Daniel Waters - Wciąż cię widzę


Rynek powieści młodzieżowych zwłaszcza w ostatnich miesiącach pęka w szwach. Pojawiło się mrowie ciekawych pozycji, które warte są uwagi i takich, które na uwagę czytelnika raczej nie zasługują. „Wciąż Cię widzę” ku mojemu zadowoleniu oscyluje wokół pierwszej grupy i jest jedną z ciekawszych propozycji na rynku wydawniczym.

Tytuł: Wciąż Cię widzę
Autor: Daniel Waters
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Po Wydarzeniu nic już nie jest takie samo. Duchy nawiedziły cały świat. Pojawiają się wszędzie, w miejscach z pozoru nic nie znaczących i powtarzających czynności, które wykonywały za życia. Te obrazy stały się przykrą codziennością dla wszystkich, którzy żyją w świecie po Wydarzeniu. Veronica, tak jak i większość ludzi, przywykła już do ich widoku. Jednak widm zaczyna przybywać i gdy w jej łazience pojawia się duch zmarłego nastolatka, postanawia wraz z przyjacielem Kirkiem odkryć prawdę o wydarzeniach z przeszłości.



"Wciąż Cię widzę" jest powieścią osadzoną w świecie postapokaliptycznym,  w którym świat jaki znamy został opanowany przez duchy. Pojawiają się one jako obrazy, projekcje, które w żaden sposób nie są w stanie wpłynąć na rzeczywistość. Po prostu pojawiają się w ciągu dnia na parę chwil, by wykonywać czynności, które wykonywały w danym miejscu w przeszłości. Dość intrygującą wizję na ten świat miał autor Daniel Waters, jednak nie wykorzystuje jej w pełni, ponieważ w "Wciąż Cię widzę" osadza wątek kryminalny, który staje się główną osią fabuły w tej powieści. Natomiast cały świat po Wydarzeniu wraz z paranormalnymi konsekwencjami pozostaje tłem do wydarzeń i bohaterów. Jednak, co warto wspomnieć, nadal dość istotnym tłem, bez którego nasi bohaterowie nie poradzili by sobie w żaden sposób.


"Wciąż Cię widzę" napisana jest z perspektyw różnych bohaterów. Ma to swoje niewątpliwe plusy, ale również i minusy. Zaletą takiej narracji jest możliwość spojrzenia na opowiadaną przez Daniela Watersa historię z różnych stron i bliższe zapoznanie się z rzeczywistością, z którą mierzą się bohaterowie tej powieści. Niestety wadą jest to, że dość wcześnie poznajemy zamiary poszczególnych postaci, co sprawia, że na dalszych etapach powieści ciężko jest mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu. Dzieję się tak, ponieważ dane wydarzenia są konsekwencją czynów tych postaci, które mogliśmy prześledzić praktycznie od początku. Przede wszystkim mam tu na myśli postać nauczyciela Bittner, którego można było zbudować owiewając go aurą tajemnicy. Jestem jednak bardzo zadowolona z tego, jak autor zbudował te postacie. Nie zachowują się sztucznie ani wymuszenie, co sprawia, że nabierają w naszych oczach realnych kształtów.


Cenię w tej powieści to, że jest bardzo prosta w swojej formie. Jasne zarysowanie fabuły, nieskomplikowana historia, dobrze poprowadzona akcja, jak i sam objętościowy format tej powieści. Sprawia to, że "Wciąż Cię widzę" czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nie jest to książka wyjątkowa, przełamująca schematy. Ale w swojej prostocie daje czytelnikowi prosty przekaz o ulotności życia, o miłości do naszych bliskich i poświęceniu, które jesteśmy w stanie dokonać dla nich. 



W celu dopełnienia recenzji podzielę się również z Wami moimi wrażeniami z filmu. "Wciąż cię widzę" nie odbiega od schematu i zdecydowanie lepiej wypada w książkowej wersji aniżeli jej filmowej adaptacji. Myślałam, że na moją ocenę znacznie wpłynie moje z góry negatywne nastawienie do aktorki odtwarzającej główną rolę -Belli Thorne, jednak bardziej nie spodobały mi się scenariuszowe zmiany odnośnie do fabuły. W szczególności nie mogłam przeżyć, tak znacznej zmiany postaci Kirka, który z książkowego dobrego chłopca zmienia się na ekranie w klasycznego bad boya. W filmie zostaje również wyjaśniony wątek Wydarzenia, co stoi w dość dużej sprzeczności do Wydarzenia książkowego, które na kartach powieści pozostaje niewyjaśnionym i niewytłumaczalnym zjawiskiem, które pochłonęło miliony istnień na całym świecie.

Jeżeli przyjdzie Wam wybierać - książka czy film, to nie wahającie się ani chwili i wybierzcie powieść Daniela Watersa. Może jej lektura zajmie Wam trochę więcej czasu niż jednorazowy  98-minutowy film, ale zdecydowanie warto.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu! 

Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)