"Aby do mety" - Joanna Kruszewska


Wydawało mi się, że przeczytałam wszystkie powieści Joanny Kruszewskiej. Ucieszyłam się, widząc jej "najnowszą" książkę zatytułowaną "Aby do mety". Jakie było moje zdziwienie, że jest to wznowienie jej pierwszej powieści. Czasami i mnie można zaskoczyć.

Tytuł: "Aby do mety"
Autor: Joanna Kruszewska
Wydawnictwo: Replika

Już z samej okładki widać, że metą ma być ślubny kobierzec. Do tego dąży główna bohaterka Mirosława. Stawia sobie za cel doprowadzenie przed ołtarz swojego partnera Łukasza. Mira jest obecnie panią historyk poszukującą nowej pracy w zupełnie innej dziedzinie niż pracowała do tej pory. Jej narzeczony Łukasz jest za to pracoholikiem zapatrzonym w czubek własnego nosa, który po pracy siada przed telewizorem z pilotem w ręku i wymaga obsługiwania przez swoją dziewczynę.

Mira zaślepiona swoją miłością do narzeczonego nie dostrzega jego wad. Daje sobą "pomiatać" i wmawiać sobie różne rzeczy. Tyle, że pewnego dnia jej życie się zmienia. Dziewczyna dostaje ciekawą pracę, a  w jej otoczeniu pojawiają się inni mężczyźni. Powoli zaczynają jej spadać klapki z oczu. Co z tego wyniknie? Czy również Łukasz przejrzy na oczy i zacznie się starać?  Czy metą okaże się długo wyczekiwany ślub?
"Ten, kto ma dużo, chciałby jeszcze więcej i , prawdę powiedziawszy, zupełnie nie docenia tego, co ma. A ten, który nie ma zupełnie niczego, jest w stanie docenić najdrobniejsze błahostki."
Książkę Joanny Kruszewskiej czyta się przyjemnie. Nie zaskakuje tak bardzo jak jej poprzednio czytane przeze mnie powieści. Akcja powieści jest dość wolna, a sama fabuła nie wnosi nic odkrywczego. Niemniej jednak uważam, że jak na debiut literacki autorka poradziła sobie całkiem nieźle.


Polubiłam bohaterki powieści "Aby do mety". Przyjaciółki Mira, Agnieszka i Ula są od siebie tak różne, że aż trudno uwierzyć, że mogą się ze sobą przyjaźnić. Ale to właśnie dzięki ich postaciom  książka nabiera charakteru i Mirosława dostrzega pewne mankamenty związku z "panem idealnym".

Denerwowała mnie postać Łukasza oraz wszystko wiedzącej mamy Miry. Normalnie nóż w kieszeni mi się otwierał jak czytałam ich "teksty" i sposób traktowania głównej bohaterki.

Joannę Kruszewską można lubić lub nie. I choć niektórzy twierdzą, że "Aby do mety" jest zwykłym czytadłem babskim, to ja i tak polecę Wam tę powieść. A nóż którejś z Was spadną "klapki z oczu" i dostrzeżecie wady w Waszych "ideałach".

Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu: 
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)