Miroslav Zamboch - Łowcy


Zapraszam Was dziś na przygodę do świata całkowicie nam nieznanego. Do świata tak fascynującego, że pewnie niejeden z nas marzył, by się w nim znaleźć i na własne oczy zobaczyć to, co żyło na Ziemi parędziesiąt milionów lat temu. Miroslav Zamboch postanowił puścić wodze fantazji i za sprawą schematu inicjującego, dobrze wszystkim znanego - "co by było gdyby", zabiera czytelnika w podróż do przeszłości, aż do mezozoiku,  gdy planeta była jeszcze królestwem dinozaurów. 

Tytuł: Łowcy
Autor: Miroslav Zamboch
Wydawnictwo: Fabryka Słów




Mark jest młodym, aspirującym naukowcem pracującym w instytucie nad tajemniczym i z pozoru nudnym projektem "Skok kuzalny". Po godzinach jednak lubi mocniej przycisnąć pedał gazu i podczas jednej z wyścigowych przejażdżek trafia do nadbrzeżnej restauracji, gdzie spotyka swojego dawnego przyjaciela wraz z grupką zapalonych myśliwych. Z pozoru jednorazowe spotkanie przeradza się prehistoryczną wyprawę myśliwską, gdy okazuje się, że z odkrycia Marka wektorów umożliwiających podróż w czasie tam i z powrotem, można ukręcić całkiem dochodowy interes. Nic nie stanie na przeszkodzie pomiędzy łowcami a ich niezwykłą zwierzyną, w końcu jaki inny myśliwy na świecie jest w stanie pochwalić się dinozaurzym trofeum? 




"Łowcy" już od pierwszych stron przykuli moją uwagę. Ciekawy pomysł na historię, pełne humoru dialogi i trzymająca w napięciu akcja. Należę do osób, które lubią bardzo filmy spod szyldu Jurassic Park, mimo ich czasem rażących sprzeczności i głupotek. Dlatego nie mogłam przepuścić okazji przeczytania pozycji związanej z dinozaurami. Fascynacja tymi niezwykłymi gadami nie udziela się tylko mi, również bohaterowie "Łowców" czują ogromną, wręcz namacalną, ekscytację spotkaniem w cztery oczy z tymi stworzeniami, choć oczywiście każdy z innych powodów. I tak oto grupka uzbrojonych po zęby myśliwych z parą naukowców trafia do niegościnnego mezozoiku, w którym przyjdzie im walczyć o przetrwanie przez sześćdziesiąt jeden dni.

Ogromnym plusem tej książki jest przede wszystkim jej klimat. "Łowcy" są książką, w której napięcie i strach przez nieznanym wprost wylewają się ze stron. Zagrożenie czyha na bohaterów zza każdego rogu i wkrótce okazuje się, że łowcy stają się bardziej ofiarami niż drapieżnikami. Autor bardzo ciekawie zobrazował czytelnikowi swoją wizję mezozoiku i swoje wyobrażenie o żyjących w tamtych czasach stworzeniach. Jego wizja wypada na stronach tej powieści bardzo wiarygodnie i choć odbiega czasem od znanych nam już faktów o prehistorycznym świecie, to i tak z łatwością jesteśmy w stanie uwierzyć autorowi. 



Zawodzi niestety tu jednak sam rozwój postaci. Odczuwalne jest to, że autor w większości postanowił skupić się na kreacji świata i akcji, na czym niestety stracili bohaterowie. Jedynie wyróżnia się wśród nich nasz główny bohater i zarazem przewodnik po tym świecie - Mark. On jako jedyny posiada odpowiednią głębię, żeby czytelnik mógł choć na trochę przejąć się jego losem. Mimo naelektryzowanych dialogów reszta postaci wypada po prostu bardzo schematycznie i blado. W szczególności zawiodłam się tutaj na postaci Alice i Henrego, które częściej powinny wchodzić w interakcję z bohaterem nie tylko przy okazji docinków i piorunujących spojrzeń. "Łowcy" są jednak tego typu powieścią, w której mankamenty dotyczące postaci można łatwo wybaczyć, ze względu chociażby na samą strukturę tej powieści, jak i osadzenie akcji. Jest to historia, która pokazuje walkę człowieka z nieznanym oraz z naturą i nie skupia się przy tym na poszczególnych jednostkach. Jeżeli nie przykładacie wobec tego wagi do dobrze napisanych postaci i oczekujecie tylko drapieżnej i brutalnej historii, to myślę, że przy "Łowcach" będziecie się dobrze bawić. 


"Łowcy" są w większości wypełnieni dynamiczną akcją. Zdarzają się oczywiście pewne momenty przestoju, jednak moim zdaniem nie wpływają one za bardzo na tempo akcji w książce. Na postępujących po sobie wydarzeniach budowane jest napięcie, które z sceny na scenę narasta, aż do punktu kulminacyjnego, podczas którego sprawy przybierają nieoczekiwany, przynajmniej dla mnie, obrót gatunkowy. Nagle z powieści przygodowej, podsycanej grozą rodzi się w pełnym momencie brutalny slasher. Bohaterowie dosłownie pływają w krwi, a ilość przeciwników, z którymi przychodzi im się mierzyć jest niewyobrażalna i mocno moim zdaniem przesadzona, co sprawia, że momentami niektóre sceny wydawały mi się absolutnie oderwane od książkowej rzeczywistości. Sprawiło to, że końcówkę książki czytałam już z mniejszą przyjemnością, niż jej wstęp i środek. Wydaje mi się, że rozumiem zamysł autora i domyślam się do czego chciał doprowadzić tym zwrotem, jednak osobiście dla mnie to po prostu nie zagrało. 


Na koniec wspomnę, że wydanie "Łowców", które możecie zaobserwować na zdjęciach, jest tym dotychczas najnowszym i układającym się w ładną, spójną całość z innymi wydanymi ,również przez wydawnictwo Fabryka słów, książkami tego autora. Za ilustracje natomiast odpowiada niezastąpiony Dominik Broniek.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów!

Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)