Mary H.K. Choi - Kontakt alarmowy


W jesienne, chłodne wieczory zazwyczaj lubię sięgać po coś lekkiego i niezobowiązującego. Tym ostatnio był dla mnie "Kontakt alarmowy". Czymś przyjemnym, ale niepozbawionym wad i pewnych niedociągnięć mogących u wnikliwego czytelnika wywołać zgrzytanie zębami. Jednakże wszyscy oczekujący powieści kocykowej i wzruszającej nie powinni się zawieść. Oto "Kontakt alarmowy" - debiut literacki Mary H.K. Choi.

Tytuł: Kontakt alarmowy
Autor: Mary H.K. Choi
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

"Kontakt alarmowy" jest powieścią z gatunku YA opisującą historię koreańsko-amerykańskiej nastolatki Penny, która rozpoczyna swój pierwszy rok studiów w Austin w stanie Teksas. Jest ona osobą introwertyczną oraz skrytą w sobie, aspirującą na zostanie w przyszłości pisarką. Pewnego razu w pewnych nieprzyjemnych okolicznościach poznaje ona Sama. Po tym zdarzeniu Penny umieszcza swój numer w jego telefonie, tak by mogli być dla siebie nawzajem kontaktem alarmowym, jeżeli kiedyś znajdą się w stresującej i niekomfortowej sytuacji. Tym samym ich niespodziewana, intymna przyjaźń poprzez wiadomości zakwita.


"Kontakt alarmowy" jest prostym słodkim romansem podejmującym próbę poruszenia ważnych tematów. Mi jednak spodobała w nim się właśnie ta prostota i bohaterowie, których co prawda nie pokochałam, ale na swój sposób polubiłam. To nie jest powieść pełna akcji i rozdmuchanych dramatów, ale jest to historia relacji pomiędzy dwójką zagubionych ludzi, którzy dzięki sobie nawzajem zyskują zrozumienie i siłę w sobie. Uważam, że motyw samej wymiany wiadomości pomiędzy Penny a Samem były jednym z najlepszych elementów tej powieści. Relacja, która nawiązała się pomiędzy tą dwójką bohaterów była prosta i szczera. Z jakiegoś powodu oboje postanowili opuścić wzniesione przez siebie mury i wpuścić tą drugą osobę bliżej siebie. Żadne z nich nie bawi się w sędziego i nie ocenia drugiej osoby, przez co łatwiej im wyrzucać z siebie rzeczy, które tkwią w ich sercach. Myślę, że jest to element, z którym wielu młodszych czytelników będzie w stanie się utożsamić. Nawet ja czułam, że historia ta jest mi na swój sposób bliska. W dzisiejszym świecie wiele znajomości nawiązujemy przez internet i często łatwiej jest nam otworzyć się przed osobami, z którymi przelotnie lub nawet wcale wcześniej się nie widzieliśmy, ponieważ liczymy na to, że będą one w stanie spojrzeć na nas inaczej i przede wszystkim, że nie będą nas oceniać przez pryzmat krzywdzących opinii i plotek. Dlatego często, mimo bliskości innych, szukamy kontaktu wirtualnego z nowymi osobami, przed którymi jesteśmy wstanie otworzyć nasze serca i umysły.


Mary H.K. Choi w swojej powieści postanowiła poruszyć wiele bardzo ważnych współcześnie tematów, takich jak: alkoholizm, rozbite rodziny, ubóstwo,  nastoletnie ciąże, ataki paniki, napastowanie seksualne, czy toksyczne relacje z rodzicami. Niestety przez to, że postanowiła tak wiele rzeczy włożyć do jednej powieści, nie w każdym temacie udało jej się całkowicie oddać sedno sprawy, przez co mamy wrażenie, że niektóre wątki zostały potraktowane dość po macoszemu. Nawet sami bohaterowie podchodzą do tych poważnych przecież spraw z pewną nonszalancją, co sprawia, że trudno nam poznać ich wagę oraz wczuć się w to, jak mogą czuć się bohaterowie pod wpływem wynikającym z tych sytuacji emocji. Miałam wrażenie, że te wszystkie problemy zostały po prostu wrzucone do tej książki na zasadzie składników do ogromnego gotującego się garnka, ale przez to, że były one wrzucone czasem w nieodpowiednim czasie i ilości, to są nie wyczuwalne w całej końcowej potrawie. Niestety robi to "Kontaktowi alarmowemu" niedźwiedzią przysługę, ponieważ zamiast słodkiego romansu przedstawiającego ważne tematy mamy zwykłą historię  z wątkiem romantycznym na pierwszym planie, którą wcześniej w innych formach mogliśmy już przeczytać.


"Kontakt alarmowy" zmęczył mnie jednakże pewnymi schematami, które znane nam są z wielu powieści tego rodzaju. W większości dziewczyny są złe, niedobre, puste i niewarte zaufania, a jeżeli chodzi o głównych bohaterów to są wyjątkowi i oczywiście niezrozumiani przez wszystkich. Do tego wszystkiego dodajmy to, że Penny zastanawia się, dlaczego Sam do niej pisze skoro ona nie jest nikim specjalnym. Naprawdę? Ile razy już czytaliśmy o tym samych rzeczach? Pod tym względem właśnie "Kontakt alarmowy" mnie zawiódł, bo jest to dość przyjemna książka z prostymi rozwiązaniami, po której niestety spodziewałam się więcej. Nie chcę żebyście nabrali przekonania, że mam coś przeciwko schematom, jednakże w większości smuci mnie to, że autorzy boją się czasem wyjść za ramy i pokazać nam coś nowego zamiast sprawdzonych rzeczy. Wiem, że wiąże się z tym ogromne ryzyko dla samego autora jak i wydawcy, ale czasem chyba warto zaryzykować, prawda?

Powieść Mary H.K. Choi bardzo przypominała mi przeczytaną już jakiś czas temu "Fangirl" autorstwa Rainbow Rowell, więc jeżeli czytaliście ją  i przypadła Wam ona do gustu to myślę, że "Kontakt alarmowy" może Wam się spodobać. Książkę rekomenduję, więc Wam właśnie teraz, kiedy temperatura staje się coraz niższa, a my potrzebujemy czegoś, co dodatkowo rozgrzeje nas pod kocykiem w te wieczory. Więc jeżeli przymkniecie oko na pewne niedociągnięcia i zamiast krytycznie patrzeć na całą historię po prostu się w niej zatracicie, to odnajdziecie w historii Penny i Sama coś wyjątkowego, co pochłonie Was przynajmniej na jeden wieczór, a może i nawet więcej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!


Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)