Marek Stelar - Blask


Marek Stelar, jak już niejednokrotnie wspominałam to jeden z moich ulubionych pisarzy regionalnych i jeden z lepszych kryminalistów, znaczy pisarzy kryminalnych. Od książki "Rykoszet", która była jego debiutem, nie mogę się rozstać z jego twórczością. 

Z autorem miałam okazję spotkać się podczas Warszawskich Targów Książki, z których relacja już niebawem pojawi się na blogu. Stelarowi powiedziałam to co praktycznie zawsze mu powtarzam "jest dobrze, ale... ustawiłeś sobie bardzo wysoko poprzeczkę "Rykoszetem". Cóż...Marek Stelar sam sprawił, że wymagam od niego znacznie więcej niż od innych autorów, bo wiem, że potrafi. Nie zmienia to jednak faktu, że Blask jest naprawdę dobrą pozycją, o czym w poniżej:

Tytuł: Blask
Autor: Marek Stelar
Wydawnictwo: Videograf

Trzy plany czasowe. Trzy wydarzenia. Jeden wspólny mianownik. Jego blask przyćmiewa wszystko pomimo upływu siedemdziesięciu lat.

Rok 1946. Wiktor Krugły przyjeżdża do swojej siostry, która aktualnie mieszka w Szczecinie. Planuje pozbierać się po przejściach wojennych, jednak już po przyjeździe do miasta zostaje wplątany w sprawę zabójstwa żydowskiego chłopca, znalezionego w parku, z zaciśniętym w dłoni ogromnym brylantem. Nikt nie interesuje się chłopcem, a o brylancie nikt nic nie wie. Wkrótce ginie kolejny żydowski chłopiec. Krugły postanawia działać bez względu na to czy będzie musiał stawić czoła urzędnikom, milicji, czy organizacji Bricha...

Rok 1978. W Szczecinie zostaje uduszona młoda prostytutka, ślady sznura na szyi są charakterystyczne, nie ma wątpliwości co do tego, że był narzędziem zbrodni. W sprawie niemal natychmiast zostaje zatrzymany obywatel zachodnioniemiecki, jeszcze szybciej zostaje jednak zwolniony. Kapitan Służby Bezpieczeństwa postanawia wykorzystać tę sytuację i ugrać jak najwięcej dla siebie. Rozpoczyna się gra...

Rok 2018. Adwokat Agata Prażmowska identyfikuje nastoletnią ofiarę zabójstwa, według niej to jej klientka. Niedługo później umiera jej ojciec, z którym łączyły ją jedynie chłodne relacje. Z każdym dniem dowiaduje się o nim coraz więcej, wszystko wskazuje na to, że jej ojciec nie miał nieposzlakowanej opinii. Agata z pomocą kuzyna Roberta Krugłego angażuje się emocjonalnie w śledztwo na temat jego przeszłości tylko po to by lepiej go zrozumieć.


Umówmy się powieść miejscami należy traktować z pewnym przymrużeniem oka. Zdradzanie tajemnicy śledczej w medialnej sprawie osobie z nią niezwiązanej nie świadczy najlepiej o polskiej policji, tak samo jak próba wydobycia akt z archiwum IPN-u, prokuratury i policji w sposób niezgodny z procedurami i nadmierne zainteresowanie adwokata nieżyjącym klientem z urzędu, a przy tym lekka skaza na jego nieskazitelnym charakterze i lekkie przymknięcie oka na etykę zawodową...ale było to uzasadnione akcją, research jak zwykle był na wysokim poziomie, więc absolutnie nie zepsuło to fabuły, a tym samym i radości z lektury.

Stelar pierwszy raz naprawdę wziął sobie na warsztat postać kobiety - adwokat Agaty Prażmowskiej, czy to był dobry pomysł? Muszę przyznać, że tak. Pomimo tego, że autor zdaje się mylić sukienkę ze spódnicą i uważa, że da się obmyć twarz wodą i zachować przy tym pełny makijaż, to naprawdę dobrze mu poszło. Agata Prażmowska ma charakter, wykonuje konkretny zawód, ma swoje zainteresowania i za wszelką cenę nie tylko stara się poznać swoje korzenie, ale także rozwiązać sprawę kilku zabójstw dokonanych na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Jest to postać ciekawa, posiada wiele cech, które ją wyróżniają, nie jest też nadmiernie wyidealizowana, co wpływa na to, że jej kreacja jest prawdziwa, ale przede wszystkim wewnętrznie spójna, a tego zdecydowanie brakuje wielu bohaterkom tworzonym przez kobiety. Tym samym Agaty Prażmowskiej nie da się nie lubić. Chętnie poznałabym ją jeszcze w innej historii, tym razem na planie tylko współczesnym, a przynajmniej w przeważającej mierze współczesnym. Mecenas Prażmowska nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Trzy plany czasowe? Normalnie powiedziałabym stanowczo "nie", to zbyt wiele, ale akurat Stelar całkiem nieźle radzi sobie w takim wydaniu i być może właśnie to stanowi jego atut. Dobrze zaplanował każdy plan czasowy, historie były spójne i ściśle ze sobą powiązane. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to brak nałożenia się na siebie tych trzech płaszczyzn czasowych. Nie wymagam od autora, żeby połączył ze sobą wątek rozciągnięty na przestrzeni siedemdziesięciu lat w jeden, ale skoro każdy plan wynikał bezpośrednio z drugiego i zachowana była przy tym chronologia czasowa, to jednak scalenie tych planów mogłyby być wyraźniejsze.

Uwielbiam pióro Stelara. Autor w każdym swoim kryminale rozbudowuje sferę obyczajową, która umyka niektórym autorom, tworzy ciekawych i realistycznych bohaterów, a przy tym w bardzo dużej mierze trzyma się rzeczywistości. Blask pokazał, że Stelar potrafi również rozplanować trzy płaszczyzny czasowe, stworzyć różnorodnych bohaterów pasujących do każdego z nich i zaplanować historię ze wspólnym motywem, który je scala, a to zdecydowanie nie jest proste. To siódma książka Stelara. Widać, że zna wagę swojego pióra, wypracował sobie swoją własną jakość i konsekwentnie się jej trzyma, pozwalając sobie jedynie na drobne odchylenia powyżej lub poniżej niej.

Muszę jednak przyznać, że w tej książce, być może ze względu na trzy plany czasowe lub samą intrygę kryminalną, znacząco ucierpiała płynność akcji. Najpierw wszystko toczy się bardzo powoli, później odrobinę szybciej, potem znowu wolniej, na końcu pędzi na łeb na szyję aż do punktu kulminacyjnego. Wydaje się też, że każdy plan czasowy ma własne tempo akcji. No tak się nie robi. Akcja powinna albo utrzymywać stałe tempo z drobnymi odchyleniami, albo powoli wzrastać. Nie powinno być tak, że dochodzimy długo do właściwej akcji, a później nagle punkt kulminacyjny fabuły rozgrywa się zaledwie na kilkunastu stronach. Przynajmniej w mojej ocenie wprowadziło to lekką dysharmonię.

Marek Stelar, to wciąż niedoceniany i często niezauważany polski autor, a szkoda, bo ma bardzo wiele do zaoferowania. Nie mam wątpliwości, że Blask przyćmi swoim blaskiem niejedną historię kryminalną i niejeden kryminał retro, warto zwrócić więc na niego uwagę. W skrócie? Blask "blaszczy".
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)