"Nasze własne piekło" - Natalia Nowak - Lewnadowska

Kiedy przechadzałam się niedawno wśród półek księgarni w oczy rzuciła mi się okładka najnowszej powieści  Natalii Nowak - Lewandowskiej. Nie mogłam oderwać od niej wzroku. Stwierdziłam jednak, że mam na razie co czytać, więc odłożyłam ją na półkę. Jednak po powrocie do domu, nie mogłam o niej zapomnieć. W efekcie zakupiłam ją w wersji elektronicznej. Czy było warto?

Tytuł: "Nasze własne piekło"
Autor: Natalia Nowak - Lewnadowska
Wydawnictwo: Pascal

Nina Wolska trzydziestoletnia skrzypaczka, niepozorna, nie rzucająca się w oczy, dobrze rokująca artystka. Pewnego wieczoru wzywa taksówkę by dotrzeć do filharmonii. Jednak okazuje się, że zapomniała portfela. Taksówkarz  Artur proponuje jej odwiezienie do domu po skończonym koncercie i odebrania zapłaty. Na pożegnanie daje dziewczynie swój nr telefonu, tak na wszelki wypadek.

 A ten wszelki wypadek dzieje się już niedługo. Despotyczna mama Niny ulega wypadkowi. Dziewczyna prosi Artura o pomoc w transporcie rannej do szpitala.
"Byłam chodzącym paradoksem. Już dawno przestałam być zależna od tej kobiety, a mimo to nie potrafiłam się uwolnić od jej wpływu. Niewiele myśląc, poszłam do przedpokoju i założyłam pantofle, w duchu przeklinając swój charakter i brak silnej woli”.
Artur to tak zwany czarny charakter. Praca na taksówce to tylko przykrywka jego prawdziwej działalności - jest złodziejem luksusowych samochodów. Z silnym postanowieniem, że nie zwiąże się z żadną kobietą. A jednak coś nieokreślonego ciągnie go do Niny, to ona zaprząta jego umysł. Co wydarzy się między tą dwójką. Czy Nina to taka cicha woda? A może to Artur pokaże jej inny świat? Czy będzie w stanie porzucić dla kobiety swoje dotychczasowe zajęcie?
"Raz zdobytej wolności nie oddaje się łatwo, jest jak narkotyk, chce się więcej i więcej".
Książkę "Nasze własne piekło" przeczytałam w kilkadziesiąt minut. Tak mnie wciągnęła fabuła i akcja, że nie wiadomo kiedy zrobiło się bardzo późno, a ja zarwałam kolejną noc. Nie zawiodłam się na swojej intuicji, że taka okładka skrywa coś wartego przeczytania.

Czasami nie chciało mi się tylko wierzyć, że Nina potrafiła być tak uległa wobec swojej matki. Nie mówiąc już o tym, że gdybym mogła, to bym osobiście powiedziała tej despotce, co myślę o takim traktowaniu jej córki. Normalnie momentami włos mi się jeżył na głowie i nóż w kieszeni otwierał.

Po raz już kolejny powieść Natalii Nowak - Lewandowskiej wzbudziła we mnie gamę emocji. Powiem Wam, że ta autorka wie, jak poruszyć emocje czytelnika. A takich autorów uważam za najbardziej cennych. 

Akcja powieści toczy się bardzo szybko. I choć nie do końca podobała mi się decyzja podjęta przez Ninę na ostatnich stronach książki, to poniekąd ją rozumiałam. A ostatnie kilka zdań - zszokowało. Poczułam niedosyt po pozostawieniu otwartego zakończenia. A może to celowy zabieg? może będzie kontynuacja powieści?

Polecam gorąco "Nasze własne piekło" na wieczorny letni wieczór. Na pewno nie będziecie rozczarowani.

Previous
Next Post »

INFORMACJA

Na blogu korzystamy z zewnętrznego systemu komentarzy Disqus. Więcej na ten temat znajdziesz w §3 Polityki Prywatności Bloga.
0 Komentar

Dziękuję za podzielenie się swoją opinią.
Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć :)