"Jeszcze się kiedyś spotkamy" - Magdalena Witkiewicz


Niedawno w rozmowie z moją przyjaciółką Kasią zgodnie stwierdziłyśmy, że ostatnie książki Magdy Witkiewicz, to już nie to samo, co kiedyś. Miałam wrażenie, że czytam je nieco na siłę. Postanowiłam jednak dać szansę jej najnowszej powieści. Jakie są moje odczucia? Przekonaj się.

Tytuł: "Jeszcze się kiedyś spotkamy"
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia

 Historia przedstawiona w powieści toczy się dwutorowo - w czasach II wojny światowej oraz współcześnie. Obie przedstawione historie łączy ze sobą więź rodzinna. Poznajemy losy Adeli i jej wnuczki Justyny.
"Dowiedziałam się, że tego, kim jesteśmy, nie zawdzięczamy tylko genom, jakie przekazali nam przodkowie, ale też temu, co w ich życiu się wydarzyło."
Justyna tuż przed śmiercią dowiaduje się od Adeli prawdziwej historii swojej rodziny. Do tej pory znała jej niewielką część. Opowieść babci skłania dziewczynę do rozmyślań i rozważań nad własnym życiem. Spostrzega pewne podobieństwa między życiem Adeli a swoim. Postanawia nie popełniać błędów  przeodkini.

Podczas wspomnień Adeli poznajemy losy jej męża Franciszka  oraz przyjaciół Janka, Joachima, Racheli i Sabiny. Każdy z nas wie, jakie to były czasy i jakie trudne decyzje przyszło niejednokrotnie podejmować. Nie mnie oceniać zachowania bohaterów, choć nie powiem, że nie wszystkie były takie jakich bym się spodziewała. Ale wiadomo, że czasy wojenne rządziły się swoimi prawami.
"Jeśli raz nawalisz, to najprawdopodobniej nic się nie zmieni. Ale jeśli będzie się to powtarzało, to wydarzy się katastrofa. Gdy w czasie diety zjesz kostkę czekolady, to te się nic nie stanie, ale jak będziesz ją codziennie jadła, to pozamiatane. A najgorzej, jak grzeszysz i obiecujesz sobie od jutra poprawę. Może nadejść takie "jutro", że będzie za późno."
W czasach współczesnych Justyna zmaga się ze swoimi wspomnieniami dotyczącymi swojej wielkiej pierwszej miłości. Podobnie jak jej babcia czekała na swojego ukochanego, tak i ona wciąż czeka choć nieświadomie na znak od byłego już chłopaka. I nie zmienia tego fakt, że wyszła już za mąż i ma dzieci. Gdzieś w głębi serca wciąż czeka.

To właśnie spotkanie z babcią uświadamia jej co tak naprawdę w życiu się liczy, że czasami nie warto czekać i oglądać się wstecz, bo możemy przegapić to co jest najważniejsze, to co dzieje się tu i teraz.
"Tamtego dnia, gdy babcia zaprosiła mnie na herbatę, a tak naprawdę zaprosiła, bym się z nią pożegnała przed ostatnią z najdłuższych życiowych podróży, poznałam wiele historii, a nawet kilka rozwiązanych tajemnic. Jednak dopiero po śmierci babci uzmysłowiłam sobie, jak duży wpływ miały one na moje życie, które dzięki temu zupełnie się zmieniło. Na lepsze. Chyba wreszcie dorosłam. Przestałam na wszystko CZEKAĆ."

Magdalena Witkiewicz znów porywa swoją twórczością. Tym razem już nie czytałam na siłę. Wciągnęła mnie bez reszty opowieść o Adeli i Justynie. A co więcej odnalazłam pewną analogię w losach i swojej rodziny. Uświadomiłam sobie podobnie jak Justyna, że czasami nie warto czekać, że prawdziwe życie toczy się tu i teraz.
„Teraz już znałam ich trudną historię. Byłam pełna podziwu dla drogi, którą przeszli. Dla ich pogody ducha i uśmiechu mimo przeciwności losu. Bo życie ludzkie jest jak porcelanowe filiżanki. Kruche, delikatne. Po latach możemy spotkać się, niby jesteśmy tacy sami, a jednak rysy, którymi życie nas naznaczyło, mogą uczynić nas zupełnie innymi ludźmi. Tak jak spękania na filiżankach mogą narysować na nich zupełnie nowy wzór.”

Najnowszą powieść Magdaleny Witkiewicz czyta się bardzo szybko. Choć szczerze powiedziawszy nie jest to zwykła banalna opowieść, jakich w literaturze ostatnio wiele. Z jednej strony mamy doczynienia z delikatnością i kruchością uczucia jakie może pojawić się między dwojgiem ludzi. To tak jak z kruchością porcelanowych filiżanek w niezapominajki. Z drugiej zaś stroną mamy siłę wiary kochającej kobiety.

Historia przedstawiona w powieści jest zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami z rodziny autorki - jej dziadek Klemens faktycznie zaginął podczas wojny i nie wiadomo, co się z nim stało. Babcia zaś całe życie czekała na niego. A jak potoczyły się losy Adeli i Franciszka? Czy jeszcze się kiedyś spotkali? Dowiesz się tego sięgając po powieść Magdaleny Witkiewicz. Z całego serca zachęcam.
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)