"Całkiem sama" Mary Higgins Clark

Kilka lat temu zaczytywałam się w powieściach Mary Higgins Clark. Później zrobiłam sobie przerwę. Nie dlatego, że zawiodłam się na jej twórczości. A raczej dlatego, że jest tylko książek do przeczytania. Jednak w ostatnim czasie postanowiłam sięgnąć po jej ostatnią książkę "Całkiem sama", która jest już 11 tomem cyklu Alvirah i Willy.

Tytuł: "Całkiem sama"
Autor: Mary Higgins Clark
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Autorka zabiera nas tym razem w podróż ekskluzywnym liniowcem Quine Charlotte. Na pokładzie statku znajduje się doborowe towarzystwo: Lady Emily Heywood, właścicielka bezcennego szmaragdowego naszyjnika Kleopatry; asystentka Brenda Martin; zarządzający majątkiem starszej damy Roger Pearson i jego żona Yvonne; profesor Henry Longworth, znawca twórczości Szekspira; Devon Michaelson, który zamierza rozsypać na morzu prochy niedawno zmarłej żony; Ted prawnik specjalizujący się w odzyskiwaniu skradzionych dzieł sztuki oraz Celia - specjalistka gemmolog.
 "Ktokolwiek wypłynie z tym naszyjniku na morze, nie dotrze żywy do brzegu."
Taka właśnie klątwa ciąży na słynnym naszyjniku Kleopatry.  A biorą pod uwagę, że trzeciego dnia rejsu zostaje zamordowana właścicielka tego cennego klejnotu - sprawa bardzo się komplikuje. Kto zamordował starszą panią? Gdzie podziewa się naszyjnik, skoro nie został skradziony? Czy na pokładzie Quine Charlotte faktycznie znajduje się słynny złodziej określany mianem człowieka o tysiącu twarzy?

Elwira i Willy Mehanowie znani nam z wcześniejszych powieści tej autorki obchodzą swoją kolejną rocznicę ślubu. Para podejmuje się rozwiązania zagadkowej śmierci staruszki. Czy im się uda? Czy ich działania nie przyczynią się do kolejnej tragedii? Czy porównanie liniowca do słynnego Titanica maodbicie w rzeczywistości?

Autorka określana mianem Królowej Suspensu kolejny raz nie zawodzi. Po jej książki mogę sięgać w ciemno. Może i daleko im do współczesnych kryminałów czy thrillerów. Bardziej przypominają mi powieści Agathy Christie czy Arthura Conana Doyle'a. Jednak w tym przypadku mi to odpowiada. 

Lubię twórczość Mary Higgins Clark, bo wbrew gatunkowi literackiemu mogę się przy jej powieściach zrelaksować. Nie muszę zbytnio się skupiać na powiązaniu skomplikowanych wątków i powiązań między postaciami. A równocześnie autorka potrafi wprowadzić mnie w konsternację. Mniej więcej od połowy książki podejrzewałam, kto może być zabójcą. Ale się zdziwiłam czytając ostatnie strony. Nie tego się spodziewałam.

Polecam książki tej autorki wszystkim tym, którzy chcą odpocząć i troszkę pogłówkować. 
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)