"Na strunach światła" - Krystyna Mirek

Krystyna Mirek należy do tych autorek (tuż obok Katarzyny Michalak czy Agnieszki Krawczyk), których twórczość można kochać lub nienawidzić. Jest chyba tyle samo zwolenników, co przeciwników ich książek. Ja zaliczam się zdecydowanie do tej pierwszej grupy. I choć nie wszystkie książki podobają mi się w tym samym stopniu, to serią Willa pod kasztanem jestem oczarowana.

Tytuł: "Na strunach światła"
Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Edipresse

Już po raz trzeci w willi pod kasztanem babcia Kalina otwiera dla nas swoje drzwi i zaprasza w gościnę do swojej kuchni pachnącej pysznym posiłkiem. To właśnie tutaj znajduje się centrum wydarzeń.

Ten tom skupia się głównie na Najmłodszym z rodzeństwo Łoniewskich - Bartku oraz dwóch nienawidzących się kobietach - mamie Bianki i mamie Antka. Szczególnie ta ostatnia jest bardzo zawzięta i "trudna w obyciu". nie docierają do niej żadne sensowne argumenty. Dopiero pstryczek jaki  dostanie losu spowoduje, że nieco spokornieje.
"A niech się dzieje, co ma się dziać – pomyślała. – Właściwie to nie mam już nic do stracenia. Człowiek w pewnym momencie swojego życia dochodzi właśnie do takiego wniosku. Że nie ma się co bać. Trzeba próbować nowego. Zwykle rzadko żałuje się tego, co się zrobiło, częściej czego się właśnie nie zrobiło, bo się człowiek bał."
Bartek nasz najmłodszy gagatek również powoli dojrzewa. Dostrzega, że to, co do tej pory wydawało mu się  nieosiągalne jest w zasięgu jego ręki i możliwości. Uciekając przed niechcianym i zakazanym uczuciem stwierdza, że lekarstwem na nie będzie praca w zapuszczonym ogrodzie. Bartek dochodzi do wniosku,że uporządkowanie ogrodu sprawi, że w końcu dojrzeje i stanie się odpowiedzialnym facetem. Czy wytrwa w swoich postanowieniach?
"Kalina ze zdumieniem odkryła, że być może właśnie spotkała tak zwaną bratnią duszę, kogoś niezwykle cennego. Kto nie czerpie energii z niej, lecz ją także daje."
I wreszcie babcia Kalina - też będzie potrafiła nas zaskoczyć. Nie tylko jakimś nowym, wyszukanym daniem, mądrością życiową, ale i zachowaniem. Bo wbrew pozorom w każdym wieku jest czas na zauroczenie, miłość i szczęście.

Z miłą chęcią wracam zawsze do willi pod kasztanem. Czuję się już tam jak w domu, a wszyscy bohaterowie są dla mnie jak rodzina. Mam tylko nadzieję, że Krystyna Mirek uporządkuje jeszcze sprawy Magdy i Antka. Cóż więcej mogę powiedzieć - z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Ze spokojnym i czystym sumieniem polecę wam "Na strunach światła". Nie tylko na letni wieczór. Lekka i przyjemna lektura sprawi, że oderwiecie się choć na chwilę od trudów dnia codziennego. Choć tym, którzy czytali poprzednie części - nie trzeba tego mówić. Zachęcam zatem nowych czytelników do przeczytania całego cyklu.
Latest
Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)