystkie inne osoby zapraszam do przeczytania moich przemyśleń o „Z nicości”.


„Na zewnątrz możemy udawać twardych i niewzruszonych. Ale w głębi serca wszyscy szukamy miłości. Pragniemy być kochani. Czuć się potrzebni. Mieć własne miejsce, w którym moglibyśmy być sobą.”
Tym razem poznajemy historię, znanego nam z poprzednich tomów, tatuażysty Kuby oraz Elzy, która mając zaledwie jedną walizkę z całym swoim dobytkiem zmierza do Krakowa. Tych dwoje nieznajomych spotyka się całkowicie przypadkiem na jednej z stacji benzynowych, z której później kontynuują już wspólnie podróż do byłej stolicy Polski. Tak jak miało to miejsce w poprzednich tomach tej serii, tak i w tym mamy do czynienia z historią miłosną dwójki młodych ludzi, których życia zdecydowanie odbiegają od słodkiej bajki. Nękani przez demony przeszłości, wkrótce będą musieli stawić im czoła. Jednak ukryte rany i tajemnice z przeszłości mogą zaważyć na rozwijającym się między nimi uczuciu.


„ – To runa Inguz – wyjaśniam. – Symbolizuje wewnętrzną siłę i spokój. Przypomina, że w każdym z nas płonie ogień. Może teraz go nie czujesz, ale pewnego dnia go odkryjesz. A wtedy nic nie będzie w stanie go ugasić.”
Byłam pewna, że autorka wkrótce przedstawi nam zbuntowanego i wyjątkowo wrażliwego tatuażystę Kubę, dlatego już od pierwszego tomu wyczekiwałam części, która będzie mu poświęcona. Postać ta urzekła mnie już między wierszami w poprzednich tomach, jednak dopiero w „Z nicości” mogłam go bliżej poznać. Jest to chyba najlepsza męska postać męska, o której czytałam w tej serii. Historia, którą ma czytelnikowi Kuba do opowiedzenia jest zdecydowanie warta poznania i nie będę ukrywać, że  właśnie najbardziej do gustu przypadł mi ten osobny wątek Kuby i jego biologicznego ojca. Ich relacja jest bardzo skomplikowana, naznaczona bólem, cierpieniem i winną, o której nikt nie jest w stanie zapomnieć. Ran na duszy, które nosi Kuba i jego ojciec nie da się do końca uleczyć. Jednak można próbować zszyć je, by więcej nie krwawiły. Kuba będąc sterem w próbie odbudowy tej relacji, udowadnia swoją ogromną dojrzałość. Bardzo wzruszył mnie ten wątek, a scena, w której ojciec Kuby pyta go, czy chciałby z nim w przyszłości pójść na ryby, sprawiła, że wprost zalałam się łzami wzruszenia.


„To nie jest zwykły pocałunek. To przeprosiny, obietnica i prośba. Połączenie zmysłowości i słodyczy, które kojarzy się z nadejściem wiosny. Topi lody, rozgrzewa zmarzniętą ziemię i budzi do życia.”
Historia Elzy również bardzo mocno mnie poruszyła. To, czego doświadczyła ta dziewczyna nie da się opowiedzieć na spokojnie. Jak cienka jest czasem linia pomiędzy pełnią szczęścia, a bolesną, okrutną rzeczywistością. Większość dziewczynek marzy o swoim księciu z bajki, jednak znalezienie go nie jest proste i zawsze warto mieć się na baczności by nie wpaść w sidła potwora kryjącego się za przystojną maską. 
Miałam jednak wrażenie, że wątek Elzy w tej serii stał się trochę powtarzalny. W „Z popiołów” jest on znacznie mniej eskalowany, natomiast w „Z nicości” osiąga on o wiele bardziej straszniejszą formę. Nie chcę w żadnym wypadku umniejszyć temu, co autorka chce przez to przekazać czytelnikom, ponieważ sama uważam, że warto mówić o przemocy i należy otwarcie piętnować takie zachowania, jednak poruszanie tego samego tematu, w tej samej serii trochę zawiodło moje oczekiwania, które były skierowane na nowy, inny problem. Chociaż jeszcze raz podkreślę, że nie poczytuję tego za wadę, a nawet uważam za słuszne, że autorka ponowienie się ku temu problemowi schyla, jednak moim zdaniem powinna go ubrać w inne szaty niż polegać na schemacie problem-ucieczka do innego miasta-powracające demony z przeszłości.

Jeżeli chodzi o wspólną historię Elzy i Kuby, to niestety nie zauważyłam tej iskry pomiędzy nimi. Brakowało mi pogłębienia łączącego ich uczucia, które podczas lektury pojawiło się tak niewytłumaczalnie, od razu. Wiem, że taka jest miłość - nieprzewidywalna i działająca z zaskoczenia, jednak to, co wydarzyło się między Elzą a Kubą i dodatkowo mając na względzie ich osobne problemy, powinno w moim odczuciu inaczej na nich wpłynąć. I może nie przeszkadzało by mi to tak bardzo, gdyby nie zakończenie. Byłam w głębokim szoku, jak czytałam o reakcji Kuby, na odkryty sekret Elzy. Zachowywał się absolutnie jak inny człowiek! Ta wrażliwość w relacji z ojcem, znajomymi i nawet z klientami oraz jego postawa pełna zrozumienia i poświęcenia z całej reszty powieści, nagle znika, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie mogłam uwierzyć, że Kuba zachował się tak, a nie inaczej - nie pasowało mi to do jego obrazu, w  który autorka pozwoliła mi wierzyć. 


„ – Kiedyś przestaniesz się bać – mówię, cieniując rozpostarte skrzydła – Poczujesz się całkowicie wolna i będziesz latać tak wysoko, jak tylko zapragniesz.”
Moim ulubionym tomem pozostanie, jak na razie „Z otchłani” i liczę na kolejną piękną historię oraz nowe wątki i bohaterów w kolejnym tomie, którym z tego, co zdążyłam się dowiedzieć na profilu autorki będzie nosił tytuł „Z cienia”. Na pewno sięgnę po ten tom i mam nadzieję, że tak jak poprzednie umili mi czytelniczy wieczór :).

Mieliście okazję zapoznać się już z tą serią? Który tom jest Waszym ulubionym? Dajcie znać!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona!



Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)