"Krzyk w stronę świata" - Tamasz Szlijan [Przedpremierowo]

Świąteczny czas spędziłam na lekturze najnowszej książki Tomasza Szlijana. Wciągnęła mnie. Mam nadzieję, że i Wy znaleźliście czas na jakąś ciekawą lekturę w ten magiczny czas.
Tytuł: "Krzyk w stronę świata"
Autor: Tomasz Szlijan
Wydawnictwo: Novea Res
Premiera: 10 stycznia 2019 r.

W Wodzisławiu Śląskim dochodzi do tragedii. Nieznany zamachowiec atakuje w miejscowej szkole. W zamachu giną zarówno uczniowie, nauczyciele jak i  członkowie brygady antyterrorystycznej, którą dowodzi Dobreman. Akcja pojmania zamachowca niestety  nie powodzi się, a sam dowódca ledwo uchodzi z życiem.

W dalszej części powieści cofamy się w czasie i poznajemy mroczne tajemnice niektórych mieszkańców miasteczka. Okazuje się, że mają one ścisły związek z zamachem. Komu zależało na tym, aby zniszczyć Joannę nauczycielkę niemieckiego i instruktorkę tańca, Laurę - jej córkę, Justynę jej brata Luisa - uczniów tutejszej szkoły oraz kilka innych osób? O zamach zostaje oskarżony jeden z uczniów. Jednak jego najlepszy przyjaciel Alex i kilka innych osób w tym Doberman nie wierzą w winę chłopaka. Rozpoczynają prywatne śledztwo. Do czego ono doprowadzi? Czy dowiedzą się, kim był zamachowiec i jakie miał motywy swojego działania?
"Zachowanie drugiej osoby jest nieprzewidywalne nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że wszystko o niej wiemy. Może z niektórych spraw warto zwierzać się anonimowo, by uniknąć niepotrzebnych ran i z bólem znosić upokorzenie?"
"Krzyk w stronę świata" jest powieścią, którą czyta się z zapartym tchem. Trzyma w napięciu, a niektóre opisy są dość drastyczne. Niestety momentami fabuła nie jest spójna. Bo jak to możliwe, że w kilka dni po zamachu na terenie zniszczonej wybuchem szkoły odbywa się wiec wyborczy?  Takich przykładów mogłabym znaleźć więcej.

Te niedociągnięcia rekompensuje akcja. Jest szybka, wartka i zaskakująca. Jej zwroty są tak zaskakujące, że czasami wbijają w fotel. Same postaci są dobrze scharakteryzowane. Nie są nijak przerysowane. Doskonale się wpisują w całą historię.

 Jak już wcześniej wspomniałam cała historia trzyma w napięciu. Jedynie ostatnie trzydzieści stron jest trochę nijakie. I choć bystry czytelnik spokojnie wcześniej odgadnie jaki jest finał, to zakończenie mogłoby być bardziej emocjonujące. A jest już ono bez napięcia.

Niemniej jednak pomimo kilku niedociągnięć "Krzyk w stronę świata"  oceniam pozytywnie. Nie żałuję poświęconych jej dwóch wieczorów. Z pewnością sięgnę jeszcze po książki Tomasza Szlijana. Was również do tego zachęcam.

Za możliwość podzielenia się z Wami opinią dziękuję wydawnictwu:

Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)