Jakub Ćwiek - Kłamca



"Kłamca" Jakuba Ćwieka. Tytuł, o którym słyszałam bardzo dużo oraz autor, którego miałam okazję spotkać już nie raz, a jednak dopiero teraz najgłośniejszy tytuł spod jego pióra trafił w moje ręce. W końcu dane było mi przekonać się, o czym jest ta książka i zmazać wszystkie nieprawdziwe o niej wyobrażenia, które pojawiały się w przeszłości w mojej głowie, ponieważ "Kłamca" okazał się całkowicie inną powieścią niż ją sobie wcześniej wyobrażałam...

Tytuł: Kłamca
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non // SQN

Bóg odszedł, a przynajmniej nikt go nie widział już od dawien dawna. Zanim zniknął ludzie otrzymali od niego wolną wolę, wyobraźnię oraz wiarę, przez co mogli stworzyć sobie nowych bogów, w których by wierzyli i których prawom by się podporządkowywali. W tym chaosie, który nastał tam na górze Aniołowie próbują wybyć się na dominująca pozycję, do której dotrzeć będą musieli dopuścić się chwytów niekoniecznie czystych. Jednak nie będą musieli łamać swojego prawa, ponieważ od nieczystych zagrań mają swojego nordyckiego cyngla - boga ognia i kłamstwa. To on będzie wkraczał do akcji w każdej chwili, bo kto inny tak dobrze odnalazłby się zarówno pośród różnych istot mitycznych, jak i pośród ludzi, jak nie Loki?


Na początku gwoli ścisłości wspomnę, że nie czytałam "Kłamcy" sprzed edycji samego autora, więc trudno odnieść mi się do tego, czy to wydanie rzeczywiście jest lepsze od swojego pierwowzoru. Z tego powodu w mojej opinii będę odnosić się tylko do najnowszego wydania. Tak jak wspomniałam - długo wokół tej książki chodziłam. Jednak nigdy nie było mi z nią po drodze. I trochę żałuję, ponieważ myślę, że kiedyś na pewno bardziej by mi się podobała niż teraz. Moje wyobrażenie o niej urosło trochę do rozmiarów legendy przez co zderzenie z rzeczywistością, było dla mnie trochę niekomfortowe. "Kłamca" okazał się dla mnie małym zawodem, ponieważ mimo że spodziewałam się po części tego, co na mnie w tej historii czekało, to jednak trochę nie przemówiło do mnie wykonanie i samo poprowadzenie tej historii.  


"Kłamca" napisany jest w bardzo prosty i przystępny sposób. Łatwy styl w połączeniu z dużą dawką specyficznego humoru oraz z całym workiem niezatrzymującej się akcji sprawia się naprawdę znakomicie. Autor pokazuje, że potrafi bawić się konwencjami gatunkowymi oraz że jego miłość do popkultury jest tak ogromna, że przemyca ją jak tylko może do wykreowanego przez siebie świata. W związku z czym niektóre książkowe sceny dla uważnego czytelnika mogą wydawać się bardzo podobne do tych gdzieś już obejrzanych w kultowych filmach. 

Bardzo dużym zaskoczeniem dla mnie było to, że "Kłamca" okazał się zbiorem opowiadań, które co prawda mają pewną chronologię i z których da się wyczytać ogólny zarys całej historii, ale w których nadal brakuje pewnej płynności i ciągłej linii fabularnej, która by mogła pomóc nowemu czytelnikowi "Kłamcy", takiemu jak ja, w pełni wgryźć się w ten świat. Niektórzy autorzy tak zaczynają swoje serie - od opowiadań właśnie - jednak myślę, że w tym wypadku nie sprawiło się to dobrze. Rozumiem, że do pokazania współczesnej roli Lokiego mogłoby się wydawać, że krótkie historie będą lepszą formą, ale ja bym widziała tu takie dobrze napisane origin story rodem z Marvelowskich filmów. Zastanawiam się nad tym, czy następne tomy również napisane są w taki sposób. Ponieważ forma, w której opowiadana jest historia Lokiego nie przypadła mi za bardzo do gustu, wobec czego obawiam się sięgnąć po następne tomy. Jednakże jeżeli okazałoby się, że mielibyśmy w nich do czynienia już z całkowicie inną konstrukcją, to myślę, że może przyjęłabym kolejne zlecenie od Stróżów i poszłabym wykonać zlecenie razem z Lokim. 


Sama forma nie jest jednak rzeczą, która przyczyniła się do mojego sumarycznego zawodu "Kłamcą". Mimo że pisałam wcześniej, że dobrze się tę książkę czyta i że dostarcza dużej dawki akcji oraz humoru, to nie przekłada się to niestety na samą fabułę, którą uważam za mało porywającą i trochę chaotyczną. Nie mogłam się wczuć w żadne opowiadanie i tylko "Krew baranka" potrafiła mnie zaangażować, czego niestety nie mogę powiedzieć o pozostałych historiach. A szkoda! Ponieważ czuję, że można by było z tych historii wyciągnąć znacznie więcej. Bardziej pokombinować z innymi wierzeniami, rozbudować te historie, sprawić żeby czytelnik w pełni dał się porwać temu światu, a nie jedynie posłużył się nim jako niezobowiązującą wyskocznią od codziennych trosk.

Cały obraz "Kłamcy" ratuje po części sam tytułowy bohater. Loki jest takim typową zawadiacką, badassową postacią. Może jest trochę przerysowany w tej swojej cool aparycji, jednak bardzo dobrze się sprawdza jako nasz przewodnik, po tym świecie. Zabawia czytelnika słowem i niekonwencjonalnym podejściem, do niektórych spraw, bo w końcu hej, przecież nie ograniczają go żadne boskie zakazy i nakazy. Nordycki bóg ognia i kłamstwa jest najjaśniejszym punktem historii i widać, że to ona została dla niego stworzona, a nie inaczej. Szkoda tylko, że na tyle Lokiego nie wyróżnia się już nikt, ponieważ myślę, że do poskromienia tak przydałby mu się równie charyzmatyczny partner.


Czy mieliście okazję zapoznać się już wcześniej z "Kłamcą" albo może inną twórczością Jakuba Ćwieka? Może polecicie mi kontynuowanie serii, a może całkiem inną książkę jego autorstwa? Dajcie znać!




Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN!




Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)