"Nie pozwól mi umrzeć" - Krzysztof Koziołek [Przedpremierowo]


To moje pierwsze spotkanie z twórczością Krzysztofa Koziołka. I choć na swoim koncie ma już kilkanaście powieści, to przyznam szczerze, że nigdy nie słyszałam o nim. I jestem z tego powodu zawiedziona swoją niewiedzą. Najnowsza książka „Nie pozwól mi umrzeć” Krzysztofa Koziołka powaliła mnie na kolana. Jeśli wcześniejsze powieści tego autora są równie dobre – od dziś nadrabiam zaległości.

                                                Tytuł: „Nie pozwól mi umrzeć”
Autor: Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura tekstów
Premiera: 28 listopada 2018 r.

Trzy różne wątki, trzy różne postacie i prawie do połowy książki brak wyraźnego związku między nimi. Już byłam niemal pewna, że nic ich ze sobą nie połączy. O naiwności moja.

Damian Saran zgłasza zaginięcie na policję swojej żony, która pracowała w firmie reklamowej. Sasza zajmowała się głównie obsługą firmy farmaceutycznej. Pewnego dnia nie wraca z pracy. Wszyscy poddają w wątpliwość opinię Damiana, że coś musiało się jej stać. Nawet policja sugeruje ucieczkę małżonki. Jednak mężczyzna ma przeczucie, że żona od niego nie mogła ot tak odejść bez słowa. I bez znaczenia jest fakt, że na końcu „wysłanego przez nią” sms’a brakuje kropki. On wie swoje. Postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co się stało z jego ukochaną Saszą.

Dalia Chyba świeżo rozwiedziona kobieta. Bardzo cierpi po stracie córki, która zmarła ponad rok temu. Nie umie sobie poradzić z jej odejściem, a przede wszystkim ze znieczulicą lekarzy. O śmierć córki obwinia szczepionkę, po której jej ukochane dziecko dostało powikłań. Niestety nikt z lekarzy czy pielęgniarek nie chce pomóc kobiecie w udowodnieniu jej podejrzeń. A słowa córki wypowiedziane tuż przed śmiercią nie dają jej spokoju. Kobieta postanawia wszystkim udowodnić, że jej podejrzenia są słuszne.


Ryszard Grodzki podczas przymusowego urlopu dostaje nieformalne zlecenie od swojego kolegi jeszcze z czasów szkolnych. Ma nieoficjalnie dowiedzieć się, czy faktyczną przyczyną śmierci jego bratanicy Magdy Kuśmider był wybuch gazu w jej mieszkaniu. Takie były ustalenia miejscowej policji i prokuratury. Początkowo wszystkie ustalenia Grodzkiego potwierdzają wersję prokuratury. Jednak wystarczyła jedna rozmowa z kolegą, by uzyskać pewność, że coś więcej jest na rzeczy i lekarka najprawdopodobniej została zamordowana.

Co połączy te trzy wątki, których akcja toczy się gdzie indziej? Co może mieć wspólnego policjant z Zielonej Góry, konserwator dźwigów osobowych z Wrocławia i rozwódka z Poznania? Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury „Nie pozwól mi umrzeć” autorstwa Krzysztofa Koziołka.
„Wodził wzrokiem po różnokolorowych czółenkach, botkach i kozaczkach, za cholerę nie mogąc sobie przypomnieć wszystkich. […] Nic z tego, nie miał bladego pojęcia, czy i czego brakuje w pokaźnym zbiorze. […] Nie zamierzał jednak na tym poprzestawać, zajął się szafą i wkrótce miał już pewność, że coś jest na rzeczy.”
Powieść Krzysztofa Koziołka łączy w sobie elementy kryminału i thrillera medycznego. Fabuła jest niezwykle przemyślana. Nie ma tu mowy o niedociągnięciach czy niejasnościach. Akcja powieści toczy się niezmiernie szybko, co chwilę pojawiają się nowe zwroty akcji. A uzyskane nowe informacje wprowadzają wiele nowych niewiadomych, by na końcu powieści ułożyć się w jedną logiczną całość. Opisy medyczne, które pojawiają się na łamach powieści, są przytoczone w bardzo jasny i przystępny sposób, bez nadmiernego używania fachowego słownictwa medycznego.
„Szwagierka z dziecięcego mieszka kilka domów od niej… - Jeszcze bardziej ściszyła głos. – Niedawno tej kobiecie zmarło dziecko, dziewczynka. Ale jej się wydaje, że ona wciąż żyje.”
Sami bohaterowie są jakby wyjęci z życia. Mają swoje wady i zalety, a kiedy trzeba potrafią też użyć przemocy do słusznych celów. Komisarz Grodzki momentami działa na granicy prawa, dla niego najważniejsze jest dotarcie do prawdy i ukaranie winnych. Również Dalii Chyba i Damiana Sarana nie powstrzyma widmo trafienia za kratki, kiedy zaistnieje potrzeba złamania prawa.

Krzysztof Koziołek porusza bardzo ważną kwestię – firm i koncernów farmaceutycznych, prowadzonych przez nich badań i fałszowania wyników. Nie od dziś wiadomo, że te korporacje zrobią wszystko, by osiągnąć kolosalne zyski nie licząc się ze zdrowiem czy życiem pacjentów.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona książką „Nie pozwól mi umrzeć”. Naprawdę nie spodziewałam się tak dobrej książki, napisanej na tak wysokim poziomie. Lektura tak bardzo mnie wciągnęła, że nie zauważyłam upływającego czasu, a kiedy skończyłam ją czytać, już świtało.

Jeśli ktoś z Was lubuje się w kryminałach czy thrillerach medycznych z czystym sumieniem polecam „Nie pozwól mi umrzeć” Krzysztofa Koziołka. Uważam, że jest ona napisana na poziomie światowym i spokojnie mogłabym postawić w jednym rzędzie z powieściami Palmera lub Cooka – moich guru, jeśli chodzi o thrillery medyczne.

Za możliwość recenzji dziękuję uprzejmości autora i  wydawnictwu:


Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)