Marie Lu - Warcross


Zdecydowanie mogę powiedzieć o sobie, że lubię grać w gry. Przede wszystkim często wsiąkam w produkcje, które do zaoferowania mają bogaty świat i pięknie wykreowane historie, ale również zdarza mi się przesiedzieć parę ładnych godzin w popularnych sieciowych grach zespołowych. Dlatego, jak tylko usłyszałam o jednej z nowości od młodziutkiego Wydawnictwa Młodzieżówka, to wiedziałam, że nie przejdę obok tej pozycji obojętnie. Oto "Warcross"gra, która może kiedyś będzie naszą przyszłością. 

Tytuł: Warcross
Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Młodzieżówka


W niedalekiej przyszłości, młody geniusz i miliarder Hideo Tanaka tworzy Neurołącze, a wraz z nim grę - "Warcross", która szybko podbija serca wszystkich ludzi na świecie. Prawie każdy mieszkaniec Ziemi podłączony jest do Nurołącza, w tym i również mieszkająca w Nowym Jorku osiemnastoletnia hakerka i łowczyni nagród Emika Chen. Z trzynastoma dolarami na koncie oraz zalegającym od dłuższego czasu czynszem staje przed trudnym wyborem i w akcie desperacji postanawia zhakować mecz rozgrywek Warcrossa. Próba kradzieży przedmiotu ze świata gry jednak nie przebiega po jej myśli, przez co trafia od razu na pierwsze strony gazet przyciągając tym samym uwagę samego Hideo Tanaka, który okazuje się mieć dla Emiki propozycję nie do odrzucenia.

"Warcross" jest pierwszą powieścią amerykańskiej pisarki Marie Lu, z którą miałam okazję się zapoznać. Tak jak wspomniałam na początku do tej pozycji przyciągnęło mnie przede wszystkim, to że jest to książka o grze, która zawładnęła światem niedalekiej przyszłości, połączonej z wątkiem śledztwa wewnątrz gry oraz wieloma zagadkami i spiskami. Dlatego wiedziałam, po co sięgam i absolutnie się nie zawiodłam. To barwna, cyberpunkowa historia z idealnie wyważoną akcją i ciekawymi pierwszoplanowymi bohaterami, którą, jeżeli nie obcy Wam wirtualny świat, trudno przegapić.  


Bardzo spodobało mi się ta wizja niedalekiej przyszłości, w której świat wirtualny zaczyna coraz bardziej przenikać się z rzeczywistym stając się miejscami jego integralną częścią. Sam koncept Neurołącza wypada bardzo wiarygodnie w tej powieści ze względu na to, że wykorzystuje pewne konstrukcje z gier, czy programów znanych nam bardzo dobrze dzisiaj. Przenosi je jedynie na poziom bardzo namacalny, czyniąc okulary i tym samym nasz mózg głównym sterownikiem oraz kluczem do cyfrowego świata. Pokazuje to, bardzo fascynującą a zarazem przerażająca wizję świata, który powoli zastępuje wirtualna rzeczywistość. Sama gra - "Warcross" niczym praktycznie nie różni się od topowych gier online, takich jak League of Legends, Counter Strike, Fortnite czy Apex Legends, co jedynie umacnia w przekonaniu, że gry te albo ich następczynie będą wieść prym w przyszłości. Już teraz możemy zaobserwować międzynarodowe, organizowane z pompą mistrzostwa, co nie różni się aż tak bardzo od wizji wirtualnych zawodów pokazanych nam w książce przez Marie Lu.


"Warcross" sprawił, że moje serducho geeka aż skakało z radości przy każdym kolejny rozdziale. W książce uważny czytelnik znajdzie garść nawiązań i odwołań, do wielu komputerowych produkcji, czy też starych, oklepanych ale zawsze cieszących schematów z gier MMO. Zapewniam Wass - każdy gracz będzie cieszył się z lektury tej książki, której świat i akcję dopełnia Emika Chen. To ona gra w tej powieści główne skrzypce, to ją poznajemy najlepiej i to z jej perspektywy śledzimy rozgrywające się wydarzenia. Ma to swoje plusy, ale jak można się domyślić również i minusy, ponieważ tracą na tym trochę inni bohaterowie, którzy na tle historii są raczej ładną ozdobą a nie postaciami z krwi i kości. Z ulgą przyjęłam fakt, że nie eksploatowany jest w "Warcorossie" zapowiadany "pasjonujący romans". Należy on raczej do nienachalnych wątków w tej historii, ale równocześnie odgrywa w niej jednak sporą rolę, co poczytuję za naprawdę ogromny plus, ponieważ czuję przesyt w powieściach młodzieżowych na wymuszone i sztuczne wątki romantyczne.


Jedynym tak naprawdę rozczarowaniem okazała się dla mnie przewidywalność tej historii. Odkąd tylko udało mi się na dobre rozgościć w tym świecie, to od razu stało się dla mnie jasne z jakim zagrożeniem tak naprawdę będą się mierzyć nasi bohaterowie. Jeżeli przerobiliście już spory kawał historii tego typu, to obawiam się, że nie będziecie zaskoczeni zaproponowanymi rozwiązaniami fabularnymi. Jednakże to, że poczujecie w jakim kierunku zmierza ta powieść, nie powinno Wam zepsuć dalszej zabawy z lekturą, ponieważ momentami czytanie "Warcrossa" naprawdę bardzo ciężko jest przerwać.    

Powieść Marie Lu poleciłabym każdemu graczowi oraz osobom, którym nie obce są takie produkcje, jak "Ready player one" czy "Sword Art Online". Jest to kawałek bardzo dobrze i przystępnie napisanej powieści młodzieżowej, osadzonej w świecie przyszłości zdominowanym przez technologię. Nie jest to zwyczajna pełna akcji książka, ale również pewne ostrzeżenia, nad którym warto się zastanowić, ponieważ niezależnie od tego, czy tego chcemy czy nie, to "Warcross" może stać się naszą przyszłością. 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Młodzieżówka!
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)