Adam Silvera - Nasz ostatni dzień


To już trzecia książka amerykańskiego pisarza, którą mam okazję recenzować. Poprzednie tytuły "Raczej szczęśliwy, niż nie" oraz "Zostawiłeś mi tylko przeszłość" jak już wiecie wywarły na mnie ogromne wrażenie. Adam Silvera wyrobił sobie u mnie już opinię autora wyjątkowego, piszącego wspaniałe książki o samoakceptacji i o godzeniu się ze swoją odmiennością. Dlatego nie mogłam przegapić kolejnego tytułu jego autorstwa, który ukazał się na polskim rynku wydawniczym. Nie będę owijać w bawełnę i od razu napiszę, że "Nasz ostatni dzień" jest istną wydawniczą perłą.

Tytuł: Nasz ostatni dzień
Autor: Adam Silvera
Wydawnictwo: We need YA

Czy chciałbyś znać dzień swojej śmierci? Wiedzieć, że za mniej niż 24 godziny zakończy się w tajemniczy sposób Twoje życie? Śmierć przychodzi niespodziewanie dla wszystkich, jednak w świecie, w którym żyje Matheo i Rufus osoby, których życie zakończy się danego dnia otrzymują krótko po północy telefon od Prognozy Śmierci. Pracujący w niej heroldowie przekazują informację o czyhającej, niechybne śmierci z kondolencjami i życzeniem przeżycia ostatniego dnia jak najlepiej. Trudno jest jednak pogodzić się z takim telefonem, gdy nie skończyło się nawet jeszcze osiemnastu lat, a życie jeszcze przed chwilą wydawało się rozległe i pełne możliwości. Przed takim faktem zostaje postawionych dwóch chłopców, których drogi skrzyżują się w ich Dniu Ostatecznym. 



"Nasz ostatni dzień" jest kolejną piękną i wzruszającą powieścią Adama Silvery. Tak jak i w przypadku jego poprzednich książek, lektura przyszła mi bardzo łatwo i z zaskoczeniem uświadomiłam sobie, jak szybko ją przeczytałam, a właściwie pochłonęłam. Chusteczki podczas lektury znowu w moim przypadku były konieczne, ale wiedziona doświadczeniem z poprzednich książek autora, tym razem nie dałam się zaskoczyć i zasiadając do czytania miałam małą paczuszkę przy sobie przygotowaną. Adam Silvera w sposób bardzo dojrzały i świadomy buduje świat jego wizji naszej teraźniejszości, w której ludzie na mniej niż 24 godziny przed śmiercią otrzymują telefon od Prognozy Śmierci. Już sama taka instytucja wywołuje nie tylko dreszcze, ale również pytania i refleksje. Czy gdybyśmy mogli, to czy chcielibyśmy poznać datę naszej śmierci? Czy przyniosłoby to nam ukojenie, a może ból i cierpienie? W taki świat wplata autor losy dwóch młodych bohaterów wywodzących się z różnych światów, a których jednak mimo wszystko połączy ich Dzień Ostateczny.



Adam Silvera po raz kolejny kreuje w sposób przemyślany swoich bohaterów. To chyba jest już główna cecha jego książek, tworzenie wielowarstwowych głównych postaci. Matheo i Rufus w oczach czytelnika natychmiast nabierają kształtów i realizmu. Są wyjątkowi, jednak w każdym z nich zauważalny jest odłamek kogoś kogo znaliśmy lub znamy. W tej poniekąd ich uniwersalności tkwi ich ogromna moc, ponieważ łatwo jest wczuć się w ich sytuacje i emocje, które nimi targają. Przypominają oni również o wszystkim, co straciliśmy lub co udało nam się zachować. To wyjątkowe postacie, o których wiem, że przez długi czas już nie zapomnę. Mimo że autor tworząc tę powieść postawił sobie ramy czasowego tego niecałego jednego dnia - Dnia Ostatecznego bohaterów, to w żaden sposób nie daje czytelnikowi zaznać nudy. Z zapartym tchem śledzimy losy bohaterów podczas ich ostatniego dnia i mimo ostrzeżenia w tytule książki, nie sposób nie trzymać za nich kciuków licząc na jakiekolwiek szczęśliwe zakończenie.



Ponownie autor porusza w swoich powieściach problem związany z samoakceptacją, a zwłaszcza trudność w zaakceptowaniu swojej seksualności. Pokazuje, jak bardzo zniewolone są dzisiejsze społeczeństwa poprzez oczekiwania i opinię innych. Okazuje się, że często ludzie stają się więźniami tych oczekiwań dążąc nieustannie do zadowolenia innych. Przez to niestety tracą swoje szczęście, zamykają się w sobie i boją się wyjść na świat żyjąc w przekonaniu, że nic dobrego w nim już ich nie spotka. W tych klatach najczęściej zapomina się, jak latać, jak żyć, a Adam Silvera poprzez "Nasz ostatni dzień" pokazuje nam, jak łatwo możemy się z tego zamknięcia uwolnić wskazując na klucze, które od początku były w naszych dłoniach.

Niesamowite jest to, jak bardzo wzruszająca, a przede wszystkim pouczająca dla wszystkich może być historia dwójki nastolatków, których życie ma zakończyć się przedwcześnie. Pokazuje to ulotność życia w sposób dość banalny, a jednak bardzo dobitny. W końcu ile razy słyszeliśmy, że coś jest niewarte naszego czasu, nerwów, ile razy robiliśmy rzeczy niepotrzebne, których potem żałowaliśmy? Ile razy przez własną głupotę zmarnowaliśmy coś i nie udało nam się uzyskać drugiej szansy? Chyba każdy z nas ma na koncie taką historię. Są one w końcu w pewnym sensie urokiem naszego życia, które jest krótkie, a nam najczęściej udaje się to zauważyć dopiero w momencie, kiedy już jest za późno. Dlatego bardzo lubię takie przypominajki o ulotności wszystkiego, jakie w tej książce serwuje nam autor. Mimo swojej oczywistości potrafią w najbardziej oczywistych momentach wylać na głowę czytelnika solidne wiadro lodowatej wody. 



Książki Adama Silvery są pozycjami, z którymi obowiązkowo powinna zapoznawać się dzisiejsza młodzież. W sposób łatwy i przystępny przekazują one wyjątkową mądrość o życiu, samoakceptacji i chwytaniu każdej chwili. Są to książki wyjątkowe, napisane z sercem, co czuć na każdej stronie. Zdecydowanie książki tego autora są pozycjami, z którymi warto się zapoznać i których będę wyglądać. Już nie mogę się doczekać kolejnych powieści spod jego pióra i mam nadzieję, że nie przyjdzie nam na nie długo czekać.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu We need YA!





Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)