"Szczęście na wyciągnięcie ręki" - Agnieszka Krawczyk


Gdy za oknem szaro, pochmurno i deszczowo tym chętniej sięgam po lekturę. Tym razem padło na trzeci tom cyklu Uśmiech losu Agnieszki Krawczyk. "Szczęście na wyciągnięcie ręki" to kontynuacja wcześniejszych "Kamienica pod Szczęśliwą Gwiazdą" oraz "Dobre uczynki". Ponoć im dłużej czeka się na coś, tym rosną oczekiwania. Czy Agnieszka Krawczyk sprostała im?

Tytuł: "Szczęście na wyciągnięcie ręki"
Autor: Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo: Filia 

Kontynuacja losów bohaterów, których już doskonale znamy z poprzednich części, wcale nie oznacza, że będziemy się nudzić. W zasadzie wszyscy mieszkańcy kamienicy przy ulicy Gwiaździstej potrafią nas zaskoczyć. Każdy ma do wykonania "dobry uczynek" by otrzymać zajmowane przez siebie mieszkanie. Czy będą potrafili wykonać zadanie?

Agnieszka Krawczyk wprowadza również nowych bohaterów, w tym nowych lokatorów do kamienicy. Z faktu tego oczywiście nie jest zadowolony Jacek. Ale zarówno Helena, Miranda i Zuzanna popierają decyzję spadkobiercy kamienicy. Kim jest nowy "lokator"?

Ogólnie na Gwiaździstej wiele się dzieje. Trwają prace przy tworzeniu ogrodu społecznego, pojawia się "bezdomny" Feliks, który swoje zatrudnienie znajduje w fundacji, życie pań Werde zostaje wywrócone do góry nogami, a Marta i Jacek również przechodzą metamorfozę.

Autorka umiejętnie wprowadziła nowe wątki i bohaterów. Cała historia nabiera tempa. Bieg wydarzeń szybko się rozwija i w zasadzie nie można się nudzić. Do tego powieść zawiera tak wiele mądrych i cennych słów, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.
"Źle jest oceniać ludzi po pozorach, to bardzo niegodziwe. Człowiek powinien być otwarty na innych, bo sam może na tym zyskać. Ciekawość drugiego jest jak ciekawość świata - nic się nie traci, a wiele można się nauczyć."
Agnieszka Krawczyk pokazuje nam czym jest dobro, uczy dobrych uczynków,  które wcale nie muszą być spektakularne i na pokaz. Widzimy na przykładzie bohaterów "Szczęścia na wciągnięcie ręki", jak jeden pozytywny odruch serca powoduje efekt domina, a wręcz lawinę pozytywnych zdarzeń. Bo dobro ponoć wraca do nas po stokroć.

Widzimy również, że nasze życie jest ulotne i przemijalne, zatem nie warto tracić czasu na bzdury i złośliwości. Bo jak przekonuje nas autorka:
"Żyje się tylko raz i to bez względu na czas jaki otrzymamy - krótko. Po co dodatkowo, i na własne życzenie, zatruwać sobie te chwile?"
Pomimo tego, że tak wiele się dzieje, że mamy możliwość poznać nowych bohaterów, to cała powieść spełnia swoje zadanie. Nie ma wprawdzie w trakcie czytania czasu na refleksje, bo chęć dowiedzenia się, kim jest tajemniczy donator jest silniejsza. Refleksja przychodzi później po przeczytaniu ostatnich zdań. Choć powiem szczerze, że właśnie takiego zakończenia się spodziewałam po przeczytaniu drugiego tomu. Jednak pewność zyskałam  już po przeczytaniu mniej więcej jednej trzeciej tej powieści. Nie jest ot jednak tak oczywiste jakby się mogło wydawać.

Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po cała trylogię "Uśmiechu losu", bo niestety jeśli ktoś nie czytał poprzednich dwóch części może mieć problemy w połapaniu się w całej historii. Więc jeśli ktoś jeszcze nie zna tego cyklu, niech koniecznie po niego sięgnie. A tych co znają pewnie nie muszę przekonywać do przeczytania ostatniej części. 
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)